Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Jak robaczek świętojański stał się …Matizem

Jak robaczek świętojański stał się …Matizem

lucciola thumb
Początkowo miał to być prototyp zwiastujący nadejście nowego auta miejskiego koncernu Fiat, będący reinterpretacją legendarnego modelu 500. Jednak włoski koncern odrzucił odważną wizję studia Italdesign i stworzył model Seicento… 
 
 
 

 

Oryginalny projekt Italdesign – Lucciola – przepadłby, gdyby nie zainteresowanie firmy Daewoo, która wykorzystała go przy powstaniu modelu Matiz. 
 
Prace Italdesign nad projektem nowego, małego samochodu dla koncernu Fiat rozpoczęły się już w 1992 roku. Na polecenie włoskiego koncernu biuro stylistyczne Italdesign miało pokazać nowoczesną wizję Fiata 500 – auta które w latach pięćdziesiątych zmotoryzowało powojenne Włochy. Tak powstał projekt o nazwie ID Cinquecento, który był reinterpretacją legendy włoskiej motoryzacji. Trzydrzwiowe, jednobryłowe nadwozie robiło wrażenie większego niż w rzeczywistości. Było bardzo obłe i zrywało z geometrycznym designem znanym z przełomu lat 80. i 90. Krótki przód i daleko zachodząca szyba przednia były nowością w klasie małych samochodów. Powstał jednak tylko sam projekt karoserii bez wnętrza i układu napędowego. Był to jeden z pierwszych modeli, który zwiastował powstanie nowej klasy – microvanów. 
 
 
Kolejnym projektem było rozwinięcie istniejącego konceptu, który powstał w roku 1993 . Nowy model nazwano Lucciola – z języka włoskiego robaczek świętojański. Był to już pełnowartościowy i jeżdżący prototyp. Zaprezentowany na tragach motoryzacyjnych w Bolonii w 1993 r. oraz rok później w Genewie pod banderą Fiata. Robił duże wrażenie i w ogóle nie przypominał produkowanego wtedy modelu Cinquecento, którego miał być następcą. Założeniem było stworzenie kompaktowego i ekologicznego samochodu, który będzie się świetnie sprawdzać w mieście. Jednocześnie bardzo funkcjonalnego i umożliwiającego aktywne spędzanie wolnego czasu przez jego użytkowników. 
 
 
Bryła była praktycznie identyczna z tą z modelu ID 500, zmieniono kształt przednich reflektorów na okrągłe oraz wyposażono w otwierany miękki dach. Projekt wnętrza był zupełnie nowy i rewolucyjny. Utrzymane w żółto niebieskiej kolorystyce wnętrze auta było bardzo funkcjonalne. Fotele wykonano na specjalnym stelażu, co pozwalało na indywidualną aranżacje wnętrza. Można je było obracać, składać i podnosić, dzięki czemu przy opuszczonym miękkim dachu pasażerowie mogli oglądać otaczający krajobraz  z zupełnie innej perspektywy.
 
 
 Samo auto było też  bardzo ekologiczne. Lekka konstrukcja nadwozia była wykonana z aluminium, a  materiały użyte przy jego budowie mogły podlegać recyklingowi. Do napędu służył dwucylindrowy silnik diesla firmy Lombardini, wspomagany przez dwa silniki elektryczne umieszczone przy tylnych kołach. Układ hybrydowy zapewniał skromne osiągi, ale pamiętajmy, że miał być to samochód typowo miejski. Przy użyciu systemu hybrydowego  pojazd mógł pracować przez 8 godzin ,natomiast jego zasięg przy użyciu wyłącznie silników elektrycznych  wynosił 50 km.
 
 
Jednak mimo ciepłego odbioru  Fiata Luccioli nie zdecydowano się na jego seryjne wytwarzanie. Aby model wprowadzić do produkcji trzeba by było zainwestować w nową linie montażową i opracować nową płytę podłogową, co generowało spore koszty. Istniała także obawa, czy oryginalny projekt spodoba się i będzie się dobrze sprzedawać.  Księgowi po raz kolejny dali o sobie znać i nowy miejski Fiat w rezultacie powstał na płycie podłogowej Cinquecento. Wnikało to z koncepcji Fiata zwanej „6×2”, która zakładała wykorzystanie tej samej płyty podłogowej w dwóch następujących po sobie modelach. Niestety ograniczyło to bardzo możliwości w zaprojektowaniu nowej bryły nadwozia, przez to Seicento przypomina w dużym stopniu poprzednika. Projekt prawdopodobnie odszedł by w niepamięć, gdyby nie firma Daewoo, która zdecydował się kupić projekt od Italdesign. Zaowocowało to długoletnią współpracą  koreańskiego koncernu z włoskim biurem stylistycznym. Projekt nieznacznie zmieniono w stosunku do wersji początkowej – dodano tylne drzwi oraz zrezygnowano z miękkiego dachu. Wdrożenie modelu do produkcji w roku 1997 było strzałem w dziesiątkę – Daewoo Matiz okazał się rynkowym hitem. 
 
 
Można sobie tylko wyobrazić minę pracowników zarządu Fiata widzących, jak koreański produkt odnosi duży sukces rynkowy. Dla porównania – w podobnych latach produkcji powstało 1,3 mln Fiatów Seicento i 2,3 mln Daewoo Matiz. Giorgetto Giugiaro nie raz udowodnił koncernowi Fiat , że potrafi stworzyć małe auto, które będzie się podobało sporej rzeszy odbiorców (Fiat Panda, Uno). Może i tym razem trzeba było zaufać włoskiemu styliście ?  
 
Tekst: Jakub Ziółkowski
Poprzedni wpis
Il Ponte poleca
Następny wpis
Chcesz taką furę? Oto przepis na jej zdobycie...

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Back
Udostępnij

Jak robaczek świętojański stał się …Matizem