Kategorie: News

Od zwycięstw na torach do zapomnienia w polu. Niezwykłe losy Ferrari 250 GTO

Ferrari 250 GTO o numerze podwozia 3589 GT, niegdyś wyścigowy triumfator, a później porzucony na 15 lat wrak, odzyskało fabryczną formę. Kompleksowa renowacja przeprowadzona przez dział Ferrari Classiche przyniosła autu wyróżnienie „Best Restoration” podczas tegorocznego Concorso d’Eleganza Villa d’Este.

Historia tego konkretnego egzemplarza to studium skrajności: od torowych sukcesów po lata ekspozycji na czynniki atmosferyczne na przyczepie za warsztatem. Zbudowane w 1962 roku w Maranello, z nadwoziem wykonanym ręcznie w zakładzie Scaglietti trafiło do brytyjskiej stajni Maranello Concessionaires.

Było to jedno z zaledwie sześciu aut pierwszej serii z kierownicą po prawej stronie. Konfigurację – ciemnoniebieski lakier z białymi detalami – zamówił Tommy Sopwith, założyciel Equipe Endeavour. Za kierownicą zasiadał Mike Parkes, który już podczas debiutu w Scalextric International Trophy na Silverstone zapewnił autu pierwsze zwycięstwo.

W 1963 roku samochód trafił do USA, do zespołu Rosebud Racing Team Toma O’Connora. Innes Ireland oraz Richie Ginther startowali nim na torach w Nassau, Phoenix i Daytonie. Po intensywnym, dwuletnim cyklu startów O’Connor przekazał auto do programu nauki mechaniki w Victoria High School. Przez sześć lat studenci uczyli się konstrukcji na silniku V12 projektu Gioacchino Colombo, po czym szkoła sprzedała pojazd.

Kolejny właściciel z Ohio pozostawił Ferrari na tej samej przyczepie, na której dotarło z Teksasu. Auto stało na otwartym terenie przez 15 lat, zanim odnalazł je Frank Gallogly. W 1988 roku samochód zakupił szwajcarski kolekcjoner Englebert Stieger. Przeprowadził on wówczas renowację, w ramach której oryginalne, mocno zużyte nadwozie zastąpiono repliką, zachowując jednak fabryczne poszycie.

Po ponad trzech dekadach auto wróciło do Maranello. Zespół Ferrari Classiche podjął się przywrócenia pełnej zgodności ze specyfikacją z 1962 roku. Kluczowym osiągnięciem było ponowne osadzenie oryginalnego, odrestaurowanego nadwozia oraz zachowanie fabrycznego silnika i skrzyni biegów – co w przypadku tak intensywnie eksploatowanych maszyn wyścigowych jest ewenementem. Według dokumentacji technicznej producenta, stan ramy potwierdził, że auto nigdy nie uczestniczyło w poważnej kolizji.

Efekt finalny potwierdził słuszność obranej strategii. Po pokazie w Pebble Beach w 2024 roku, 3589 GT zdobyło uznanie jurorów Villa d’Este nad jeziorem Como. W ocenie Ferrari to właśnie konsekwencja w odtworzeniu pierwotnej specyfikacji przeważyła o przyznaniu nagrody za najlepszą renowację.

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Materiały prasowe

Ostatnie wpisy

Lamborghini Fenomeno Roadster zadebiutował w Niemczech. Premiera nad jeziorem Tegernsee

Tegoroczna edycja Concours of Elegance Germany, zorganizowana 4-5 lipca w Gut Kaltenbrunn nad jeziorem Tegernsee,…

48 minut temu

Pagani Huayra 70 Derecho zadebiutuje w Goodwood. Limitowany roadster z ręczną skrzynią i V12

Pagani odkrywa karty przed tegorocznym Goodwood Festival of Speed prezentując model Huayra 70 Derecho. To druga…

1 dzień temu

Stellantis sięga po Fiata Pandinę, by nie stracić marki Autobianchi. W tle spór z włoskim rządem

Stellantis przygotowuje specjalną edycję modelu Fiat Pandina, która ma pełnić rolę znacznie ważniejszą niż tylko…

1 dzień temu

Maserati pokaże odświeżoną gamę modeli na Goodwood Festival of Speed 2026

Maserati potwierdza swoją obecność na tegorocznym Goodwood Festival of Speed (9-12 lipca 2026). W malowniczej…

2 dni temu

Lancia z sukcesami w Rajdzie Rzymu. Pesavento triumfuje w Junior ERC

Rajd Rzymu – trzecia runda mistrzostw Europy (ERC) – stał pod znakiem dominacji Lancii. Davide…

2 dni temu

Volkswagen może sprzedać Lamborghini i Ducati. Powodem kosztowna restrukturyzacja

W grupie Volkswagena ponownie pojawiły się spekulacje dotyczące możliwej sprzedaży Lamborghini i Ducati. Jak informuje…

3 dni temu