Scuderia Ferrari HP zakończyła Grand Prix Azerbejdżanu z dorobkiem 20 punktów. Charles Leclerc zajął czwarte miejsce, a Lewis Hamilton finiszował na szóstej pozycji. Wynik pozwolił włoskiemu zespołowi umocnić się na drugim miejscu w klasyfikacji konstruktorów. Weekend w Baku nie przyniósł jednak Ferrari walki o podium, a kierowcy i szef zespołu wskazali na problemy z tempem oraz pracą opon.
Leclerc i Hamilton rozpoczęli wyścig na miękkich oponach. Po zgaśnięciu czerwonych świateł Monakijczyk miał problemy z trakcją, co wykorzystał Oscar Piastri wyprzedzając go i spychając na trzecie miejsce. W początkowej fazie rywalizacji oba bolidy SF-26 zmagały się z przyczepnością. Leclerc i Hamilton stracili kolejne pozycje na rzecz Maxa Verstappena oraz Isacka Hadjara, a Brytyjczyk musiał dodatkowo ustąpić Lando Norrisowi.
Po około dziesięciu okrążeniach tempo Ferrari zaczęło się poprawiać. Na 17. kółku Hamilton odzyskał szóste miejsce, wyprzedzając kierowcę McLarena. Zespół wykorzystał później neutralizację wywołaną wypadkiem Alexa Albona na 30. okrążeniu, przeprowadzając podwójny pit stop. Obaj kierowcy otrzymali wówczas opony pośrednie.
Dziesięć okrążeń po wznowieniu rywalizacji Piastri wyjechał szeroko w pierwszym zakręcie, co pozwoliło kierowcom Ferrari awansować na czwarte i piąte miejsce. Leclerc znalazł się przed Hamiltonem, który na 43. okrążeniu został wyprzedzony przez Andreę Kimiego Antonellego. Brytyjczyk spadł na szóstą pozycję i utrzymał ją do mety. Leclerc również nie zdołał poprawić swojej lokaty, kończąc wyścig tuż za czołową trójką.
Charles Leclerc przyznał, że zespół wykorzystał dostępne możliwości, ale nie dysponował tempem pozwalającym na rywalizację z głównymi konkurentami. Monakijczyk zwrócił uwagę na ich mocną dyspozycję przez cały weekend oraz zmienność tempa podczas wyścigu. Jak podkreślił kierowca Ferrari:
Zmaksymalizowaliśmy nasz wynik. Dzisiaj po prostu brakowało nam tempa w porównaniu z naszymi głównymi rywalami, którzy byli bardzo mocni przez cały weekend. Były takie fazy wyścigu, w których tempo kierowców przed nami nieco bardziej się wahało, a mimo że moje czasy okrążeń były równe przez cały wyścig, nie byliśmy dziś w stanie nawiązać prawdziwej walki o podium. Jak widzieliśmy w ten weekend, sytuacja może się dość szybko zmienić, dlatego wszyscy musimy uważnie ją śledzić. Nie mogę się doczekać powrotu do bolidu w Sepang.
Lewis Hamilton również ocenił weekend jako rozczarowujący w kontekście oczekiwań zespołu. Brytyjczyk wskazał przede wszystkim na trudności z utrzymaniem opon w odpowiednim zakresie temperatury, co ograniczało możliwość wykorzystania potencjału samochodu. Zapowiedział także analizę danych ze szczególnym uwzględnieniem zarządzania energią. Hamilton powiedział:
Ogólnie rzecz biorąc, nie był to weekend, na jaki liczyliśmy i jest kilka obszarów, którym musimy się przyjrzeć. Przez cały wyścig mieliśmy trudności z utrzymaniem opon w odpowiednim zakresie pracy, co utrudniało nam uzyskanie oczekiwanych osiągów. Przeanalizujemy dane, szczególnie te dotyczące zarządzania energią, i sprawdzimy, gdzie możemy się poprawić. Sepang będzie stanowić inne wyzwanie, dlatego teraz koncentrujemy się na ponownym zebraniu sił i upewnieniu się, że w przyszłym tygodniu wrócimy mocniejsi.
Szef zespołu Ferrari Fred Vasseur przyznał, że ekipa spodziewała się trudnego weekendu w Baku. Jednym z czynników miała być przewidywana strata osiągów na długich prostych. Francuz zaznaczył, że drugie miejsce startowe Leclerca dawało nadzieję na lepszy rezultat, jednak tempo na pojedynczym okrążeniu, które w sobotę było dobre, nie przełożyło się na odpowiednią szybkość w wyścigu. Według Vasseura Ferrari traciło do rywali około dwóch dziesiątych sekundy na okrążeniu.
Szef Scuderii wskazał również na konieczność przeanalizowania błędów i poprawy przed kolejną rundą. Jednocześnie podkreślił, że Ferrari powiększyło przewagę nad McLarenem w klasyfikacji konstruktorów, choć jego zdaniem zespół nie może spocząć na laurach. Vasseur powiedział:
Wiedzieliśmy przed przyjazdem do Baku, że może to być dla nas trudny weekend, szczególnie ze względu na przewidywaną stratę osiągów na długich prostych. Oczywiście, startując z drugiego miejsca z Charlesem liczyliśmy na lepszy wynik. Nasze tempo na pojedynczym okrążeniu było wczoraj dobre, ale dzisiaj brakowało nam kilku dziesiątych sekundy na okrążeniu w porównaniu z rywalami, a to było zbyt dużo. Z pewnością są rzeczy, które mogliśmy zrobić lepiej w ten weekend i musimy je zrozumieć oraz poprawić. Pozytywnym aspektem jest to, że w klasyfikacji konstruktorów powiększyliśmy przewagę nad McLarenem, ale musimy nadal naciskać i skupić się na tym, by lepiej wykonać swoją pracę podczas następnego wyścigu.
Ferrari nie będzie miało wiele czasu na analizę wydarzeń z Baku. Zespół rozpoczyna przygotowania do kolejnej rundy mistrzostw, która według informacji przekazanej przez ekipę ma odbyć się w przyszłą niedzielę na torze Sepang w Malezji. Dla Leclerca i Hamiltona będzie to okazja do sprawdzenia, czy wnioski z weekendu w Azerbejdżanie przełożą się na poprawę osiągów.