Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Bez dachu nad głową – Fiat 124 Spider

Klimat w naszym kraju niespecjalnie sprzyja posiadaniu czy poruszaniu się samochodem bez dachu. Dlatego z wielką ochotą przystąpiliśmy do testowanie Fiata 124 Spider, który wpadł w nasze ręce na jeden z wakacyjnych tygodni.

 

Właśnie wakacje, szczególnie kiedy są słoneczne, to chyba najlepszy okres przemierzania dróg z niebem nad głową, niezasłoniętym przez dach. Nie zamykasz się w blaszanej puszce, twoje zmysły powonienia i słuchu bombardowane są dodatkowymi bodźcami. To naprawdę niesamowite uczucie, oczywiście pod warunkiem, że poruszasz się po urokliwych okolicach. Zanim jednak do nich dotrzesz, często musisz pokonać jakiś dłuższy lub krótszy odcinek drogami krajowymi czy autostradą. Wtedy raczej zapomnij o otwarciu dachu: lepiej odciąć się od hałasu i podróżować z nieco większą prędkością. W przypadku Fiata 124 akceptowalna granica hałasu to jakieś 120 km/h. Powyżej jazda staje się męcząca. Na nic zda się podkręcanie głośności słuchanej muzyki z całkiem nieźle grającego zestawu audio.

Ale gdy w końcu dach staje się zbędny, jednym ruchem ręki składasz go za plecami. Brak użycia elektrycznych mechanizmów to doskonałe rozwiązanie, a sam proces zarówno otwierania, jak i zamykania, trwa dosłownie sekundy. Należy jedynie pamiętać o zabezpieczeniu go specjalnym uchwytem. Samą procedurę można przeprowadzić przy niewielkiej prędkości, choć ze względów bezpieczeństwa lepiej się zatrzymać.

Podróżowanie odkrytym samochodem to przyjemność w czystej postaci. Jeśli dodatkowo jest to Fiat 124, wartość tej przyjemności idzie w górę. Już sam wygląd auta sprawia, że chce się je podziwiać z zewnątrz dłużej niż inne pojazdy. Od osób, które maja pojęcie o motoryzacji, w pierwszym zdaniu można było usłyszeć: O – Mazda! Ale już w kolejnym, że jednak Fiat jest ładniejszy. I trudno temu zaprzeczyć. Pięknie poprowadzone linia boczna, idealne proporcje roadstera. Detale w postaci choćby kształtu świateł – zarówno przednich, jak i tylnych. Auto nie jest duże, ale po zajęciu miejsca wewnątrz sprawia zupełnie inne wrażenie. Przed oczami rozpościera się ogromnych rozmiarów maska i trzeba się przyzwyczaić do gabarytów samochodu, szczególnie podczas parkowania. Siedzi się nisko, a wsiada jak do łódki. Wsiadanie jest łatwiejsze przy otwartym dachu. Drzwi są długie, o czym również należy pamiętać parkując między innymi pojazdami. Widoczność do tyłu jest zaskakująca dobra nawet po złożeniu dachu – przez całkiem sporą, ogrzewaną szybę.

Wewnątrz bardzo wygodne fotele, wszystkie instrumenty pod ręką. Tablicę przyrządów, podświetlaną na biało, zdominował centralnie umieszczony obrotomierz sugerujący sportowy charakter spidera. Jest bardzo elegancka i nieprzeładowana. Pośrodku deski rozdzielczej umiejscowiono 3 analogowe pokrętła do regulacji temperatury, nawiewu i klimatyzacji. Powyżej wystaje ekran –  jeden z niewielu elementów, które nie przypadły mi do gustu. Wygląda jak przyklejony i tak naprawdę jest zbędny. Może jedynie używanie na nim nawigacji usprawiedliwia jego istnienie. Drugi z niepasujących elementów to osłony przeciwsłoneczne. Są wykonane z topornego, twardego plastiku i kompletnie nie pasują do eleganckiego wnętrza. Przed pasażerem brak schowka, który powędrował do tyłu między fotele. Jest całkiem spory i można go zamykać na klucz. W drzwiach również nie znajdziemy żadnych schowków. Za to w tunelu środkowym, między siedzeniami znajdują się dwa tajemnicze otwory (przypominają te do zapinania pasów bezpieczeństwa) i to w nich można zamontować opcjonalnie zakupione… uchwyty na kubki (ich cena to ponad 700 zł – bez kubków). Bagaże dwojga podróżnych na kilkudniową wyprawę z powodzeniem zmieszczą się w całkiem sporym (jak na tę klasę pojazdów) bagażniku. Jest tam miejsce nie tylko na karty kredytowe.

Fiata 124 napędza 140-konny silnik benzynowy 1.4 Turbo MultiAir. W zupełności wystarcza do przekazywania mocy na tylną oś. Przy ruszaniu zgrabnie można zamieść tyłeczkiem i z gracją oddalić się, pozostawiając w tyle zauroczonych gapiów. 6-biegowa skrzynia jest precyzyjna, lekko twarda. Auto prowadzi się pewnie, choć jak dla mnie wspomaganie kierownicy jest zbyt duże. Zawieszenie jest poprawne, dobrze wybiera nierówności, a na np. nierównej kostce dyskomfort dla siedzeń pasażerów jest niewielki, podobnie hałas.

Jak jest z tym wiatrem we włosach? Osoby powyżej 180 cm wzrostu niewątpliwie go odczują. Wieje całkiem mocno, oczywiście w zależności od prędkości. Bezpieczna i komfortowa to ta oscylująca w granicach 70-80 km/h. Powyżej jazda bez dachu zamienić się może w koszmar, zwłaszcza jeśli dojdzie do uszkodzenia starannie ułożonej fryzury. Pomaga podniesienie szyb w drzwiach. W słoneczne dni warto założyć coś na głowę, a także wspomagać się… klimatyzacją. Tak, to nie żart. W otwartym aucie podczas upału ciekawy efekt daje ustawienie zimnego nawiewy np. na nogi.

Spędziłem wspaniałą sobotę przemierzając Fiatem dolnośląskie drogi. Pogoda dopisała i po dotarciu w mniej uczęszczane tereny można było złożyć dach i napawać się widokiem mijanych miejsc, podziwiać krajobrazy gór Sowich, mocniej pokręcić na tamtejszych drogach czy powdychać zapach gęstego lasu. Samochód spisywał się wyśmienicie, dając ogromną radość z jego prowadzenia. Do takich wypraw został stworzony, choć pewnie w codziennym użytkowaniu także się sprawdzi. Zakończę cytatem redaktora naczelnego, który bardzo przypadł mi do gustu: Drogi Kryzysie Wieku Średniego: kiedy nadejdziesz, nie bój się, mam na Ciebie pomysł. Ten pomysł to oczywiście Fiat 124 Spider.

Tekst: Mirek Nogaj

Zdjęcia: Bartek Lichocki

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Poprzedni wpis
Ferrari Corsa Baltica 2017 – relacja z Kaszub
Następny wpis
Randka z Luigim
Back
Udostępnij

Bez dachu nad głową – Fiat 124 Spider