Czy da się rozpocząć artykuł o Maserati w taki sposób, aby już w pierwszym paragrafie nie pisać oczywistości? Czy da się uniknąć wspominania o tym, jak ta marka pobudza wyobraźnię każdego miłośnika motoryzacji oraz jak przyspiesza bicie serca każdego entuzjasty włoskich aut? A może da się nie wspominać o tym, jak ponadczasowy jest design modelu GranTurismo poprzedniej generacji? Można próbować, ale uniknąć tego się raczej nie uda. Ale może nie ma w tym nic złego! Przecież dobrze się upewnić, że wszyscy czujemy to samo patrząc na dynamiczne linie samochodów z trójzębem na grillu.
Za oknem już jesień, liście spadają z drzew. Wprawiło nas to w nastrój do refleksji nad kończącym się właśnie sezonem. Jest co wspominać! Zlot w Pałacu Rozalin, wiele podróży i kilka testów nowych modeli. Jednej z najbardziej emocjonujących chwil tego roku jeszcze jednak nie opisaliśmy na naszej stronie. Gdy w nasze ręce trafił kluczyk do aktualnego Maserati GranTurismo, nawet przez myśl nam nie przeszło, aby pisać jego test. Zadaniem tego samochodu było rozpalenie wyobraźni osób wybierających się na zlot oraz zbudowanie świadomości o udziale Maserati Polska w wydarzeniu. Nie będziemy jednak udawać chłodnych i bezdusznych redaktorów! Emocje związane ze spędzeniem kilku chwil za kierownicą GranTurismo zapisały się w pamięci mocno i grzechem byłoby się nimi nie podzielić.
Zaprojektowanie następcy poprzedniego Granturismo było wyjątkowym wyzwaniem. Nie tylko wygląd tego samochodu nie chciał się ani trochę zestarzeć, ale też jego silnik V8 wciąż rozgrzewał emocje entuzjastów swoim niepowtarzalnym brzmieniem. Żadne GranTurismo nie może przejechać przez scenę podczas zlotowego konkursu elegancji bez prośby o przygazówkę.
Od czasu premiery poprzedniej wersji minęło sporo czasu i realia motoryzacyjnego świata zmieniły się diametralnie. V8? Takiej opcji konstruktorzy z Modeny już nie mieli. Pewnie ktoś z księgowych rzucił nawet pomysł, żeby w nowym modelu zamontować silnik z Alfy, ozdobić go pokrywą z Trójzębem i na tym zamknąć projekt. Na szczęście tym razem pasja i inżynieria wygrała z tabelkami w Excelu! Cieszymy się, że w dzisiejszych czasach takie rzeczy się jeszcze zdarzają! Pod maską nowego GranTurismo króluje jednostka Nettuno – własna konstrukcja Maserati. Silnik ten zadebiutował w modelu MC20 i pisaliśmy już o jego oryginalnej konstrukcji w naszym artykule o tym supercarze.
W nasze ręce trafiło GranTurismo w wersji Modena, dysponujące mocą 490 KM i momentem obrotowym na poziomie 600 Nm. Samochód do setki potrzebuje 3,9 sekundy, a rozpędzanie kończy po osiągnięciu 302 km/h. Słabo? Naszym zdaniem zdecydowanie nie! Ale dla tych, którzy liczą na jeszcze więcej, dostępna jest wersja Trofeo. Moc tam skacze do 550 KM, przyspieszenie do „setki” spada o 0,4 sekundy, a prędkość maksymalna wzrasta do 320 km/h. Jadąc tą słabszą z wersji nie można czuć niedosytu. Za wrażenia zza kierownicy odpowiadają nie tylko osiągi silnika oraz sterowana przyjemnie klikającymi łopatkami skrzynia biegów, ale w dużej mierze wspaniale działający napęd na cztery koła. Pogoda podczas naszego dnia z tym samochodem nie rozpieszczała, a mimo to mocne wciśnięcie prawego pedału nie tylko dawało ogromną frajdę, ale też poczucie bezpieczeństwa i kontroli. Po co komu moc, jeśli nie można jej kontrolować? W GranTurismo nie ma z tym problemu.
Wiele czasu można by spędzić we wnętrzu GranTurismo na samym klikaniu w ekrany i eksplorowaniu licznych funkcji i możliwości dostosowania samochodu do swoich upodobań. Szkoda mi było jednak na to czasu. Normalnie, gdy wsiadam do nowego samochodu, pierwsze co robię, to paruję swój telefon i włączam odpowiednią muzykę do jazdy. W Maserati pominąłem ten etap – wolałem od razu wrzucić Drive. Może szkoda, bo system audio sygnowany przez włoską markę Sonus Faber zapewnia świetne brzmienie. Byłem jednak nastawiony głównie na rozkoszowanie się przyjemnością pochodzącą z pociągnięcia lewej łopatki zmiany biegów i wciśnięcia gazu, a nie tą płynącą z głośników.
Choć nie miałem okazji w pełni docenić możliwości systemu audio, to i tak miał on duży wpływ na ukształtowanie moich wspomnień związanych z tym samochodem. W jaki sposób? Przyzwyczajenie się do elektrycznego otwierania drzwi zajęło mi trochę czasu. Szukając tradycyjnej klamki często moja ręka trafiała na metalową osłonę głośnika w drzwiach. Z jednej strony można by powiedzieć, że zimny metal nie jest najprzyjemniejszy w dotyku. Dla mnie jednak było to doznanie potwierdzające wysoką jakość wykonania tego samochodu – w końcu to prawdziwy metal, a nie plastik pokryty chromopodobną warstwą, jak w większości samochodów. Czy zatem wnętrze GranTurismo jest idealne? Gdybym mógł zmienić w nim jedną rzecz, to obróciłbym środkowy panel w stronę kierowcy – moim zdaniem polepszyłoby to jego czytelność i zmniejszyło odbicia światła. Warto też wspomnieć, że GranTurismo jest właściwie jedynym samochodem w swojej klasie, w którym tylne siedzenia są naprawdę funkcjonalne. Wybranie się w daleką podróż w cztery osoby nie będzie tu najmniejszym problemem.
Pamiętam, gdy kilka lat temu miałem okazję zabrać Maserati Ghibli SQ4 na Przełęcz Salmopolską. To, co najlepiej z tej przygody zapamiętałem, to potężny i elastyczny silnik, świetna skrzynia biegów oraz wyjątkowa harmonia napędu i zawieszenia, które pozwalały wyczuć zachowanie samochodu już od pierwszych zakrętów. W najnowszym GranTurismo odświeżyłem sobie te doświadczenia. DNA marki zostało zdecydowanie zachowane. Pokonywanie zakrętów samochodem, którego zachowanie można czuć całym ciałem, to dla mnie to, co wciąż przyciąga mnie motoryzacji. Bardzo też szanuję samochody, które już od pierwszych kilometrów wchodzą z kierowcą w dialog, informując go szczegółowo o przyczepności, pracy zawieszenia i zbliżaniu się do limitów swoich możliwości.
Podróż szosami w okolicach Rozalina dostarczyła wiele miłych wspomnień, ale też rozpaliła wyobraźnię. Choć Maserati pokazało wiele, to nie miało w tych warunkach okazji w pełni rozwinąć swojego potencjału. Jak zachowywałoby się na Solmopolu, Walimskich Patelniach czy przełęczy Furka? Ciekawi mnie też, po przejechaniu ilu kilometrów i zakrętów, zacząłbym wreszcie interesować się możliwością zmiany informacji wyświetlanych na wyświetlaczach. Pewnie nie nastąpiłoby to prędko.
Alfa Romeo chce odejść od trendu montowania coraz większych ekranów w samochodach. Alejandro Mesonero-Romanos, szef…
Targi Auto e Moto d’Epoca 2026 w Bolonii zgromadziły tysiące miłośników motoryzacji z całego świata.…
Ferrari 499P Modificata z 2024 roku trafi na aukcję w Genewie organizowaną przez dom aukcyjny…
Włoska firma AC Motorsport, we współpracy z przedsiębiorstwem inżynieryjnym i wyścigowym Michelotto, zaprezentowała samochód Michelotto…
Alfa Romeo kontynuuje współpracę ze Scuderią del Portello podczas sezonu 2026 Włoskich Mistrzostw Samochodów Historycznych.…
Lancia chce wzmocnić swoją pozycję na europejskim rynku dzięki nowemu modelowi Gamma. Crossover o sylwetce…