Entuzjaści Formuły 1 z niecierpliwością czekają na koniec marca. To właśnie 26. marca będzie miała miejsce inauguracja sezonu najbardziej prestiżowych wyścigów. Pierwszym z cyklu będzie Grand Prix Australii.
Koniec lutego oraz pierwsze tygodnie marca to bardzo pracowity tydzień dla zespołów. Każdą wolną chwilę poświęcają na przygotowanie bolidu do trudów zmagań w najbardziej wymagających wyścigach torowych. Zespół Ferrari, który od czasów Michaela Schumachera nie odniósł spektakularnych sukcesów, jest tym bardziej zmotywowany. Jego sportowe DNA wręcz wymusza powrót do grona zwycięzców.
Wszystkie testy odbyły się na torze Circuit de Barcelona-Catalunya w Barcelonie. Wcześniej rozważane były sesje testowe poza Europą. Znacznie wyższe koszty i kwestie logistyczne spowodowały, że większość zespołów nie wyraziła chęci uczestniczenia w próbach. Pierwsze testy, które odbyły się na początku marca Hiszpanii nie napawają optymizmem. Wyniki są dalekie od tego, czego oczekuje się od Ferrari i najlepszych kierowców w stawce. Z drugiej strony nie mają na celu pokazania wszystkich możliwości bolidu, ale odsłonięcie jego niedoskonałości i słabych stron. To także szansa dla kierowcy, który poznaje swoją maszynę oraz jej zachowanie np. przy doborze opon odpowiednich do warunków pogodowych panujących w danym dniu. Ma też czas, by przekazać swoje uwagi inżynierom.
Pierwsze 3 dni testów zaowocowały przejechaniem 1247, 54 km, co daje 139 okrążeń. Za kierownicą bolidu o symbolu SF70H zasiadł Niemiec Sebastian Vettel. Kolejny cykl testowy przygotowany jest dla drugiego kierowcy teamu Ferrari – Fina Kimi Raikkonnena.
Kolejne sesje treningowe przyniosły znaczną poprawę. 11 marca podczas oficjalnej sesji treningowej bolidy Ferrari były najszybsze. Najlepszy czas zanotował Kimi Raikkonnen, za nim był zaś Sebastian Vettel. Dwa kolejne miejsca przypadły kierowcom Mercedesa. Co ważne, to właśnie kierowcy Mercedesa przejechali ostatecznie największy dystans wynoszący 5 102 km. Kierowcy Ferrari przejechali zaś 4 450 km plasując się w tej kategorii na drugim miejscu, trzeci był z kolei Williams z wynikiem 3 724km.
Decydujące testy bolidu odbędą się na torze w Melbourne najpóźniej na 2 tygodnie przed planowanym rozpoczęciem sezonu F1. Nam pozostaje czekać na pierwsze starty i wierzyć, że inżynierowie Ferrari przygotują bolid, który jest w stanie konkurować z najlepszymi w stawce. Reszta pozostanie już tylko w rękach kierowców.
Tekst: Paweł Oblizajek
Zdjęcia: Ferrari Press
Krótko po rynkowym debiucie marki Silvestri Automobili zaprezentowano jej pierwszy model: MN 40 Tributo. Ten…
Ferrari Luce jeszcze nie trafiło do klientów, a zainteresowanie elektrycznym modelem miało już osiągnąć poziom…
Fiat Ducato obchodzi 45-lecie rynkowej obecności. Model zadebiutował w 1981 roku i należy dziś do…
Ferrari kontynuuje przygotowania do sezonu 2027 w mistrzostwach świata wyścigów długodystansowych FIA WEC. Włoski producent…
Lancia odnotowała udany występ w Rajdzie Śląska, stanowiącym rundę Rajdowych Mistrzostw Europy FIA (ERC). Na…
W lipcu Maserati zorganizowało w okolicach włoskiego Triestu międzynarodowe jazdy testowe trzech nowych modeli: GranTurismo,…
Zobacz komentarze
Tekst trochę oderwany od rzeczywistości :/
Z tych podsumowań wynika trochę co innego:
https://www.formula1.com/en/latest/features/2017/3/pre-season-testing-2017---who-went-fastest-and-furthest-.html
Wrażenia były z pierwszych dni testu, kiedy sytuacja nie była jeszcze taka różowa, uzupełniliśmy o dalsze informacje :) Dzięki!