Italia, przez stulecia rozbita na wiele małych państewek, dopiero w XIX wieku odrodziła się jako jeden organizm. Wtedy również okazało się, że czas stworzyć język wspólny dla wszystkich mieszkańców – każdy bowiem mówił trochę inaczej. Nie będzie przesadą, gdy powiemy, że dwie oddalone od siebie o kilkanaście kilometrów wsie często posługiwały się – i nada posługują – zupełnie innym dialektem.
Postanowiono więc, w oparciu o dialekt florencki, uważany za język literatury, stworzyć coś, co dzisiaj nazywamy italiano standard. To nim, przynajmniej w teorii, posługują się spikerzy w telewizji i nauczyciele w szkołach. Wrażliwe ucho zauważy jednak, że od teorii do praktyki może być daleko! Posłuchajcie, jak niepodobny jest akcent osób pochodzących z różnych regionów Włoch:
Zresztą akcent czy melodia to nie jedyne elementy, jakie mogą różnić wypowiedzi Włocha z Piemontu i Włocha z Kampanii. Często bowiem będą oni również używać innego słownictwa. Pod tym linkiem zobaczyć możecie, jak każde praktycznie słowo w języku włoskim ma swoje liczne odpowiedniki w dialektach.
Weźmy na przykład wyraz „madre”, czyli „matka”. Okazuje się, że mieszkaniec Emilii-Romagnii nazwie ją „mà dar” , Włoch z Piemontu – „maire”, a Sardyńczyk – „mare”, tak samo, jak „morze”. Cóż, gdy mieszka się na wyspie, wszystko się z morzem kojarzy! 🙂
To, co łączy dialekty, to fakt, że każdy z nich należy do grupy języków romańskich, wywodzących się z łaciny. Nota bene, to właśnie sardo, czyli dialekt używany na Sardynii, uważany jest za najbliższy językowi starożytnych Rzymian. Gdybyśmy więc chcieli cofnąć się w czasie i odwiedzić Cycerona lub Juliusza Cezara, moglibyśmy najpierw poćwiczyć na Sardynii, łącząc przyjemne (słońce, morze…) z pożytecznym!
Mówiąc o języku włoskim nie sposób nie dodać, że mieszkańcy Półwyspu Apenińskiego lubią dodawać sobie kurażu żywą gestykulacją. Może obawiają się, że bez intensywnego machania rękami rozmówca pochodzący z innego regionu może ich nie zrozumieć? Co ciekawe, gestykulują także podczas rozmowy telefonicznej, gdy rozmówca ich nie widzi
– moja teoria jest więc taka, że próbują w ten sposób spalić nadmiar kalorii – wiecie, pizza, spaghetti i te rzeczy… 🙂
Zobaczcie, jak najpopularniejsze gesty tłumaczą pracownicy Uniwersytety Ca’Foscari w Wenecji:
… a tu coś dla tych, którzy wolą objaśnienia w formie rysunków i z komentarzem po angielsku 🙂 :
Jaki jest morał z dzisiejszej lekcji? Otóż nauka języka włoskiego, często określanego jako „łatwy do nauczenia”, może być mozolna. Zawsze jednak można pomóc sobie rękami! W końcu wszyscy wiemy, że odrobina ruchu i gimnastyki na co dzień jest zdrowa i absolutnie wskazana. A gdy już porządnie się spocimy, zawsze możemy zafundować sobie gelato dla ochłody. 🙂
Miłego tygodnia!
Ferrari czeka w ten weekend na dwa ważne występy. Formuła 1 wraca na Monzę, gdzie…
Ferrari 275 GTB z 1965 roku, nadwozie o numerze 06899, zostało sprzedane na aukcji RM…
Tegoroczny weekend Grand Prix Włoch na torze Monza będzie dla Ferrari okazją do przypomnienia jednej…
Alfa Romeo będzie Official Car podczas 66. Międzynarodowego Salonu Nautycznego w Genui, który odbędzie się…
Lancia Corse HF sięgnęła po mistrzostwo świata zespołów WRC2, choć do końca sezonu FIA World…
Lewis Hamilton spełnił jedno ze swoich motoryzacyjnych marzeń. Siedmiokrotny mistrz świata Formuły 1 kupił Ferrari…