Ferrari opublikowało krótki materiał zapowiadający wygląd swojego pierwszego samochodu elektrycznego, modelu Luce. Problem w tym, że nagranie – najwyraźniej celowo – pokazuje bardzo niewiele. Auto zostało sfilmowane nocą i pozostaje niemal całkowicie ukryte pod biało-czarnym kamuflażem, znanym już z wcześniejszych prototypów.
Premiera tego modelu ma znaczenie symboliczne. Choć część entuzjastów nadal krytycznie podchodzi do idei elektrycznego Ferrari, trudno ignorować fakt, że nawet najbardziej ekskluzywne marki motoryzacyjne stopniowo wchodzą w świat napędów elektrycznych. Właśnie w tym kierunku zmierza również producent z Maranello, przygotowując model Luce jako swój pierwszy w pełni elektryczny samochód drogowy.
Za projekt stylistyczny odpowiada studio LoveFrom, kierowane przez projektanta Jony’ego Ive’a. To ta sama osoba, która wcześniej współtworzyła wygląd produktów takich, jak iPhone czy iPad. Według zapowiedzi producenta stylistyka samochodu ma łączyć nowoczesne rozwiązania z subtelnymi nawiązaniami do klasycznych Ferrari, choć w opublikowanym nagraniu trudno dostrzec jakiekolwiek szczegóły.
Ferrari zdradziło jednak kilka informacji technicznych. Luce ma być cztero- lub pięciomiejscowym samochodem, nieco mniejszym i smuklejszym od modelu Purosangue. Za napęd odpowiadać będą cztery silniki elektryczne, które łącznie mają generować ponad 1000 KM mocy.
Taka konfiguracja ma zapewnić bardzo wysokie osiągi. Według deklaracji producenta samochód będzie przyspieszał od 0 do 100 km/h w około 2,5 sekundy, a prędkość maksymalna ma sięgać 310 km/h. Jak na pojazd elektryczny są to wartości wyjątkowo ambitne – choć oczywiście pozostają one na razie deklaracjami producenta.
Energię dla układu napędowego ma dostarczać akumulator o pojemności 122 kWh, zintegrowany z podłogą pojazdu. Bateria ma obsługiwać ładowanie o mocy do 350 kW. Cały pakiet powinien przełożyć się na zasięg przekraczający 530 kilometrów.
Producent podkreśla także, że mimo elektrycznego napędu samochód ma oferować emocje typowe dla tej marki. W tym celu opracowano system wzmacniający mechaniczne wibracje układu napędowego, który generuje charakterystyczne dźwięki zmieniające się wraz z prędkością i momentem obrotowym. Zdaniem Ferrari rozwiązanie to ma pomóc zachować dramatyzm prowadzenia, z którego słyną samochody tej marki.
Pełna prezentacja Ferrari Luce zaplanowana jest na maj. Pierwsze egzemplarze mają trafić do klientów w 2027 roku, co oznacza, że na drogach pojawi się dopiero kilka miesięcy po oficjalnym debiucie modelu. Na razie producent ogranicza się do krótkich zapowiedzi, które – przynajmniej na tym etapie – bardziej budują atmosferę tajemnicy niż ujawniają realny wygląd samochodu.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
Lancia ogłosiła zmianę na stanowisku szefa swojego działu rajdowego Lancia Corse HF. Nową funkcję obejmuje…
Podczas Milan Design Week 2026 ogłoszono wyniki prestiżowego konkursu Car Design Award 2026, który –…
Pierwszy w pełni elektryczny model od Ferrari zbliża się wielkimi krokami, choć jeszcze niedawno dla…
Sezon 2026 cyklu Alfa Revival Cup rozpoczął się na torze Mugello wyścigiem, który już na…
New York International Auto Show 2026 stał się dla Alfy Romeo kolejną okazją do podkreślenia…
Maserati ogłosiło, że podczas Salone del Mobile Milano 2026 wystąpi jako oficjalny sponsor oraz partner…