Każdy pasjonat włoskiej motoryzacji choć raz w życiu miał okazję bliżej przyjrzeć się klasycznej wersji Fiata 500. Dzieło, które stworzył w 1957 roku Dante Giacosa, z miejsca odmieniło świat małolitrażowych pojazdów, które dla wielu ludzi były przepustką do posiadania pełnoprawnego samochodu kosztującego niewiele więcej niż nowy skuter. Kultowa „pięćsetka” nie tylko zmotoryzowała powojenne Włochy, ale również zapisała się w historii jako pojazd o niezwykle udanych walorach estetycznych. Projekt „małego Fiata dla każdego” uwiódł też Carlo Francisa Lombardiego – znakomitego pilota okresu II wojny światowej oraz założyciela studia Francis Lombardi, która przed laty dostarczała światu niebanalne wizje zwłaszcza włoskich samochodów.
Niecodzienna wizja Fiata 500
Wizja Lombardiego zagościła na rynku dopiero w 1968 roku, czyli w momencie, kiedy gigant z Turynu miał już w swojej ofercie modele 500F oraz Lusso. Limitowaną edycję „My Car” z tłumu wyróżniał przede wszystkim wygląd zewnętrzny. Zmiany w stylistyce karoserii objęły pas przedni, który zyskał kilka dynamicznych i znacznie ostrzejszych linii. Przednie reflektory osadzono w niewielkich wnękach, które połączone były ze sobą poziomo przeprowadzonym przetłoczeniem. Przemyślany zabieg nie tylko odświeżył wciąż „słodko wyglądający”, zakorzeniony w latach pięćdziesiątych front pojazdu, ale i dobrze komponował się ze „sztucznym” grillem przednim. Ten zaś, z racji umiejscowienia silnika, pełnił rolę wyłącznie estetyczną. Rolę wisienki na torcie pełniły natomiast rozsiane po nadwoziu emblematy, chromowane listwy progowe, jak i nowy rodzaj felg z niewielkimi wycięciami.
Dwa rodzaje dachu
Choć większość pięćsetek by Francis Lombardi było wyposażonych w fiatowski faltdach, niektóre egzemplarze oferowano także bez niego. Stały, metalowy panel dachu charakteryzowały dwa obłe przetłoczenia oraz niewielki „parapet” umiejscowiony zaraz nad tylnym oknem. Ciekawa modyfikacja mogła przypominać poniekąd hardtop, który występował w Steyerze-Puchu 500, który był austriackim wariantem kultowej pięćsetki.
Co we wnętrzu drzemie…
Poza nietypową dla prawdziwych purystów Fiata karoserią, liczne zmiany zaszły też wewnątrz pojazdu. Wprawne oko od razu zauważyć mogło zmieniony wygląd deski rozdzielczej. Metalowy, nieco przestrzały już panel zastąpił plastikowy kokpit, którego styl nawiązywał bardziej do Alfy Romeo, niż Fiata. Cienką, białą kierownicę zastąpiło sportowe koło marki Ferraro. przełączniki rozmieszczono wokół wyskalowanego do 120 km/h zegara. Zgodnie z kanonami tamtejszego piękna, nie zabrakło też elementów dekoracyjnych z polerowanego drewna. Szczególną uwagę skupiał na sobie prostokątny dekor deski, na którym obowiązkowo umieszczono popielniczkę oraz metalowy emblemat z napisem „my car”. Sygnowana znakiem firmowym studia Francis Lombardi była nawet gałka zmiany biegów.
„My Car” kontra zwykła 500 – dwie twarze włoskiej ikony
Porównując obie wersje różnice jawią się wyraźnie. Seryjny Fiat 500 to prosty, ekonomiczny samochód miejski. Otwierany dach, minimalne wyposażenie czy dość ubogie wyposażenie miały służyć przede wszystkim praktyczności i niskim kosztom utrzymania. Zbudowany na tym samym fundamencie technicznym „My Car” kierował się zupełnie inną filozofią. Francis Lombardi postawił na elegancję i komfort – zależało mu na stworzeniu nowego wcielenia kultowej 500-tki. Twardszy dach, więcej chromu, dekoracyjne detale (w tym także z drewna lub skóry), a nawet subtelnie przeprojektowany przód były rzeczami, które wychodziły poza standardowe schematy. Pod względem osiągów różnice były niewielkie. 18-konny silnik o 0,5-litrowej pojemności pozostał ten sam, ale doświadczenie z jazdy było inne. „My Car” dawał wrażenie większej solidności, ciszy w kabinie i luksusu, który trudno było znaleźć w samochodzie tej klasy.
Dla kogo była wersja „My Car”?
Na przełomie lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych taka wersja Fiata była czymś w rodzaju mikro-limuzyny dla miejskiego dandysa. Trafiała do ludzi, którzy chcieli mieć coś wyjątkowego, ale nadal stawiali na to, by poruszać się małym, praktycznym autem. Produkcja jednego z większych hitów studia Lombardi była ograniczona, na co finalnie wpływała też jego cena. Dziś egzemplarze z tej serii są rzadkie i bardzo cenione przez kolekcjonerów. Wszak cała produkcja została zakończona w 1971 roku, czyli 3 lata przed oficjalnym wygaśnięciem oferty modelowej Fiata 500.
Tekst: Marcin Zachariasz
Zdjęcia: Archivio Fiat 500 Club Itali – Commissione Tecnica.
Po fali krytyki, jaka spadła na Ferrari po prezentacji pierwszego w pełni elektrycznego modelu marki,…
W historycznej fabryce Maserati przy Viale Ciro Menotti w Modenie odbyła się ceremonia skasowania znaczka…
Ferrari może szykować powrót rozwiązania, które przez lata było jednym z symboli sportowej motoryzacji. Według…
Nowa Alfa Romeo 33 Stradale otrzymała wyróżnienie honorowe podczas XXIX edycji nagrody Compasso d’Oro ADI…
Rok 1998 był nie lada przełomem, jeśli chodzi o europejski rynek samochodowy. We Francji debiutowały…
Czy można zamknąć wspomnienie gorącego, toskańskiego popołudnia w bryle samochodu? Projektanci Alfy Romeo w latach…