Ferrari zaliczyło w Szanghaju kolejny solidny występ. Lewis Hamilton ukończył wyścig na trzecim miejscu, a tuż za nim finiszował Charles Leclerc. W połączeniu z wynikiem sprintu z poprzedniego dnia oznacza to, że Scuderia umocniła się na drugim miejscu w klasyfikacji konstruktorów z dorobkiem 40 punktów.
Z perspektywy włoskiego zespołu to ważny sygnał, bo Hamilton po raz pierwszy stanął na podium w barwach Ferrari, a po wcześniejszym podium Leclerca w Melbourne ma to potwierdzać, że SF-26 ma potencjał. Jednocześnie sam przekaz zespołu zostawia tu niewiele miejsca na hurraoptymizm: Ferrari otwarcie przyznaje, że do Mercedesa wciąż sporo brakuje.
Początek wyścigu ponownie ułożył się dla Ferrari bardzo dobrze. Hamilton ruszył idealnie i objął prowadzenie przed Kimim Antonellim, a Leclerc na starcie uporał się z George’em Russellem i awansował na trzecią pozycję. Kluczowy moment pierwszej fazy rywalizacji nastąpił na 10. okrążeniu, gdy po zatrzymaniu Lance’a Strolla na tor wyjechał samochód bezpieczeństwa. Czołowa czwórka od razu zjechała po twarde opony, licząc na dojazd do mety bez kolejnej wizyty w alei serwisowej.
Po restarcie Hamilton agresywnie zaatakował Russella i odebrał mu drugie miejsce, a wkrótce ten sam manewr powtórzył Leclerc. Mercedes miał jednak lepsze tempo i Russell zdołał wrócić na pozycję wicelidera. Wtedy wyścig Ferrari naprawdę nabrał kolorytu, bo Hamilton i Leclerc stoczyli długi, ciasny, ale uczciwy pojedynek o ostatnie miejsce na podium.
Kierowcy zespołu z Maranello zmieniali się pozycjami niemal tuzin razy, a według Ferrari właśnie ten fragment trzymał kibiców w napięciu przez znaczną część popołudnia. Ostatecznie to Hamilton wyszedł z tego starcia górą i przeciął linię mety trzy i pół sekundy przed zespołowym partnerem.
Dla Ferrari to więc weekend udany, choć nie przełomowy. Zespół ma powody, by mówić o postępie w pracy nad samochodem i lepszym wykorzystaniu jego możliwości, ale jednocześnie sam wskazuje, że prawdziwym punktem odniesienia pozostaje dziś Mercedes.
Kolejna odsłona sezonu nastąpi za dwa tygodnie podczas Grand Prix Japonii na Suzuce, a więc na torze, który tradycyjnie uchodzi za bardzo wymagający i dla kierowcy, i dla auta. To tam układ sił powinien zarysować się jeszcze wyraźniej.
Lewis Hamilton po wyścigu nie ukrywał zadowolenia, a jednocześnie zwrócił uwagę zarówno na własny weekend, jak i na triumf rywala:
Ogromne gratulacje dla Kimiego, bardzo się cieszę, że mogę dzielić z nim ten moment i podium. Ogólnie to był dla nas bardzo pozytywny weekend; wiele się nauczyliśmy i poprawiliśmy sposób, w jaki optymalizujemy samochód. Dzisiejszy wyścig był jednym z najbardziej przyjemnych, jakie miałem od lat, z twardą, ale uczciwą walką, szczególnie z Charlesem. Ściganie się przed tą fantastyczną publicznością uczyniło to wszystko jeszcze bardziej wyjątkowym. Nadal mamy pracę do wykonania, ale jesteśmy na właściwej drodze i jestem ogromnie wdzięczny wszystkim w Maranello, bo w kolejnych tygodniach chcemy jeszcze mocniej podjąć walkę z Mercedesem.
Charles Leclerc także podkreślał widowiskowy charakter rywalizacji i zwracał uwagę na specyfikę nowych samochodów:
To był naprawdę ekscytujący wyścig z dużą liczbą pojedynków. Tymi nowymi samochodami ściga się naprawdę przyjemnie, bo wszystko kręci się wokół taktyki i zarządzania energią, a tym można naprawdę grać, żeby wyprzedzać rywali. Lewis był mocny przez cały weekend, więc to żadne zaskoczenie, że jest trzeci, zasłużył na to. Stoczyliśmy kilka świetnych pojedynków i jestem pewien, że w tym roku zobaczymy jeszcze więcej takich dobrych walk. Gratulacje dla Kimiego za jego pierwsze zwycięstwo. Zawsze porusza, gdy widzi się tak surowe emocje, a dziś wykonał wyjątkową pracę, więc bardzo się z tego cieszę.
Szef zespołu Fred Vasseur ocenił weekend pozytywnie, choć bez ukrywania ograniczeń obecnego pakietu:
To był ogólnie pozytywny weekend i cieszę się ze szczęścia Lewisa, bo to pierwsze podium z Ferrari jest dla niego ważnym krokiem. Oczywiście nadal bardzo dużo tracimy do Mercedesa i musimy bardzo ciężko pracować w nadchodzących tygodniach. Pracujemy nad wszystkimi elementami naszego pakietu, chociaż w przypadku jednostki napędowej jest trochę trudniej, ponieważ obecnie jest ona zamrożona, więc musimy robić postępy w innych obszarach. Charles także zaliczył pozytywny weekend, a pojedynek między naszymi dwoma kierowcami był bardzo emocjonujący, do tego stopnia, że musiałem sprawdzić swoje tętno! Ufam im obu i nie chciałem prosić ich o zamrożenie pozycji, bo to byłoby niesprawiedliwe. To profesjonaliści, a dzisiejsza walka była dobra dla zespołu i dobra dla sportu. Jestem również bardzo zadowolony z Kimiego. Miał mocny weekend od początku do końca. Pierwsze zwycięstwo zawsze bardzo trudno zdobyć, więc spisał się naprawdę dobrze.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
Pierwszy w pełni elektryczny model od Ferrari zbliża się wielkimi krokami, choć jeszcze niedawno dla…
Sezon 2026 cyklu Alfa Revival Cup rozpoczął się na torze Mugello wyścigiem, który już na…
New York International Auto Show 2026 stał się dla Alfy Romeo kolejną okazją do podkreślenia…
Maserati ogłosiło, że podczas Salone del Mobile Milano 2026 wystąpi jako oficjalny sponsor oraz partner…
Alfa Romeo ogłosiła uruchomienie nowego projektu szkoleniowego, który ma być kolejnym etapem długoletniej współpracy z…
Maserati zadebiutowało podczas pierwszej edycji Anantara Concorso Roma 2026, prezentując szerokie spektrum swojej historii –…