Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Igraszki z diabłem

Igraszki z diabłem

„I nie wódź nas na pokuszenie.” – tych słów modlitwy uczyliśmy się od najmłodszych lat. Ale czy ich powtarzanie jest skuteczne? Jeśli będę opierał się pokusom, to trzymany w ręce kluczyk może zaprowadzić mnie do motoryzacyjnego raju. Jeśli ulegnę – skończę z wyrzutami sumienia, bez prawa jazdy i z wyrokiem.

Nie będę budował napięcia i trzymał Was w niepewności aż do końca artykułu. Powiem od razu – prowadzenie Giulii Veloce sprawia niesamowitą przyjemność! Wgryza się w asfalt, układ kierowniczy daje ogromne wyczucie, a drewno we wnętrzu uwodzi. Radość z jazdy przenika się z wieloma wyzwaniami moralnymi. Problemem jest już samo wejście w posiadanie tego samochodu. Ponad 180 tys. złotych za prezentowaną tu wersję Veloce to dla mnie bardzo dużo pieniędzy. Nie nie, nie ukradnę ich – tak źle nie jest. Ale można przecież wziąć kredyt. Uśmiechnięci celebryci w telewizji nie mogą się mylić. Trzeba spełniać swoje marzenia, a niecałe 19% RRSO pozwoli uczynić życie lepszym i barwniejszym. Nie! Diabły nie kuście! Spłacanie gigantycznych rat, ciągłe szukanie dodatkowych źródeł dochodu, stres i nieustające kłótnie z najbliższymi to nie to, czego szukam w życiu. Na domiar złego zamiast tankować Giulię przed kolejną przejażdżką, gorączkowo przeglądałbym gazetki z Biedronki w poszukiwaniu promocji na pasztet. Nie!

Gdy rozsądek powraca, zaczynam godzić się z tym, że będę mógł pozwolić sobie najwyżej na zakup Giulii z drugiej lub trzeciej ręki. Mogę się nią jednak teraz przejechać. Obawiam się niestety, że podczas jej prowadzenia będę ulegać wielu pokusom. Wciśnij gaz, sprawdź ją w zakręcie. Pójdzie bokiem? Lepiej się przed szatańskimi podszeptami zabezpieczyć. Pierwszy etap naszej podróży będzie prowadził więc do Tumu. Tutejsza archikolegiata to najstarszy romański zabytek centralnej Polski – niesie duchową pomoc wiernym od XII wieku.

Fantastyczne zawieszenie Alfy robi ogromne wrażenie. Samochód jest przewidywalny i łatwy do wyczucia podczas szybkiego pokonywania nawet bardzo ostrych zakrętów. Wyposażony jest w napęd na cztery koła ale czuć, że to tylna oś jest tutaj gwiazdą numer jeden. Już dawno nie jeździłem podobnym samochodem. Przez ten czas zacząłem wierzyć w to, że przedni napęd jest zupełnie wystarczający. Przecież jeśli nie chcemy bawić się w drifterów, to po co czynić samochód cięższym umieszczając w nim wał i tylny most? Giulia przypomniała mi, że uwolnienie przednich kół z obowiązku przenoszenia mocy to również zmniejszenie sił działających na kierownicę i polepszenie możliwości kontroli nad zachowaniem pojazdu. Tył przestaje być tylko biernym, ociężałym odwłokiem. Jego zachowanie możemy kontrolować bezpośrednio przy użyciu prawej stopy. Dobre duchy czuwały nad zarządem Fiata i Alfy, kiedy to decydowali o zbudowaniu samochodu z takim układem napędowym.

Niestety włoskie anioły czasem też muszą odpocząć. Kiedy konstruktorzy pracowali nad bagażnikiem, ich boscy opiekunowie raczyli się właśnie kolejnymi kawałkami pizzy w niebiańskiej kantynie. To co w tym czasie zaprojektowano jest iście z piekła rodem. Goła blacha, wystający i niczym niezabezpieczony głośnik oraz sterczące elementy mocowania tapicerki to żenada w takim samochodzie. Projektanci tej części Giulii mogliby się sporo nauczyć na temat jakości wykonania oglądając Poloneza Atu w minusie. Serio.

Całe szczęście jakość wnętrza jest na wysokim poziomie, a jego główną gwiazdą jest drewno. To pierwszy współczesny samochód z wykończeniami z tego materiału, który mi się naprawdę podoba. Matowy lakier od razu pozwala zauważyć, że to prawdziwe drzewo, a nie plastikowa podróba. Bardzo duży plus należy się też za ekran. Delikatne napisy na czarnym tle są dyskretne i wyglądają naprawdę elegancko. Nie mamy tu świecącego i pstrokatego telewizora, jak w większości współczesnych samochodów. Monitor jest bardzo czytelny w dzień i nie razi w nocy. Wielki plus. Zaskoczeniem było dla mnie też to, że nie jest dotykowy. Zamiast tego po menu poruszamy się przy użyciu dużej gałki zamontowanej na konsoli pomiędzy fotelami. Zanim wsiadłem do Giulii myślałem, że jest to rozwiązanie bardzo archaiczne i nie przystoi nowoczesnemu samochodowi. Szybko się jednak przekonałem, że jest to świetny system. Pozwala w dużo wygodniejszy i bezpieczniejszy sposób poruszać się po menu podczas jazdy. Przy używaniu tradycyjnych ekranów kierowca musi odwrócić wzrok od drogi, aby upewnić się, że jego palec trafi precyzyjnie w mały klawisz na monitorze. Nie ma możliwości zrobienia niczego bez patrzenia. Celowanie jest też bardzo utrudnione na nierównych nawierzchniach dróg. W systemie obecnym w opisywanej Alfie prawa ręka kierowcy komfortowo spoczywa na pokrętle, wzrok tylko na ułamki sekund jest odrywany od drogi – to naprawdę wygodne rozwiązanie. Owszem, wprowadzanie nazw miejscowości do nawigacji jest fatalne, ale ogólnie system jest bardzo dobry. Brawa dla Alfy za odwagę przy jego wprowadzaniu.

Nie skupiajmy się jednak na wnętrzu ani elektronice. Choć robią niesamowicie dobre wrażenie, to największą radość czerpać tutaj można z prowadzenia. Kierowca jest szczegółowo informowany o zachowaniu samochodu w zakrętach, granicach przyczepności i pracy układu kierowniczego. Informacje te nie są jednak przytłaczające. Podane dyskretnie dla tych, którzy chcą ich słuchać. Czai się tu jednak pewne niebezpieczeństwo. Komfort jest tak duży, że traci się poczucie prędkości. Uświadamiam to sobie dopiero w momentach, gdy zwalniam przed terenem zabudowanym. To nie jest ujęcie gazu – to poważne hamowanie. Chyba jednak świeczka zapalona Panu Bogu w Tumie nie gwarantuje mi zachowania rozsądku w każdej sytuacji. Przydadzą się jeszcze dobre relacje z drugą stroną mocy. W tym celu udajemy się do Łęczycy, gdzie na tamtejszym zamku rezyduje diabeł Boruta. Może eleganckie linie pięknej włoszki zmiękczą jego szatańskie serce i będzie mu szkoda pracować nad zamienieniem jej w stertę złomu i połamanego plastiku? Oby.

Po wręczeniu świeczki i ogarka w odpowiednie ręce możemy udać się w dalszą podróż. Prowadzi ona do Łowicza. W tym malowniczym mieście nasz pojazd powinien prezentować się wyśmienicie. Na dodatek wiemy, gdzie można tam dobrze zjeść, a chwila odpoczynku w tej emocjonującej podróży na pewno nam się przyda.

Włosi nie zapomnieli, jak buduje się samochody wzbudzające wspaniałe emocje podczas ich prowadzenia. Robią to też cały czas w swoim stylu. Fantastyczne właściwości jezdne, ładny design i uwodzące detale połączone z wpadkami, jak katastrofalne wykonanie bagażnika. Giulia Veloce to prawdziwa Alfa. Takie je kochamy.

Tekst i zdjęcia: Piotr Krasiński (Fotopatologia.pl)

Poprzedni wpis
Auto Nostalgia 2017 – i co dalej?
Następny wpis
Concorso d’Eleganza Villa d’Este już w ten weekend

10 komentarzy

  1. epsonix
    24 maja 2017 at 17:39 — Odpowiedz

    cena cos sie nie zgadza, katalogowo veloce 280km to 195tys, do tego drewno (pakiet lux) 11tys, felgi 19″kolejne 4.4tys, jest audio harmann kardon 6tys, zolte zaciski 900zl, lakier metalik 4tys, tez jest navi wiec minimum 5tys, a pewnie jest duza 8.8″ za 10tys, widac tez ze sa spryski swiatel wiec xenony skretne 35w 3.5tys, jest tez pdc przod pewnie z ktoryms pakietem, do tego lopatki zmiany biegow 1.6tys. testowane auto to ponad 230tys katalogowo.
    inna sprawa ze samoxhod jest swietny, i choruje na niego.

  2. Kamil Zdun
    31 maja 2017 at 11:25 — Odpowiedz

    Cena to chyba raczej netto 🙂
    Veloce zaczyna się od 194800zł

    • 2 czerwca 2017 at 07:09 — Odpowiedz

      Dokładna cena nie była tutaj raczej istotna, katalogowa jest tak jak podajesz ale Alfy nie kupuje się po cenie katalogowej 😉

  3. Tosiek
    1 czerwca 2017 at 23:25 — Odpowiedz

    Kiedy napęd Q4 będzie dostępny w Giulii ze słabszą benzyną 200KM? We Włoszech dostępny jest z dieslem 180KM a w Stelvio właśnie z benzyną 200KM.

  4. Mikołaj Stefański
    3 czerwca 2017 at 11:18 — Odpowiedz

    Jak nazywa się to drewno?

    • 3 czerwca 2017 at 11:24 — Odpowiedz

      To dębina, w ramach pakietu Lux

      • Mikołaj Stefański
        4 czerwca 2017 at 14:03 — Odpowiedz

        W konfiguratorze nie ma dostępnej dębiny tylko brązowy orzech.

        • 5 czerwca 2017 at 23:06 — Odpowiedz

          Dwie opcje są możliwe, szary dąb i brązowy orzech

          • Mikołaj Stefański
            9 czerwca 2017 at 14:20

            A jaka to jest opcja?

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back
Udostępnij

Igraszki z diabłem