fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Moto Guzzi na Mazurach

Moto Guzzi na Mazurach

Moto Guzzi Mrągowo

Decyzje lokalizacyjne co do tegorocznego zlotu zapadły jeszcze w roku ubiegłym, a ostatecznie wybór padł na – jak się miało wkrótce okazać – gościnną „Mazurię” w Mrągowie. Już w czwartek, z apogeum w piątkowe popołudnie, na pięknych mazurskich drogach słychać było miarowe dudnienie włoskich silników.

Piątkowy wieczór był tradycyjnie cza-sem powitań: na parkingu przed hotelem, wśród ukochanych motocykli, do późnych go-dzin nocnych słychać było gwar głosów. Co jakiś czas w nocną ciszę wdzierał się odgłos silnika – to spóźnialscy, witani uśmiechami i łykiem grappy, docierali na miejsce. Ostatecz-nie „na mecie” zameldowało się 103 uczestników płci obojga i 75 motocykli.

Moto Guzzi Mrągowo

Moto Guzzi Mrągowo

Sobotni poranek nastrajał pozytywnie i dobrze rokował na dalszą część dnia – słonecznie, ale nie za gorąco, lekki wiatr, dawały gwarancję przyjemnej podróży. Po pysznym i obfitym śniadaniu karnie ruszyliśmy w drogę. W tym roku odeszliśmy trochę od formuły martyrologiczno-historycznego zwiedzania i zaproponowaliśmy typowo krajoznawczą trasę. Nie za szybko, rozkoszując się dobrymi, mazurskimi asfaltami i pięknymi kra-jobrazami, przez Mikołajki, Giżycko i Pozezdrze dojechaliśmy do Sztynortu. Pierwszy po-stój i południowa kawa.

Moto Guzzi Mrągowo

Moto Guzzi Mrągowo

Za następnych kilkanaście kilometrów Leśniewo i jednak trochę historii. Tym razem pozostałości potężnych śluz będących elementami budowanego jesz-cze przez Niemców Kanału Mazurskiego, który miał połączyć jeziora z Morzem Bałtyckim. Dalej pojechaliśmydrogami trzeciej i niższych kolejności odśnieżania, przez Kętrzyn i Bez-ławki (z adaptowanym na kościół krzyżackim zamkiem górującym nad wsią), dotarliśmy do Świętej Lipki. Część z nas została zwiedzać bazylikę, pozostali ruszyli w kierunku Resz-la. Jeszcze senne o tej porze roku miasteczko przywitało nas pięknym zamkiem i… doskonałą kuchnią. Po kilku godzinach jazdy chętnie zasiedliśmy za stołami smakując przysmaki kuchni mazurskiej. Czas jednak było wracać. I znów bocznymi drogami z minimalnym na-tężeniem ruchu, wzbudzając duże zainteresowanie miejscowej ludności dojechaliśmy do Mrągowa.

Moto Guzzi Mrągowo

Moto Guzzi Mrągowo

Szybki prysznic, stroje wieczorowe i byliśmy gotowi na celebrę. Zarząd w pełnym składzie powitał przybyłych, w poczet członków klubu przyjętych zostało 5 Gutkomania-ków, były podziękowania dla organizatorów. Ale „dziać się” miało dopiero za chwilę. Zaproszone olsztyńskie Transsexdisco właśnie kończyło stroić instrumenty. I pojechali. Pierwsze energetycznemu rockowi poddały się nasze panie. Słowa nie opiszą, jak ekspresyjne formy przybrał ich taniec. Za chwilę dołączyli pozostali i było czarodziejsko.

Moto Guzzi Mrągowo

Co ta muzyka robi z ludzi… 2 godziny muzykowania minęły stanowczo za szybko. Ale wieczór dopiero się zaczął, kulinarne szaleństwo było przed nami. Gospodarze przygotowali wspa-niałego grilla, do późnych godzin nocnych każdy mógł zaspokoić głód i ugasić pragnienie. A jeszcze dłużej po ciemnej tafli jeziora Czos niosły się głosy zadowolonych Guzzistów. Ostatni kładli się spać kiedy zaczynało świtać.

Moto Guzzi Mrągowo

Nieubłaganie nadeszła niedziela i czas pożegnania. Przed każdym z nas kilkusetkilometrowa trasa do przejechania, koniec weekendu, wzmożony ruch. Trzeba się zbierać. Jeszcze tylko wieczorem rzut oka na forum klubowe – co chwila ktoś się melduje, doje-chali wszyscy cali i zdrowi, motocykle nie zawiodły.
Mówią, że było fajnie. To pewnie tak było…

 

Zdjęcia Marek Adamski, Karol Kowalski

Poprzedni wpis
Abarth Week - Rajd Gigantów
Następny wpis
Rajd Gigantów - Abarth Week

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Moto Guzzi na Mazurach