Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Legendarne V12 z Lamborghini

v12 thumb

Frank Sinatra mawiał: „Jeśli chcesz być kimś – kup Ferrari, jeśli jesteś kimś – jeździsz Lamborghini”

A jeśli Lamborghini to tylko z silnikiem V12 konstrukcji Bizzarriniego. Dziś po blisko pół wieku od rozpoczęcia prac projektowych mamy ostatnią możliwość kupić nowy samochód wyposażony w prawdziwe arcydzieło sztuki mechanicznej jakim były silniki V12 Giotto Bizzarriniego. Wraz z zakończeniem produkcji modelu Murcielago Lamborghini kończy historię jednej z najwspanialszych jednostek napędowych w dziejach motoryzacji.

Gdy Ferrucio Lamborghini zdecydował się na otwarcie własnej fabryki samochodów dość szybko stało się jasne że angażuje najlepszych specjalistów od budowy samochodów we Włoszech, również tych którzy pracowali dotychczas dla Ferrari. Tak też stało się z niezwykle utalentowanym włoskim konstruktorem który miał już na swoim koncie stworzenie kilku dzieł inżynierii mechanicznej w tym legendarnego silnika Ferrari 250 GTO. Giotto Bizzarrini, niezwłocznie po dołączeniu do zespołu z Saint`Agata rozpoczął pracę nad nowym silnikiem mającym napędzać model 350GTV. Bizzarini będąc mocno związany z wyścigami, przy konstruowaniu opierał się na doświadczeniach zdobytych właśnie na torze wyścigowym, jednak dla Lamborghiniego wyścigi były tylko marnowaniem pieniędzy i stratą czasu. To właśnie z połączenia tych dwóch różnych sposobów myślenia powstała jednostka napędowa która dała podwaliny silnikom V12 aut z bykiem na masce na następne pół wieku.

Trzy i pół litrowe V12 o kącie rozwarcia 60stopni którego blok odlano w całości z aluminium, podobnie jak głowice sprawiało wrażenie niezwykle skomplikowanego mechanicznie. Wyposażone w 24 zawory i dwa napędzane łańcuchami wałki rozrządu w każdej głowicy nie posiadało co prawda żadnych nowinek technicznych jak chociażby wtrysk paliwa, natomiast innowacją techniczną było zastosowanie suchej miski olejowej w drogowym silniku. Pierwsze, próbne uruchomienie nowego silnika nastąpiło 15 maja 1963 roku, rezultat pomiaru na hamowni mile zaskoczył wszystkich i wynosił 347 KM przy 8000 obr./min. Pomimo że silnik miał problemy z termiką które zmusiły do ograniczenia mocy a sam model 350 GTV nigdy nie wszedł do produkcji to Bizzarrini zdecydował się rozwijać tę jednostkę napędową.

 
W 1966 roku do produkcji wszedł nowy model 400GT. Pod jego maskę trafił zmodernizowany silnik pochodzący z prototypu 350 GTV. Jego pojemność wzrosła jednak do 3929 cm3 ale moc postanowiono obniżyć do poziomu 320 KM przy 7000 obr/min. Według Ferrucio Lamborghiniego takie rozwiązanie miało wyeliminować problemy zawodności które tak przecież dręczyły drogowe Ferrari. Jednak to nie model 400GT miał być tym co przewróci do góry nogami scenę samochodów sportowych. Gdy w tym samym roku światu przedstawiono Miurę świat miłośników aut GT doznał szoku. Kontrowersje wynikały z racji centralnego, poprzecznego umieszczenia jednostki napędowej, nikogo nie zdziwiło natomiast że za plecami kierowcy i pasażera znalazł się ten sam silnik co w 400GT tyle że dysponujący mocą 350 KM przy 7000 obr/min. Krzywą przebiegu momentu obrotowego (350Nm przy 5000 obr/min) starano się natomiast tak dobrać by auto dawało ponadprzeciętne wrażenia podczas przyspieszania. Margines mocy okazał się dobrym rozwiązaniem i pozwalał na tworzenie nowych mocniejszych wersji auta (Miura P400S – 360 KM przy 7700obr/min, P400SV- 385KM przy 7700obr/min).

Kolejnym modelem który w 1968 roku zastąpił 400GT w linii samochodów z silnikiem z przodu był Islero. Samochód pomimo że mocno odmieniony względem poprzednika i tym razem zaopatrzono w sprawdzoną jednostkę V12 konstrukcji Bizzarriniego. Nie inaczej stało się z następcą Islero – modelem Jarama a także Espada W obydwu modelach zawitał silnik V12 o pojemności 3929. dysponujący mocą na poziomie 325- 360 KM w zależności od wersji. Espada zresztą okazała się przebojem rynkowym Lamborghini w dużej mierze dzięki połączeniu czteroosobowego nadwozia z fenomenalnym silnikiem Bizzarriniego.

O ile w przypadku Lamborghini z silnikiem umieszczonym z przodu silnik V12 pozostawiano przy bazowej pojemności 3929cm3, to w przypadku aut z silnikiem centralnym, pogoń za mocą i osiągami wymagały większych modyfikacji. Po zastąpieniu Miury w 1974 roku modelem Countach początkowo Lamborghini zdecydował się użyć silnika w niezmienionej formie. Niestety konkurencja nie próżnowała. By nadążyć tempa za osiągami innych producentów silnik V12 „rozwiercono” początkowo do pojemności 4754ccm3 a później idąc tropem powiększania pojemności do 5167ccm3 w modelu LP500S. Największą zmianą konstrukcyjną od początku produkcji silnika Lamborghini V12 było w 1984 roku wprowadzenie w wersji 5000QV czterech zaworów na cylinder. Dzięki temu zabiegowi Przekonstruowany niewielkim kosztem silnik zdolny był generować moc 455KM w wersji europejskiej wyposażonej wciąż w gaźniki a w połączeniu z obligatoryjnym w wersji na rynek USA wtryskiem paliwa Bosch K-Jetronic 420KM. Ciekawostką jest że ten sam silnik który napędzał super-sportowe auto jakim i dziś jest Countach inżynierowie Lamborghini postanowili użyć (i to z powodzeniem !) w jedynym samochodzie terenowym jaki kiedykolwiek zbudowała firma z Sant`Agate, modelu LM-002.

Gdy po 25 latach produkcji Countacha pojawił się następca – Diablo pod jego maskę również zawitał znany od czasów pierwszego Lamborghini silnik V12 o kącie rozwarcia cylindrów 60 stopni. Podstawową różnicą było tylko zastąpienie gaźników systemem wtrysku paliwa. Czterdziestoośmiozaworowy silnik o pojemności generował moc 492 KM oraz moment obrotowy wynoszący 580 Nm. Pogoń za mocą poskutkowała powiększeniem pojemności do 5992cm3. Ten ostatni wariant mógł poszczycić się już 593 KM czyli prawie dwukrotnie większą wartością niż pierwszy z silników V12 Lamborghini. Co ciekawe Diablo w 1990 roku został mianowany tytułem najszybszego samochodu świata. osiągając 325 km/h. odebrał ten tytuł (przewagą 1 km/h. !) największemu rywalowi – Ferrari F40.

Dobry silnik obroni się sam ! I nie będą mu przeszkadzać nawet normy czystości spalin. Takim hasłem kierować musieli się chyba twórcy Murcielago oraz Reventona gdyż i tym razem użyli oni starego dobrego silnika opartego na konstrukcji z 1963 roku. Jednostkę napędową po raz kolejny powiększono tym razem do 6192cm3 ( 580KM) a później do 6496cm3 (640-670KM). Szybko okazało się że niezawodny V12 wspaniale radzi sobie z najnowszymi produktami z Sait` Agata.

Niestety nic co dobre nie trwa wiecznie. Wraz z ogłoszeniem pod koniec zeszłego roku zakończenia produkcji modelu Murcielago ogłoszono że na silnik konstrukcji Bizzariniego czeka już następca. Nowa jednostka napędowa co prawda również bazuje na 12 cylindrach rozwartych pod kątem 60 stopni, ale jak zapewnia firma spod znaku byka, jest całkowicie nową konstrukcją nie mającą żadnej wspólnej części z silnikiem Bizzarriniego. Nowe V12 ma legitymować się niższą wagą, większą mocą a także dużo mniejszą emisją szkodliwych substancji. Czyżby Giotto Bizzarrini przegrał z ekologią?
 

Ł¹ródło: Classics.pl / Karol Wiechczyński

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Poprzedni wpis
Nowa wyścigowa broń REZ-Motorsport
Następny wpis
Sensacyjna wiadomość z Monaco! Ucieszycie się!
Back
Udostępnij

Legendarne V12 z Lamborghini