Lewis Hamilton nie będzie dobrze wspominał tegorocznego Grand Prix Singapuru. Brytyjczyk ruszał do wyścigu z trzeciego pola i miał realną szansę na podium, ale ostatecznie ukończył rywalizację dopiero na szóstej pozycji. Siedmiokrotny mistrz świata przyznał, że sam odpowiada za niepowodzenie, i przeprosił Ferrari za utracone punkty. Znacznie więcej powodów do zadowolenia miał Charles Leclerc, który zajął drugie miejsce, ustępując jedynie Maxowi Verstappenowi.
Ferrari przystępowało do niedzielnego wyścigu z dużymi nadziejami. W sobotnim sprincie Leclerc i Hamilton zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce, a następnie powtórzyli te rezultaty w kwalifikacjach. Wydawało się więc, że włoska ekipa będzie w stanie rzucić wyzwanie Verstappenowi, który wywalczył pole position.
Problemem pozostawała jednak niewielka ilość danych dotyczących zachowania ogumienia. Zespoły miały do dyspozycji zaledwie godzinę treningu na suchej nawierzchni, ponieważ sprint odbywał się w deszczu i kierowcy korzystali z opon przejściowych. Ferrari zdecydowało się rozdzielić strategie swoich zawodników, aby zwiększyć szanse na pokonanie kierowcy Red Bulla. Leclerc wystartował na miękkiej mieszance, natomiast Hamilton otrzymał pośrednie ogumienie. Twarde opony nie były brane pod uwagę.
Tuż po starcie Leclerc próbował zaatakować Verstappena i zrównał się z nim przed pierwszym zakrętem, ale nie zdołał objąć prowadzenia. Obaj kierowcy Ferrari utrzymali swoje pozycje. Wkrótce okazało się jednak, że to miękka mieszanka sprawuje się zdecydowanie lepiej, niż przewidywano. Hamilton, który ruszył na pośrednich oponach, znalazł się tym samym w trudniejszej sytuacji.
Brytyjczyk zjechał do alei serwisowej już na 19. okrążeniu i po zmianie ogumienia spadł na siódme miejsce. Pięć okrążeń później mechaników odwiedził Leclerc, który otrzymał pośrednią mieszankę i wrócił na tor na czwartej pozycji, bezpośrednio przed zespołowym partnerem. Po pit stopach kierowców McLarena zawodnicy Ferrari ponownie zajmowali drugie i trzecie miejsce.
Kluczowy moment nastąpił na 39. okrążeniu, kiedy z powodu awarii Astona Martina Lance’a Strolla ogłoszono wirtualną neutralizację. Ferrari zdecydowało się wykorzystać sytuację do przeprowadzenia kolejnych pit stopów. Leclerc zjechał po świeże miękkie opony, ale Hamilton minął wjazd do alei serwisowej i pozostał na torze.
Monakijczyk szybko wykorzystał przewagę świeższego ogumienia. W ciągu pięciu okrążeń dogonił i wyprzedził Hamiltona, odzyskując drugą pozycję. Brytyjczyk tymczasem coraz mocniej odczuwał zużycie opon. Jego drugi przejazd na miękkiej mieszance trwał aż 44 okrążenia, a w końcowej fazie wyścigu nie był już w stanie skutecznie się bronić. Najpierw wyprzedził go Kimi Antonelli, a następnie Lando Norris i Oscar Piastri. Ostatecznie Hamilton spadł z trzeciego na szóste miejsce.
Leclerc natomiast dowiózł drugą pozycję do mety, zdobywając swoje piąte podium w sezonie i jedenaste dla Ferrari. Po zakończeniu rywalizacji Monakijczyk przyznał, że jego zespół wykorzystał dostępne możliwości, choć Verstappen pozostawał poza zasięgiem.
Charles Leclerc powiedział po wyścigu:
Daliśmy dzisiaj z siebie wszystko i wycisnęliśmy maksimum, dlatego jestem zadowolony z naszego wyniku. Red Bull i Max (Verstappen) byli bardzo mocni przez cały weekend i chociaż naciskałem przez cały wyścig, ostatecznie nie wystarczyło to, żeby go dogonić.
Mieliśmy dobre tempo i podejmowaliśmy dzisiaj właściwe decyzje. Zastosowaliśmy inną strategię, która bardzo dobrze się dla nas sprawdziła.
Teraz jedziemy do Austin. Zobaczymy, co uda nam się tam osiągnąć i jakie ulepszenia przywiozą nasi rywale. To może ponownie zmienić układ sił przed ostatnią serią wyścigów w tym sezonie.
Zupełnie inne nastroje panowały po drugiej stronie garażu Ferrari. Hamilton nie próbował szukać usprawiedliwień i otwarcie przyznał, że zarówno wybór początkowej strategii, jak i późniejsza decyzja o pozostaniu na torze nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Brytyjczyk wziął pełną odpowiedzialność za swoje błędy, podkreślając przy tym, że szóste miejsce nie odzwierciedlało rzeczywistych możliwości samochodu.
Lewis Hamilton powiedział:
Dzisiejszy wynik nie jest tym, na co liczyliśmy, i to moja wina. Na torze, na którym trudno się wyprzedza, trzeba spróbować czegoś innego, dlatego zdecydowałem się wystartować na nowych pośrednich oponach, pojechać na nich długo i spróbować zrealizować strategię jednego pit stopu. Niestety pośrednia mieszanka nie spisywała się tak dobrze jak miękka.
Miałem dobry drugi przejazd i odzyskałem tempo, ale nie byłem w stanie odrobić tyle, ile potrzebowałem. Podczas wirtualnej neutralizacji zespół wezwał mnie do boksu, ale przegapiłem wjazd do alei serwisowej. Potem zdecydowałem się pozostać na torze i spróbować utrzymać pozycję aż do mety, jednak na ostatnich okrążeniach miałem ogromne problemy z degradacją opon i straciłem trzy miejsca, kończąc wyścig na szóstej pozycji. To nie odzwierciedla tempa, jakie mieliśmy dzisiaj w samochodzie.
To była dzisiaj bolesna lekcja, ale biorę pełną odpowiedzialność za podjęte przeze mnie decyzje. Nie każda decyzja okazuje się trafna i potrafię zaakceptować, że tym razem się pomyliłem, ale przepraszam zespół za punkty, które dzisiaj straciliśmy. Wszyscy wkładają tak wiele wysiłku w każdy weekend wyścigowy, a ja chciałem dać im więcej.
Będę dalej ciężko pracował i wrócę do walki w następnym wyścigu.
Szef Ferrari, Fred Vasseur, ocenił cały weekend zdecydowanie bardziej pozytywnie. Francuz zwrócił uwagę, że jego kierowcy zajęli drugie i trzecie miejsce zarówno w sprincie, jak i kwalifikacjach, a Leclerc powtórzył sobotni wynik także w niedzielnym Grand Prix. Jednocześnie przyznał, że Verstappen dysponował nieco lepszym tempem, a zespół wciąż musi pracować nad zmniejszeniem straty do Red Bulla.
Vasseur wyjaśnił również, dlaczego Ferrari postawiło na odmienne strategie obu kierowców. Przy tak ograniczonej wiedzy na temat ogumienia zespół chciał zachować możliwość reagowania na różne scenariusze wyścigu. Decyzja miała swoje uzasadnienie, ale w przypadku Hamiltona ostatecznie okazała się kosztowna.
Fred Vasseur powiedział:
Ogólnie rzecz biorąc, był to dla nas bardzo dobry weekend. Zajęliśmy drugie i trzecie miejsce w sprincie, drugie i trzecie w kwalifikacjach, a dzisiaj Charles był drugi, podczas gdy Lewis znalazł się bardzo blisko podium. Max (Verstappen) miał przez cały weekend nieco lepsze tempo od nas, dlatego wciąż mamy sporo pracy, żeby zmniejszyć tę stratę, ale zespół zaprezentował solidną formę i zdobyliśmy dobre punkty.
Jeśli chodzi o strategię, wszyscy przystępowali do wyścigu z bardzo ograniczoną wiedzą na temat opon. Miękka mieszanka okazała się mocniejsza w porównaniu z pośrednią, niż się spodziewaliśmy, dlatego startując z drugiego i trzeciego pola, uznaliśmy, że warto rozdzielić strategie i pozostawić sobie różne możliwości w walce z Maxem. Z tego powodu Lewis miał trudniejszy pierwszy przejazd, ale dawało mu to większą elastyczność w dalszej części wyścigu.
Pozostawiliśmy sobie również możliwość zastosowania zarówno strategii jednego, jak i dwóch pit stopów, w zależności od przebiegu rywalizacji oraz ewentualnego pojawienia się samochodu bezpieczeństwa lub wirtualnej neutralizacji.
Kiedy ogłoszono wirtualną neutralizację, wezwaliśmy oba samochody do boksów, gdy zajmowały drugie i trzecie miejsce. Niestety Lewis przegapił wjazd do alei serwisowej i prawdopodobnie kosztowało go to możliwość walki o podium. Takie rzeczy mogą się zdarzyć podczas wyścigu. Teraz skupiamy się na przeanalizowaniu wszystkiego, co wydarzyło się w ten weekend, wyciągnięciu pozytywnych wniosków i powrocie w lepszej formie w Austin.
Ferrari opuszcza Singapur z dorobkiem 39 punktów zdobytych w ciągu weekendu, co pozwoliło umocnić drugą pozycję w klasyfikacji konstruktorów. Z perspektywy całego zespołu był to więc udany występ, choć przebieg niedzielnego wyścigu pokazał również, jak kosztowne mogą być pojedyncze decyzje strategiczne.
Dla Hamiltona to szczególnie rozczarowujący rezultat, ponieważ jeszcze podczas wirtualnej neutralizacji znajdował się na pozycji dającej podium. Ostatecznie zamiast świętować udany weekend, musiał tłumaczyć się z błędu, który pozbawił go szansy na znacznie lepszy wynik.
Kolejna okazja do poprawy nadejdzie za dwa tygodnie. Formuła 1 przeniesie się do Austin na Grand Prix Stanów Zjednoczonych, które rozpocznie serię trzech kolejnych weekendów wyścigowych na kontynentach amerykańskich.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
Alfa Romeo postanowiła pokazać, w jakim kierunku zamierza rozwijać stylistykę swoich samochodów. Zamiast kolejnego SUV-a…
Gdy kilka lat temu w nasze ręce trafił nowy elektryczny Fiat 500, zwróciliśmy uwagę na…
Pierwsze wyprodukowane Maserati 5000 GT Frua otrzymało certyfikat autentyczności Maserati Classiche. Chodzi o egzemplarz o…
Ferrari nie byłoby dziś w tym miejscu, gdyby nie rozmowa Johna Elkanna z Jeffem Bezosem.…
Ruszyły zgłoszenia do 1000 Miglia 2027, czyli setnej rocznicowej edycji słynnego włoskiego rajdu samochodów historycznych.…
Alfa Romeo zapowiada kolejne zmiany w swojej gamie. Aktualizacje objęły modele Junior, Tonale, Giulia i…