Gdy Eberhard Jung dowiedział się, że na sprzedaż wystawiono pierwsze w historii Ferrari FXX nie przypuszczał, że rozpocznie właśnie niemal dwudziestoletnią przygodę. Od 2007 roku pokonał tym samym egzemplarzem 16 tysięcy kilometrów – wyłącznie po torach wyścigowych. Testował samochód u boku Michaela Schumachera, odwiedzał najsłynniejsze obiekty świata i do dziś regularnie wyjeżdża nim na tor, m.in. na Mugello.
Program Ferrari XX wchodzi obecnie w 21. rok istnienia i obejmuje sześć modeli: FXX, 599XX oraz FXX K wraz z ich wersjami Evo. Każdy z nich to – jak podkreśla producent – najbardziej radykalne wcielenie dwunastocylindrowych flagowców marki: samochody uwolnione od homologacji drogowej i wyścigowych regulaminów, podporządkowane wyłącznie jeździe torowej. Wszystko zaczęło się w 2005 roku od premiery FXX podczas Finali Mondiali na Mugello – debiutu, który zaskoczył światowe media.
Bazą dla FXX było Ferrari Enzo, jednak projekt znacząco wykraczał poza drogowy pierwowzór. Samochód stał się swego rodzaju „laboratorium z włókna węglowego na kołach”. Wolnossące V12 o pojemności 6,3 litra dostrojono pod kątem długotrwałej jazdy torowej, a aerodynamikę, układ chłodzenia i hamulce gruntownie przeprojektowano z myślą o ekstremalnych obciążeniach. 800 KM przy masie 1150 kg przekładało się na osiągi, które – zdaniem Ferrari – miały wyznaczać nowe standardy dla aut torowych pozostających poza oficjalnymi seriami wyścigowymi.
FXX od początku funkcjonował w formule zbliżonej do fabrycznego programu rozwojowego. Wybrani klienci nie tylko kupowali samochód, ale stawali się częścią procesu testowego. Jung nabył swój egzemplarz w 2007 roku, gdy zobaczył go podczas wydarzenia Ferrari Club Germany. Jak sam wspomniał:
To jest pierwszy w historii FXX – od tego samochodu wszystko się zaczęło. Kiedy zobaczyłem go po raz pierwszy, wyglądał jak statek kosmiczny. W tamtym czasie jeździliśmy Ferrari 360 w serii Challenge – to był zupełnie inny świat. Pokochałem go od pierwszej chwili.
Choć dziś supersamochody pełne są systemów wspomagających, FXX – jak przyznaje Jung – pozostaje konstrukcją surową:
W dzisiejszym rozumieniu to bardzo analogowy samochód. Mamy tu bardzo mało elektroniki – kontrola trakcji jest dość prymitywna – i ogromną moc z najpiękniejszego, niezdławionego wolnossącego V12. To czyste zwierzę i zdecydowanie nie dla początkujących.
W jego słowach nie ma marketingowego zachwytu, raczej respekt wobec maszyny, która nie wybacza błędów. Od początku właściciele FXX pracowali pod okiem profesjonalnych instruktorów i analizowali dane telemetryczne. Przez pewien czas na torze towarzyszył im Michael Schumacher, aktywnie zaangażowany w rozwój projektu. Jung wspomniał:
Michael był zaangażowany w cały proces rozwoju samochodu, miał własnego FXX i zawsze jeździł z nami. Oczywiście nauczyliśmy się od niego bardzo wiele.
Kluczowe było jednak to, że posiadaczy FXX traktowano nie jak klientów, lecz partnerów rozwojowych. Współpracowali bezpośrednio z inżynierami Ferrari, analizowali dane i przekazywali uwagi z realnej jazdy torowej:
Byliśmy prawdziwymi kierowcami testowymi. Ferrari słuchało tego, co mówiliśmy i rozwijało samochód w oparciu o nasze opinie.
Dziś egzemplarz Junga nosi subtelną patynę intensywnego użytkowania. Mimo tysięcy kilometrów przejechanych na granicy możliwości, auto – co szczególnie podkreśla właściciel – pozostaje zaskakująco niezawodne:
Nigdy nie mieliśmy żadnych problemów, żadnych awarii. Po tylu latach to mnie zadziwia. To samochód wyścigowy – a to bardzo nietypowe.
Blisko dwie dekady po zakupie Jung wciąż z uśmiechem zakłada kask i wyjeżdża na tor. Trudno o bardziej wymowny komentarz do projektu, który – niezależnie od marketingowej narracji Ferrari – faktycznie pozwolił prywatnym właścicielom wejść w świat fabrycznych testów na poziomie niedostępnym dla zwykłych klientów.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
Ferrari oficjalnie zainaugurowało sezon 2026, w którym powraca do rywalizacji w FIA World Endurance Championship,…
Fiat zaznacza swoją obecność podczas Festiwalu Piosenki w Sanremo, łącząc motoryzację z atmosferą jednego z…
Jedna z zaledwie 33 wyprodukowanych Alf Romeo 33 Stradale zniknęła zaledwie kilka miesięcy po opuszczeniu…
W świecie kolekcjonerskich supersamochodów rzadko zdarza się tak wyraźny wzrost wartości w tak krótkim czasie.…
Alfa Romeo ogłosiła ponowne otwarcie zamówień na modele Giulia i Stelvio Quadrifoglio w Europie, które…
Włoski producent supersamochodów Lamborghini ogłosił rezygnację z planów wprowadzenia na rynek w pełni elektrycznego modelu.…