fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Rudolf Caracciola

Rudolf Caracciola

Rudolf Caracciola

Gdy pod koniec 1931 r. Mercedes wycofał się na kilka lat z wyścigów, odnoszący coraz większe sukcesy Caracciola nie mógł sobie pozwolić na przerwę w startach i podpisał umowę z Alfa Corse. Ponieważ pierwszym kierowcą zespołu był wówczas bezapelacyjnie Tazio Nuvolari, numer dwa teamu, Giuseppe Campari, poczuł się zagrożony przybyciem młodszego od siebie o 9 lat, znacznie mniej doświadczonego, lecz na pewno bardziej utalentowanego Niemca i protestował przeciw temu, jak mógł.

Sytuacja niemalże jak z Salierim i młodym Mozartem na dworze cesarza Józefa II. W rok później firma mediolańska przestała się oficjalnie angażować w wyścigi, zostawiając na placu boju wyposażony w Alfy zespół Scuderia Ferrari, prowadzony przez Enzo Ferrariego. Urażony Campari skorzystał z tej reorganizacji, by przenieść się do ekipy braci Maseratich, ale zanim to nastąpiło, jego animozje z Caracciolą przybrały dość groteskowy i nawet w dosłownym sensie barwny obrót.

Samochody startujące w wyścigach malowane były w tym okresie w jednolite i niezmienne kolory, przyporządkowane dla szybkiej orientacji poszczególnym krajom. I tak wyścigówki włoskie były oczywiście czerwone, francuskie niebieskie, brytyjskie zielone, belgijskie żółte, a wystawiane przez Niemców – białe lub srebrzyste. Otóż uparty Campari zażądał: skoro Caracciola już koniecznie musi jeździć na Alfa Romeo, to niech przynajmniej nie otrzyma bolidu czerwonego, lecz biały, bo choć jego nazwisko brzmi swojsko, to jako przybysz z drugiej strony Alp nie zasługuje na barwy przysługujące prawowitym mieszkańcom półwyspu.

Rudolf Caracciola

Alfę (była to 8C2300 Monza) istotnie przemalowano – widać Campari miał jednak spore wpływy – i Caracciola zaczął się ścigać na nietypowej, natychmiast rozpoznawalnej, białej Alfa Romeo. Ponieważ cała sprawa była w gruncie rzeczy śmieszna, wystarczyło, że wygrał wyścig Eifelrennen na znanym sobie torze Nürburgring, by zostać pełnoprawnym członkiem Scuderii i otrzymać insygnia w postaci nowej, tym razem już czerwonej Alfy P3. A gdyby ktoś pytał, czy okazał się godny tego wyróżnienia, odpowiedź jest jednoznaczna: niedługo później wygrał nie tylko GP Niemiec znowu na Nürburgringu, lecz także Gran Premio di Monza, a w międzyczasie także GP Lwowa – kryterium rozgrywane na ulicach tego miasta, uważane przez niego za bardzo trudne.

Previous post
Forza Italia 2012
Next post
Antonio i Alberto Ascari

No Comment

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
SHARE

Rudolf Caracciola