SSAR to „marka”, którą w Forzaitalia już dobrze znamy. Mając w pamięci nasz poprzedni wyjazd z 2010 roku, nie wahaliśmy się długo z podjęciem decyzji o wyjeździe na tegoroczną edycję. Rok 2012 jest szczególny dla Alfy Romeo – 50-lecie obchodzi prawdopodobnie najważniejsze auto w historii firmy – Giulia. tymi właśnie taki był temat przewodni tegorocznego Spettacolo Sportivo.
Krótkie słowo wstępu dla niewtajemniczonych: czym jest SSAR? Krótko mówiąc, jest to jeden z największych (jeśli nie największy) zlotów Alfy Romeo odbywających się w Europie, jak i również jedna z rund serii wyścigowej Alfa Romeo challenge oraz Trackday zarazem. O możliwości zakupu części, aut, zjedzenia świeżej pizzy z pieca, czy kupnie wina na 50-lecie Giulii nie wspomnę – to wszystko przez dwa dni na legendarnym torze TT Circuit w Assen.
Ekipa Forzaitalia.pl zebrała się w Poznaniu, aby móc się wybrać w dalszą podróż demonstracyjną Giuliettą. Tutaj chcielibyśmy serdecznie podziękować prezesowi firmy POL-CAR -Zygmuntowi Garsteckiemu – za udostępnienie auta i zarazem umożliwienie uczestnictwa w zlocie – wszak dziwnie byłoby na taką imprezę nie pojechać Alfą.
Trasa pokonywana autostradami (wreszcie :)) przebiegła, sprawnie ale bez większych emocji… mimo wszystko nie jechaliśmy przez przełęcz Stelvio. Na szczęście, niezawodna loża szyderców na pokładzie nie pozwalała na nudę. Po dotarciu na miejsce i „rozbiciu” w bungalowie, pierwsza miła niespodzianka….
Po sąsiedzku, przed domkiem obok, stała zaparkowana czerwona GTV6 w nienagannym stanie. Jak się później okazało, sprawnie wykorzystywana przez sympatycznych Holendrów jako auto rodzinne.
Następnego dnia, godziną niezbyt wczesną, udaliśmy się na tor. Trzeba przyznać, że holenderski klub Alfa Romeo – organizator imprezy – ponownie spisał się na medal z logistyką. Auta parkowały w sektorach podzielonych na modele. Naturalnie w tym roku najbardziej wyeksponowane były Giulie, natomiast „plastiki”, w tym nasza Giulietta, musiały zadowolić się bardziej odległym miejscem postoju.
Przemarsz po morzu Alf, możliwość zobaczenia każdego wyprodukowanego wielkoseryjnego auta z Arese od wczesnych lat 50-tych, po naprawdę rzadkie egzemplarze… po chwili kilka kręcących się 8C Competizione już nie robi na nas większego wrażenia. Jest dobrze!
Jak wcześniej pisałem, miejsce imprezy jest nieprzypadkowe. Od godziny 9 do 17 tor był ciągle zapełniony przez różne grupy (trackday, demo run’y, kwalifikacje i sprinty AR challenge). Oczywiście największe wrażenie wywierały przejazdy wyścigowych Alf biorących udział Alfa Challenge. Trzeba podkreślić profesjonalizm przygotowania aut i ekip startujących w sportowych zmaganiach – jest godny podziwu tym bardziej, że nie jest to żadna „oficjalna seria wyścigowa”.
Lekko zmęczeni całodziennym chodzeniem, wzdychaniem, fotografowaniem i filmowaniem opuszczamy teren toru k.. godziny 18, aby móc się zawczasu zregenerować na następny dzień.
Z tą regeneracją mogło być różnie, bo w lesie nieopodal naszego bungalowu odbywał się koncert w związku ze Świętem Wyzwolenia. Jako wytrawni clubbersi pospieszyliśmy w miejsce hałasu, aby po półgodzinnym spacerze, w równie profesjonalny sposób zawrócić przy „bramce” i wrócić do bazy. Nic to. Nie po to tu przyjechaliśmy 😉
Co rzuciło się naszym oczom dnia następnego, to znacznie lepsza frekwencja uczestników. Dużo osób przeznaczyło jednak ten weekend na wyjazdy, niekoniecznie związane z celebrowaniem Alfy. Harmonogram dnia przebiegał podobnie jak poprzedniego, z tą różnicą, że musieliśmy wcześniej opuścić imprezę ze względu na czekającą nas podróż. Kręcenie ostatnich materiałów, drobne zakupy suvenirów, ostatnie spojrzenia na „włoskie żelaza” i w drogę.
Reasumując, SSAR można chyba porównać do eventowej alfowej Mekki. Rzadko kiedy mamy możliwość zobaczyć na żywo auta, które często znamy jedynie z książek lub ekranu monitora. A co ważniejsze – obserwować je w akcji na torze. Na szczęście Holendrzy mają bardzo zdrowy stosunek do motoryzacji i aut nie uważają za meble, które wozi się lawetą na zloty i chroni przed plugawym asfaltem. Skala wydarzenia, atmosfera, organizacja, fakt, że jest to impreza „oddolna” (organizuje ją holenderski klub AR bez oficjalnego wsparcia koncernu), ilość aut uczestniczących, skłania nas do refleksji nad stanem kultury motoryzacyjnej w Polsce (lub jej braku). Miejmy nadzieję, że takie inicjatywy prędzej czy później pojawią się i u nas i, że nasz nadwiślański kraj stanie się ważnym punktem na motoryzacyjno-imprezowej mapie Europy.
Tekst: PietereQ
Zdjęcia: Bartek Lichocki, Jakub Strzemżalski
Ducati zaprezentowało specjalną kolekcję Collezione 100 przygotowaną z okazji przypadającego w 2026 roku stulecia istnienia…
Rzym przygotowuje się do obchodów 80. rocznicy powstania Vespy. W dniach od 25 do 28…
Maserati rozpoczęło sezon 2026 GT2 European Series powered by Pirelli od bardzo udanego występu na…
Automobili Lamborghini po raz kolejny wzięło udział w Motor Valley Fest, wydarzeniu poświęconym włoskiej branży…
Po fali krytyki, jaka spadła na Ferrari po prezentacji pierwszego w pełni elektrycznego modelu marki,…
W historycznej fabryce Maserati przy Viale Ciro Menotti w Modenie odbyła się ceremonia skasowania znaczka…