Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Grzegorz i Julia

Grzegorz i Julia

Złota polska jesień, pomarańczowe dynie i czerwona Giulia. Mogło to wyglądać tak pięknie. Niestety – goszczący w naszym kraju od kilku dni orkan Grzegorz lubił krzyżować ludziom szyki.
Choć zazwyczaj zachęcamy do aktywnej turystyki, tym razem sami wolelibyśmy zostać w domu. Huraganowy wiatr i zacinający lodowaty deszcz zdecydowanie zniechęcały do opuszczania ciepłych wnętrz. Jedynym pocieszeniem był samochód, którym mieliśmy tego dnia podróżować. Giulia to świetny wóz. W wersji Veloce zrobił na mnie ogromne wrażenie. Przyjemność z jego prowadzenia potrafi pomóc zapomnieć o otaczającym świecie. Tylko czy z dieslem pod maską będzie wzbudzać równie intensywne emocje? I jak poradzi sobie w tak trudnych warunkach? Wkrótce mieliśmy się o tym przekonać.

Jest strasznie zimno i wietrznie, więc nawet nie patrzymy, do jakiego samochodu wsiadamy. Oby jak najszybciej znaleźć się w środku, odpalić silnik i włączyć ogrzewanie. Gdy obiecujący trochę ciepła terkot diesla zaczyna być słyszalny, możemy trochę rozejrzeć się po kabinie. Pierwsza rzecz, która od razu rzuca się w oczy: gdzie jest to cudowne drewno?! Nie jestem fanem używania tego materiału we wnętrzach samochodów, ale wykończenia oferowane w Giulii i Stelvio są tak pięknie wykonane, że aż grzechem jest wybrać inny materiał. Szkoda, że w testowanym egzemplarzu zastosowano metalowe wstawki. Samochód znacznie na tym traci.

Nie jestem też miłośnikiem silników diesla w samochodach osobowych. W Fiacie 500L, którym chwilę wcześniej jeździłem, taki motor sprawował się wyśmienicie. Miałem nadzieję, że dobre właściwości jezdne i wyciszenie wnętrza spowodują, iż kopciuch nie popsuje wrażeń z prowadzenia Giulii. Niestety – szybko można się przekonać, że wygłuszenie jest zbyt słabe. Charakterystyczny odgłos pracy silnika wysokoprężnego słychać nie tylko na postoju, ale nawet podczas jazdy. Szkoda. Muszę jednak przyznać, że jednostka dysponująca mocą 180 koni mechanicznych zapewnia pojazdowi bardzo dobrą dynamikę. O niedosycie nie może być mowy. Pochwalić też należy pracę ośmiobiegowego automatu. Zmiany przełożeń są bardzo trafne i nie ma potrzeby korzystania z łopatek przy kierownicy. Niestety, jeśli ktoś liczy, że tylny napęd uczyni z Giulii maszynę do driftingu, to jest w błędzie. Kontrola trakcji, nawet w trybie dynamic bardzo szybko i dość brutalnie wybije kierowcy z głowy wszelkie próby pobawienia się tyłem samochodu. Szkoda.

Skończmy już jednak narzekać. Pomimo klekotu, to cały czas Giulia. Po otwarciu maski warto spojrzeć, jak solidnie wykonano kielichy przedniego zawieszenia oraz o ile cofnięto silnik względem przedniej osi. Czy to czuć podczas jazdy? Tak. Po dodaniu do tego tylnego napędu oraz bardzo precyzyjnego układu kierowniczego otrzymujemy samochód o fantastycznych właściwościach trakcyjnych. Rezerwy przyczepności oraz chęć do skręcania są tak duże, że trzeba dłuższej chwili, aby się do nich przyzwyczaić. Giulia zachowuje się w zakrętach inaczej niż samochody, którymi jeździmy na co dzień. Konstrukcja układu kierowniczego oraz zestrojenie zawieszenia powodują, że bardzo chętnie wchodzi w łuki. Jest też wyjątkowo, zwłaszcza jak na „włoszczyznę”, zwrotna. Samochód wzbudza bardzo duże zaufanie nawet w tak trudnych warunkach drogowych. Podobno włoskie pojazdy działają tylko podczas słonecznej pogody. Ten udowodnił, że poradzi sobie w różnych warunkach.

Czy taka charakterystyka samochodu ma jakieś wady? Gdy jesteśmy w nastroju do dynamicznej jazdy – wszystko do siebie świetnie pasuje. Ale czy gdy zaspani chcemy spokojnie dojechać do pracy, angażujący styl prowadzenia nie okaże się na dłuższą metę męczący? Myślę, że nie. Giulia nas obudzi, wprawi w dobry nastrój, ale nie będzie się też przesadnie narzucać. Zdaję sobie jednak sprawę, że osobom, które w samochodzie poszukują jedynie komfortu i spokoju, Alfa może nie pasować. Cechy te nie są jednak tym, czego najczęściej oczekuje się od Alfy.

Jestem wielkim fanem wnętrza Giulii. Nie mogę go pochwalić za przestronność, ale za elegancję już tak. Projektanci nie zdecydowali się na oparcie konsoli środkowej o modny, ale paskudny i niepraktyczny tablet. Wyświetlacz oczywiście jest obecny, ale ładnie wkomponowano go w klasycznie rozplanowaną deskę rozdzielczą. Zastosowano tradycyjne zegary ze wskazówkami oraz normalne pokrętła nawiewów. Bardzo dobrze! Są to rozwiązania nie tylko ponadczasowe, ale również funkcjonalne i bezpieczne. Do obsługi systemów pokładowych służy pokrętło umieszczone pomiędzy fotelami, co jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. Jego jedyna poważna wada to uciążliwość we wprowadzaniu adresów do nawigacji.

Do minusów muszę też zaliczyć system start-stop, który aktywuje się po każdym włączeniu silnika. Działanie tego rozwiązania jestem czasem w stanie znieść w spokojnie usposobionych samochodach z ręcznymi skrzyniami biegów, ale w Giulii jest bardzo denerwujący. Czemu w łagodnym Tipo można to dziadostwo na stałe wyłączyć, a w dynamicznej Giulii nie?

Klienci oraz dziennikarze motoryzacyjni coraz więcej uwagi poświęcają elektronicznym bajerom w pojazdach, a nie temu, co powinno być najważniejsze – ich prowadzeniu. Jeśli ktoś poszukuje smartfona na kołach z wielkimi ekranami i masą aplikacji lub potrzebuje bardzo praktycznego pojazdu z dużą przestrzenią ładunkową, to Giulia nie jest dla niego. Niestety. Jeśli na pierwszym planie ma być kierowca – satysfakcja gwarantowana. Czy warto kupić Giulię z dieslem? Jak ktoś bardzo musi… Ma kilka pozytywów: dobre osiągi, niskie zużycie paliwa i niezłą cenę. Niektórzy też lepiej tolerują klekot niż ja. Gdyby był choć trochę lepiej wyciszony… Mi jednostka wysokoprężna nie pasuje do charakteru tego samochodu. Cały czas można mieć wiele radości z jazdy, ale gdy pod maską pracuje silnik benzynowy, wrażenia są bardziej spójne, a uśmiech na twarzy kierowcy jeszcze szerszy.

Tekst i zdjęcia: Piotr Krasiński (Fotopatologia.pl)

The Official Ferrari Opus w diamentowej edycji
Poprzedni wpis
„Biblia” Ferrari trafi na aukcję. Może kosztować nawet 175 000 dolarów
Lamborghini Huracan
Następny wpis
Papamobile Huracan!

1 komentarz

  1. Daniel Machałowski
    16 listopada 2017 at 13:26 — Odpowiedz

    Po paru przejażdżkach Giulią zgadzam się z artykułem, ale to co zrobiło na mnie największe wrażenie, to zdjęcia! Naprawdę świetne!

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back
Udostępnij

Grzegorz i Julia