Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Qubo, miasto i filmy

Qubo, miasto i filmy

Wiele osób uważa fotografię analogową za zupełnie wymarłą. To błąd. Rynek związany z filmami fotograficznymi, podobnie jak w przypadku płyt winylowych, rozwija się dynamicznie. Wiele osób szuka odmiany od cyfrowej poprawności, zarówno w świecie obrazu, jak i dźwięku. Powstają nowi producenci materiałów fotograficznych oraz wskrzesza się potężne niegdyś marki. Jedną z tych ostatnich jest włoska Ferrania. Przez wiele lat firma ta zapełniała włoski rynek nie tylko materiałami fotograficznymi, ale również popularnymi aparatami. Postanowiłem jeden z nich przywrócić do życia. Muszę wybrać się po film i sprawdzić działanie aparatu. Pomoże mi w tym Fiat Qubo. Ten zwinny i praktyczny miejski samochodzik powinien sprawdzić się w tej roli wyśmienicie.

Firma Ferrania została założona w 1923 roku. Działalność rozpoczęła od produkcji materiałów fotograficznych, z czasem rozszerzając wachlarz swoich wyrobów również o proste aparaty. Niestety, wraz z nadejściem ery cyfrowej oraz spadkiem zapotrzebowania na filmy, po kilku zmianach właścicieli, wytwarzanie materiałów fotograficznych zostało w końcu zawieszone. Od pewnego czasu, dzięki staraniom grupy zapaleńców oraz byłych pracowników, prowadzone są prace nad przywróceniem produkcji w części zamkniętego zakładu. Oczywiście zapotrzebowanie na produkty tego typu jest obecnie znacznie mniejsze niż jeszcze w latach 90. więc i produkcja może odbywać się na innych zasadach niż kiedyś. Teraz nacisk położony jest na jakość, a nie ilość. O postępach prac nad wprowadzeniem na rynek nowego filmu można przeczytać na stronie http://www.filmferrania.it/. Niestety, na efekt końcowy trzeba jeszcze trochę poczekać. Trudno powiedzieć, czy wolne tempo prac nad nowym filmem wynika z wielkiej pieczołowitości, czy po prostu z tego, że wszystko dzieje się we Włoszech.

Po zakup filmu wyruszam Fiatem Qubo. Pojazd ten jest już jednym z większych weteranów rynku – dostępny jest w ofercie ponad 10 lat. Cały czas ma jednak sporo do zaoferowania. Rzeczą, która najbardziej zwróciła moją uwagę, jest widoczność z miejsca kierowcy. Jest bardzo dobra, szczególnie do tyłu. W większości samochodów podczas wyjazdu tyłem z miejsca parkingowego na ulicę, musimy to zrobić wierząc, że nikt w nas nie uderzy. Szerokie słupki oraz zagłówki skutecznie zasłaniają cały widok. Podobnie, kiedy nie jesteśmy pewni, czy w martwym polu nie znajduje się jakiś pojazd, czasem nawet odwrócenie głowy nie pomaga – widoczność jest tak słaba. Ale nie w Qubo. Konstruktorom udało się nadać samochodowi taki kształt, że zorientowanie się w sytuacji wokół pojazdu jest banalnie proste. Pomaga w tym też lekko podwyższona pozycja za kierownicą. Do cech bardzo usprawniających poruszanie się po mieście należy również zaliczyć mały promień skrętu oraz przesuwane boczne drzwi. To rozwiązanie nie tylko znacznie ułatwia wsiadanie, gdy samochód zaparkowany jest w wąskiej przestrzeni, ale jest też bardzo docenianie przez rodziców. Zapięcie dzieci w fotelikach jest o wiele łatwiejsze, niż przy drzwiach otwieranych w tradycyjny sposób. Niestety, dobre wrażenie psuje ogromna i ciężka tylna klapa. Aby ją otworzyć, należy zostawić za samochodem bardzo dużo miejsca. Niweczy to znacznie dobre wrażenie ukształtowane przez wcześniej wymienione cechy. Niestety, choć na ulicy można spotkać starsze Fiaty Qubo z tylnymi drzwiami otwieranymi na boki, to obecnie nie są one dostępne w ofercie.

Do wad testowanego egzemplarza muszę zaliczyć też silnik. Choć jednostka 1.3 Multijet na papierze wygląda na wystarczająco dynamiczną, dostarcza 80 km i 190 Nm, to w rzeczywistości jest to jeden z najbardziej męczących silników, jakie znam. Mała elastyczność oraz niska kultura pracy to nie wszystko. Cały czas mam wrażenie, że mówi do mnie: „nie chce mi się” i „odczep się”. Na pocieszenie zostaje niskie zużycie paliwa. Jeśli miałbym konfigurować Fiata Qubo dla siebie, rozważyłbym kupienie go z tańszym o 12 tys. silnikiem benzynowym. Dostarczana przez ten motor moc 77 koni pozostawi sporo do życzenia w kwestii osiągów, jednak silnik ten może okazać się znacznie przyjemniejszy podczas jazdy. Wyższe zużycie paliwa, w przypadku użytkowania samochodu na krótkich trasach w mieście, może nie być aż tak bolesne. W końcu zostało nam jeszcze w kieszeni 12 tysięcy.
Na pierwsze filmy Ferrani, dostępne w sklepie, musimy jeszcze trochę poczekać. Dlatego do mojego aparatu wkładam rolkę innego, ale również bardzo zasłużonego producenta – czeskiej Fomy. Niestety jakość tego materiału pozostawia wiele do życzenia. Sam aparat jest bardzo prosty w obsłudze. Dostępny jest tylko jeden, bliżej nieokreślony, czas ekspozycji. W słoneczne dni można użyć prostej przesłony obiektywu. Ostrość należy ustawić samemu, oszacowując odległość od fotografowanego obiektu i ustawiając ją na skali. Jakie są efekty moich prób? Można zobaczyć na poniższych skanach.

Fiat Qubo dobrze wywiązał się ze swojej roli. To bardzo dobra propozycja dla osób szukających praktycznego samochodu do miasta. Małe wymiary zewnętrzne, świetna widoczność oraz inne przemyślane rozwiązania powodują, że tym samochodem załatwimy nasze sprawunki szybko i bezstresowo. Cieszy mnie też, że kolejna zasłużona dla rozwoju fotografii marka powraca na rynek. Może już niedługo będę mógł do mojego włoskiego aparatu włożyć też włoski film.

Tekst i zdjęcia: Piotr Krasiński (Fotopatologia.pl)

Poprzedni wpis
Dobre wyniki FCA po I półroczu sprzedaży
Następny wpis
Kawalkada Maserati

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back
Udostępnij

Qubo, miasto i filmy