Decyzje lokalizacyjne co do tegorocznego zlotu zapadły jeszcze w roku ubiegłym, a ostatecznie wybór padł na – jak się miało wkrótce okazać – gościnną „Mazurię” w Mrągowie. Już w czwartek, z apogeum w piątkowe popołudnie, na pięknych mazurskich drogach słychać było miarowe dudnienie włoskich silników.
Piątkowy wieczór był tradycyjnie cza-sem powitań: na parkingu przed hotelem, wśród ukochanych motocykli, do późnych go-dzin nocnych słychać było gwar głosów. Co jakiś czas w nocną ciszę wdzierał się odgłos silnika – to spóźnialscy, witani uśmiechami i łykiem grappy, docierali na miejsce. Ostatecz-nie „na mecie” zameldowało się 103 uczestników płci obojga i 75 motocykli.
Sobotni poranek nastrajał pozytywnie i dobrze rokował na dalszą część dnia – słonecznie, ale nie za gorąco, lekki wiatr, dawały gwarancję przyjemnej podróży. Po pysznym i obfitym śniadaniu karnie ruszyliśmy w drogę. W tym roku odeszliśmy trochę od formuły martyrologiczno-historycznego zwiedzania i zaproponowaliśmy typowo krajoznawczą trasę. Nie za szybko, rozkoszując się dobrymi, mazurskimi asfaltami i pięknymi kra-jobrazami, przez Mikołajki, Giżycko i Pozezdrze dojechaliśmy do Sztynortu. Pierwszy po-stój i południowa kawa.
Za następnych kilkanaście kilometrów Leśniewo i jednak trochę historii. Tym razem pozostałości potężnych śluz będących elementami budowanego jesz-cze przez Niemców Kanału Mazurskiego, który miał połączyć jeziora z Morzem Bałtyckim. Dalej pojechaliśmydrogami trzeciej i niższych kolejności odśnieżania, przez Kętrzyn i Bez-ławki (z adaptowanym na kościół krzyżackim zamkiem górującym nad wsią), dotarliśmy do Świętej Lipki. Część z nas została zwiedzać bazylikę, pozostali ruszyli w kierunku Resz-la. Jeszcze senne o tej porze roku miasteczko przywitało nas pięknym zamkiem i… doskonałą kuchnią. Po kilku godzinach jazdy chętnie zasiedliśmy za stołami smakując przysmaki kuchni mazurskiej. Czas jednak było wracać. I znów bocznymi drogami z minimalnym na-tężeniem ruchu, wzbudzając duże zainteresowanie miejscowej ludności dojechaliśmy do Mrągowa.
Szybki prysznic, stroje wieczorowe i byliśmy gotowi na celebrę. Zarząd w pełnym składzie powitał przybyłych, w poczet członków klubu przyjętych zostało 5 Gutkomania-ków, były podziękowania dla organizatorów. Ale „dziać się” miało dopiero za chwilę. Zaproszone olsztyńskie Transsexdisco właśnie kończyło stroić instrumenty. I pojechali. Pierwsze energetycznemu rockowi poddały się nasze panie. Słowa nie opiszą, jak ekspresyjne formy przybrał ich taniec. Za chwilę dołączyli pozostali i było czarodziejsko.
Co ta muzyka robi z ludzi… 2 godziny muzykowania minęły stanowczo za szybko. Ale wieczór dopiero się zaczął, kulinarne szaleństwo było przed nami. Gospodarze przygotowali wspa-niałego grilla, do późnych godzin nocnych każdy mógł zaspokoić głód i ugasić pragnienie. A jeszcze dłużej po ciemnej tafli jeziora Czos niosły się głosy zadowolonych Guzzistów. Ostatni kładli się spać kiedy zaczynało świtać.
Nieubłaganie nadeszła niedziela i czas pożegnania. Przed każdym z nas kilkusetkilometrowa trasa do przejechania, koniec weekendu, wzmożony ruch. Trzeba się zbierać. Jeszcze tylko wieczorem rzut oka na forum klubowe – co chwila ktoś się melduje, doje-chali wszyscy cali i zdrowi, motocykle nie zawiodły.
Mówią, że było fajnie. To pewnie tak było…
Zdjęcia Marek Adamski, Karol Kowalski
Fiat 1100 Sport Mille Miglia zdobył nagrodę Best of Show 2026 podczas piątej edycji Festival…
Alfa Romeo ujawniła nazwę samochodu koncepcyjnego, który zostanie zaprezentowany podczas tegorocznego Salonu Samochodowego w Paryżu.…
Kimera EVO37 to współczesna interpretacja legendarnej Lancii 037, która w latach 80. zapisała się w…
W muzeum Alfa Romeo w Arese zaprezentowano wyjątkowy egzemplarz nowej 33 Stradale, nazwany Perla Nera.…
Ferrari opuszcza Japonię z dziesiątym miejscem załogi numer 51 jako najlepszym wynikiem w sześciogodzinnym wyścigu…
Jedna z najbardziej wyczekiwanych funkcji Assetto Corsa EVO jest coraz bliżej udostępnienia graczom. Kunos Simulazioni…