Rozległe pustynie, rajskie plaże czy malownicze pałace – często marzymy o dalekich miejscach, w które warto byłoby pojechać. Niestety najczęściej rozważania te kończą się retorycznym pytaniem: kto ma na to czas i pieniądze?! Być może jednak, żeby wybrać się na ciekawą wycieczkę, wcale nie potrzeba miliona monet i długiego urlopu? Okazuje się, że aby zobaczyć pustynię, wystarczy weekendowa wycieczka samochodem!
Pustynia Błędowska – wiele osób na pewno o tym miejscu słyszało, ale czy w ogóle warto sobie nim zaprzątać głowę? Czy to prawdziwa pustynia? Postanowiliśmy to sprawdzić.
Z Katowic i Krakowa jest tu zaledwie kilka kroków, ale i z Łodzi czy Warszawy nie jest wcale daleko. My zbliżamy się od północy, a co za tym idzie musimy przejechać przez teren Jury Krakowsko-Częstochowskiej. To bardzo dobra wiadomość. Nie tylko widoki są tu piękne, ale też drogi potrafią zapewnić kierowcy sporo pozytywnych emocji.
Tym bardziej zwracamy uwagę na kręte szosy, ponieważ podróżujemy bardzo wyjątkowym samochodem – Maserati Levante SQ4. Spodziewamy się po tym modelu bardzo dużo. Dzieli on podwozie i układ napędowy z Ghibli, którym mieliśmy już okazję jeździć. Nasze entuzjastyczne wrażenia, z prowadzenia tego modelu, opisaliśmy we wcześniejszym artykule.
Literka „S” w nazwie oznacza, że pod maską pracuje tu silnik Ferrari V6, generujący 430 KM i 580 Nm. Osiągi zdecydowanie nie pozostawiają niedosytu: 5,2 s do setki w tak dużym samochodzie naprawdę robi wrażenie. Brzmienie? Oczywiście piękne! Nie podejmujemy się go opisać.
Model ten dostępny jest w dwóch wersjach: GranLusso i GranSport. Jak nie trudno się domyślić, wyróżnia je bardziej eleganckie lub sportowe wykończenie z zewnątrz oraz w kabinie. Prezentowany tu egzemplarz to wersja bardziej dynamiczna.
Podróż Szlakiem Orlich Gniazd jest bardzo emocjonująca. Teren jest tu pofalowany, a drogi kręte. Bardzo dobre warunki dla takiego samochodu. Przydają się tu oczywiście wygodne, metalowe łopatki przy kierownicy sterujące genialną skrzynią ZF. Zmiana biegów doprawiona brzmieniem silnika Ferrari – bajka!
Teren, przez który jedziemy, znany jest głównie z licznych zamków. Olsztyn, Ogrodzieniec, Bobolice, Mirów – nie będziemy ich nawet próbować wszystkich wymieniać. Wyglądają bardzo malowniczo i ciężko odmówić sobie przyjemności zatrzymania się przy nich choć na chwilę.
W końcu docieramy do granicy Pustyni. Tak, tylko do granicy! Jest to obszar chroniony i jazda po nim samochodem nie jest dozwolona. Szkoda, Levante mogłoby się tu wykazać. Wzrok jest tu czym nacieszyć, ale na zabawę w Rajd Dakar nie można tu liczyć.
Historia tego obszaru jest dość ciekawa. Mówi się, że pustynia powstała w wyniku opadania tu szkodliwych pyłów ze Śląska i Nowej Huty. To nieprawda – proces powstawania pustyni rozpoczął się już w XIII wieku, gdy na tych terenach zaczęto budować kopalnie srebra i ołowiu. Ich praca wymagała użycia dużych ilości drewna, które pozyskiwano poprzez wycinanie porastających ten teren gęstych lasów. Intensywna wycinka drzew, połączona ze specyficzną piaszczystą ziemią i wietrznym klimatem, doprowadziły do odwodnienia tego terenu i powstania pustyni. Obecna powierzchnia tego obszaru to zaledwie ułamek tego, co można było tu spotkać przed wiekami. Tak, pustynia zarasta i czynione są starania, aby ją przed tym powstrzymać.
Po pustyni Maserati nie jeździliśmy, ale w ciągu kilku dni, jakie spędziliśmy z Levante mieliśmy okazję sprawdzić, jak sprawuje się poza drogą. Zastosowany tu napęd Q4 sprawdza się na piachu i błocie równie dobrze, jak na twardej drodze. Wrażenie robi też bardzo szeroka regulacja wysokości zawieszenia. W trybie sport samochód jest mocno obniżony. Wygląda dynamicznie i trochę bardziej przypomina duże kombi, niż SUVa. Takie nastawy można włączyć przyciskiem w kabinie oraz aktywują się automatycznie przy wyższych prędkościach. Dostępny jest też tryb offroadowy. Prześwit jest wtedy naprawdę duży. Przyjemne to uczucie, gdy takim samochodem można bezstresowo zjechać z drogi i nie bać się o uszkodzenie któregoś z cennych zderzaków.
Wycieczkę zakończyliśmy pod zamkiem Pieskowa Skała. To miejsce również polecamy – zarówno ze względu na widoki, jak i obecne w okolicy kręte drogi. Jak widać, aby zakosztować pięknych krajobrazów, nacieszyć się jazdą, a nawet zwiedzić kilka zabytkowych twierdz, wcale nie trzeba wyruszać w daleką podróż do odległych krajów. Często nie doceniamy tego, co mamy pod ręką.
Tekst i zdjęcia: Piotr Krasiński (Fotopatologia.pl)
Maserati przygotowuje się do udziału w 44. edycji rajdu 1000 Miglia, jednej z najbardziej rozpoznawalnych…
W świecie samochodów o wysokich osiągach coraz trudniej zaskoczyć entuzjastów motoryzacji. Firma SGT Automobili uważa…
FIAT opublikował pierwsze oficjalne zdjęcie nowych modeli Grizzly i Grizzly Fastback. To dwa samochody opracowane…
Grand Prix Monako przyniosło zespołowi Ferrari mieszane nastroje. Z jednej strony Lewis Hamilton po raz…
Alfa Romeo zorganizowała na torze Varano de’ Melegari we Włoszech wydarzenie Alfa Romeo Driving Academy,…
Lancia wykorzystała obchody Dnia Republiki Włoskiej do przypomnienia swojej historii oraz zaprezentowania ciągłości między dawnymi…