Jedno ze wspomnień Garcei, z całej ich księgi, przywołuje nastrój mogący się kojarzyć z filmami Vittoria de Sica:

„Był 25 kwietnia 1945 r.* Cichy zmierzch wiosenny. Słońce już zaszło, ale pogodne niebo wciąż lśniło srebrzystym blaskiem. Cisza uderzająca, może dlatego, że na skwerze pod platanami okrągłego Piazza Firenze siedzieliśmy tylko my dwaj. My – Cona i ja – a obok nasze rowery. Siedzieliśmy tak na ławce, gadaliśmy, nigdzie nam się nie śpieszyło. Dokąd mieliby śpieszyć się po wyjściu z pracy dwaj kawalerowie? Mieszkałem sam o dwa kroki dalej, przy via Generale Govone. Owszem, bywało, że ponaglał mnie głód, pedałowałem w stronę centrum, nierzadko na via Vincenzo Monti, by wstąpić do jednej z trattorii, gdzie w zamian za strawę skrupulatnie odcinano mi kwadracik z kartki żywnościowej. Ale poza tym? Nie było powodu, by wcześnie wracać do domu. Czasami po fajrancie jechaliśmy z Coną w dwa rowery przed siebie, zagadani, mijając dziesiątki kwartałów ulic, a potem wracaliśmy już po ciemku, bzycząc dynamami.

Pamiętam, że rower Cony pomalowany był wtórnie ciemną, matową farbą. Cały, razem z częściami chromowanymi, wyglądał, jak gdyby zanurzono go w wannie farby. Chodziło o to (i sztuka ta udała się), by wyglądał jak najmniej atrakcyjnie, co miało oddalić zagrożenie, że ktoś zacznie się domyślać, iż rower, kupiony za parę lirów od ulicznego przekupnia, odjechał od pierwotnego właściciela bez jego wiedzy i – co dopiero – zgody.
Gdy wyczerpaliśmy wątek rozmowy i odruchowo rozejrzeliśmy się po placu – co też dzieje się wokół nas? – co w mieście? – co na świecie? – uświadomiłem sobie, że cisza nie jest tak zupełna, jak się zdawało. Daleko, z przedmieść, dobiegało buczenie wielu silników. Widocznie jakaś spóźniona kolumna niemieckich ciężarówek w pośpiechu opuszczała Mediolan. Wojna jak burzowa chmura odsuwała się na północ, ku ścianie Alp, zostawiając nad nami czyste niebo i wiosnę. A tam, wzbijając pył z drogi, wtapiały się w zmierzch pojazdy uciekającego wojska. Uwozili ze sobą Mussoliniego i resztki obaw Cony o to, że ktoś nie da się zwieść matowej farbie, zatrzyma go na ulicy i krzyknie: „Zsiadaj! Przecież to rower Wehrmachtu!”

* 25.04 1945 r., obecnie obchodzony we Włoszech jako Święto Narodowe – rocznica wyzwolenia od faszyzmu, był dniem zdecydowanego nasilenia partyzanckich działań wyzwoleńczych i oswobodzenia m.in. Mediolanu spod okupacji niemieckiej, trwającej od września 1943 r. (od ogłoszenia przez rząd Badoglia zawieszenia broni z Aliantami).

Udostępnij

Ostatnie wpisy

Lamborghini broni rezygnacji z elektryka po burzy wokół Ferrari Luce

Po fali krytyki, jaka spadła na Ferrari po prezentacji pierwszego w pełni elektrycznego modelu marki,…

1 dzień temu

Kultowy symbol Maserati ma już sto lat. Uroczystości w sercu włoskiej Motor Valley

W historycznej fabryce Maserati przy Viale Ciro Menotti w Modenie odbyła się ceremonia skasowania znaczka…

1 dzień temu

Ferrari szykuje niespodziankę dla purystów. 12Cilindri z manualem coraz bliżej

Ferrari może szykować powrót rozwiązania, które przez lata było jednym z symboli sportowej motoryzacji. Według…

2 dni temu

Nowa Alfa Romeo 33 Stradale nagrodzona we Włoszech. Jury wskazało na „ponadczasowy styl”

Nowa Alfa Romeo 33 Stradale otrzymała wyróżnienie honorowe podczas XXIX edycji nagrody Compasso d’Oro ADI…

2 dni temu

Fiat Multipla – wyprzedzić epokę

Rok 1998 był nie lada przełomem, jeśli chodzi o europejski rynek samochodowy. We Francji debiutowały…

2 dni temu

Giallo Ocra – kolor, który zatrzymuje słońce Italii

Czy można zamknąć wspomnienie gorącego, toskańskiego popołudnia w bryle samochodu? Projektanci Alfy Romeo w latach…

3 dni temu