Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Nie tylko „kupa kamieni” – o starożytności w Rzymie

Nie tylko „kupa kamieni” – o starożytności w Rzymie

Rzym KoloseumKto kocha stare auta i ich klasyczne linie – zrozumie zapewne miłość tych, którzy do Rzymu pędzą pod wpływem przyciągania antycznych kolumn, starożytnych świątyń, pradawnych legend. Taką osobą jestem i ja. Nie każdy jednak miłośnik antyku siedzi dniem i nocą z nosem zanurzonym w przykurzonych księgach. Starożytność może być też lekka, łatwa i przyjemna! Na pewno zaś pomaga w spalaniu kalorii spożytych w formie makaronu, pizzy i gelati.


Niestety, kto wpada do Wiecznego Miasta na dzień czy dwa, ryzykuje tzw. Syndrom Stendhala, czyli rozchorowanie się z nadmiaru bodźców i wrażeń. Warto więc pieczołowicie przeprowadzić selekcję starożytności, które chcemy obejrzeć, szczególnie, jeśli nie należymy do tych, którzy snują romantyczne wizje nad dwoma małymi kamyczkami, wyobrażając sobie, że kiedyś były cząstką jakiejś spektakularnej budowli.


Jest w czym wybierać

Oczywiście koniecznie zobaczyć należy Koloseum, choć wcale nie jestem przekonana, czy aby na pewno trzeba amfiteatr oglądać od środka. Bardziej chyba działa na wyobraźnię przejazd – lub spacer – Via dei Fori Imperiali i obserwacja, jak ten cud architektury zmienia się w zależności od światła, pogody, pory dnia. Warto też wspomnieć tutaj pochodzenie nazwy tego zabytku – wcale nie odnosi się ona bowiem do na jego imponujących rozmiarów. Otóż zbudowano go nieopodal stojącego tu przed wiekami wielkiego posągu cesarza Nerona w szatach Heliosa. Ogromny posąg to po grecku kolossos – dalej chyba tłumaczyć nie trzeba. Co ciekawe, postument, na którym wznosił się posąg, jest nadal zauważalny. W ciepły dzień można sobie nań przycupnąć i pomarzyć o wielkości, co dziwnym trafem zdarza się turystom w Rzymie dosyć często. Może to nadmiar słońca? Pamiętajcie więc o czapkach! Smiley


Koloseum

Z Koloseum najlepiej zrobić sobie spacer, przechodząc koło Łuku Tytusa w kierunku Palatynu i Forum Romanum. Kto wiedziony ciekawością odkrywcy skieruje swoje kroki w stronę Lateranu, minie bowiem tylko ruiny szkoły gladiatorów, zwane Ludus. Mało który mieszkaniec włoskiej stolicy wie zresztą, co to za zabytek. Gdy jako nastolatka zaczepiłam kiedyś pewnego pana z pytaniem, czy mógłby mi objaśnić, przed czym stoimy, wzruszył tylko ramionami i odparł „Ma come, si vede subito, è roba vecchia!” („No jak to, widać przecież od razu, to jakieś starocie!”).
 
Palatyn za to jest w moim mniemaniu jednym z najpiękniejszych miejsc na ziemi. Oto nagle, w centrum miasta, przenosimy się zdala od spalin i hałasu, zamieniając je na woń kwiatów i śpiew ptaków, okraszone antycznymi ruinami, które kiedyś gościły w swoich progach osobistości takie, jak wspaniały adwokat i mówca Marek Tulliusz Cyceron czy znany przystojniak i wielki generał Marek Antoniusz. Niestety od niedawna koszt wstępu do parku wynosi aż 12 euro, jednak na szczęście ten sam bilet pozwala nam odwiedzić także wspomniane wcześniej Koloseum oraz Forum Romanum.

Forum Romanum

Forum to zresztą miejsce do odwiedzenia obowiązkowe, choć mniej obeznanym w historii starożytnej radzę nie próbować na siłę zapamiętać, kim była Faustyna, Fokas i parę innych postaci, których imiona znajdziecie w przewodnikach. Lepiej chyba usiąść na kamieniu, popatrzeć, jak czas obrócił w proch jedną z największych potęg politycznych i militarnych świata; zobaczyć, jak nad strzelistymi kolumnami krążą ptaki i jak uroczo szumi woda w małych fontannach, z których możemy napić się w gorący dzień. Warto zajrzeć do Domu Westalek, rzucić okiem na świątynię ku czci Juliusza Cezara, gdzie po dziś dzień Rzymianie składają świeże kwiaty, a także skierować się ku świątyni Wenus Rodzicielki, gdzie znajdował się złocony posąg Kleopatry, ukochanej wodza, przez którą – pośrednio, ale jednak – stracił życie w Idy Marcowe 44 roku p.n.e. Można też przejść się pod łukiem Septymiusza Sewera i wyobrazić sobie, co czuli wielcy wodzowie, gdy odbywali triumfalny przejazd przez miasto. Może ich emocje podobne były do tych, które towarzyszą nam, gdy uda się upolować buty czy garnitur Prady za bezcen w jakimś rzymskim outlecie? Skojarzenie jest jak najbardziej na miejscu, jako że po drugiej stronie ulicy czeka na nas Forum Hadriana – pierwsza na świecie galeria handlowa, trochę w stylu naszej dzisiejszej Arkadii czy Złotych Tarasów.


Świątynia ku czci Julisza Cezara

Gdy już wyobraźnia poniesie nas ku triumfom i fanfarom, warto przypomnieć sobie, że w Rzymie wielkość i potęga często graniczyły z cierpieniem, uciśnieniem i niewolą. Tuż obok czeka więc na nas Więzienie Mamertyńskie. Wbrew pozorom – bardzo przyjemne miejsce; oferuje bowiem wytchnienie od spiekoty, a także od stresu związanego z wyciąganiem portfela – za wejście wrzuca się tylko parę groszy, co łaska. To tutaj więzieni byli podobno święci Piotr i Paweł. Według legendy chrzcili oni współtowarzyszy niedoli wodą ze źródełka, które w cudowny sposób wytrysnęło w ich celi.

Wracając ku Via del Corso z Via dei Fori Imperiali warto skierować się w lewo, aby dotrzeć do Largo Argentina, skąd już tylko parę kroków dzieli nas od Panteonu. Largo Argentina to miejsce raczej dla osób o większej wiedzy historycznej i bujniejszej wyobraźni – przeciętny turysta zauważy jednak na pewno ogromne ilości kotów, które wygrzewają się w słońcu wśród tamtejszych ruin i które do Rzymu przywiozła podobno z Egiptu wspomniana już Kleopatra. Jeszcze tylko chwilka i podejdziemy do Panteonu, wspaniałej świątyni Wszystkich Bogów, dzisiaj zamienionej na chrześcijański kościół. Oprócz duchowych doznań okolica ta kusi nas także wspaniałymi lodziarniami, wykwintnymi kawiarniami i eleganckimi butikami, więc każdy na pewno znajdzie coś dla siebie.

Wnętrze Panteonu

Z Panteonu, jeśli mamy jeszcze siłę, możemy udać się w kierunku Tybru i odwiedzić świątynie na Forum Boarium, czyli antycznym targu bydlęcym. Widać zeń kolejkę ustawioną przed Ustami Prawdy, które także są zabytkiem antycznym, choć wmurowanym w ścianę średniowiecznego kościoła.


Castel Sant’Angelo

Pominąć można – moim skromnym zdaniem – wnętrze Mauzoleum Hadriana, czyli Castel Sant’Angelo, który jednak okazale prezentuje się z zewnątrz, górując nad rzymską rzeką. Kto zaś ma ochotę na więcej zwiedzania, powinien udać się odrobinę poza miejskie mury, wybierając się na wycieczkę na Via Appia, antyczną „autostradę” zwaną przez starożytnych Królową Dróg. To tutaj możemy przejechać się rowerem – własnym lub wypożyczonym, rozsiąść się na piknik wśród pinii i antycznych grobowców (przysięgam, że wcale nie psują apetytu!) albo udać się na zwiedzanie katakumb, czyli podziemnego Rzymu pierwszych chrześcijan. Kto natomiast ma chęć przejechać się parę stacji kolejką, powinien odwiedzić antyczną Ostię, skąd można udać się wprost na plażę i popluskać w morzu. Tę sielankę mogą trochę popsuć przelatujące nad naszą głową samoloty, ale… nie bądźmy drobiazgowi. Nikt nie jest doskonały, nawet Rzym.
Uff, aleśmy się nachodzili… I pomyśleć, że w czasach starożytnych Rzymian nie było ani metra, ani tramwajów, ani taksówek… Czy wypada więc narzekać? Nie chcecie być chyba gorsi od jakiegoś Markusa Gajusza, co?

Julia Wollner, ilponte.pl

Poprzedni wpis
Fiat ogłasza w Polsce wielką akcję serwisową
Następny wpis
Abarth i Rossetti po rajdzie 1000 Miglia. Jak poszło?

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back
Udostępnij

Nie tylko „kupa kamieni” – o starożytności w Rzymie