To właśnie Islandia została wybrana jako cel na październikową wyprawę z serii Lamborghini Avventura, organizowanych w celu odkrywania najbardziej spektakularnych miejsc i dróg na świecie. We wcześniejszych edycjach włoskie supersamochody odwiedziły Andaluzję, Transylwanię i Norwegię.
Tym razem konwój składał się wyłącznie z Urusów. Islandzkie drogi miały bowiem stanowić wyzwanie dla pseudoterenowego modelu Lamborghini. I jak twierdzi producent – SUV po raz kolejny udowodnił swoją wszechstronność.
Każdy z siedmiu kolorowych Urusów przebył łączny dystans 900 km w dwa dni. Niestraszne im były zmienne warunki atmosferyczne – od porywistego wiatru, przez deszcz, po śnieg. Przygoda rozpoczęła się na półwyspie Reykjanes na południowym zachodzie, nieopodal Błękitnej Laguny położonej w obszarze geotermalnym, kilka kilometrów na południe od miasta Keflavik. To miejsce przyciąga tysiące turystów ze względu na możliwość kąpieli w bogatej w minerały gorącej wodzie, która znana jest z właściwości wspomagających leczenie skóry.
Stamtąd konwój udał się wzdłuż południowego wybrzeża. Widoki za szybami Urusów zapierały dech w piersiach. Kierowcy mogli cieszyć się najznamienitszymi dziełami przyrody, w tym: klifami Krysuvikurberg (ich nazwa nawiązuje do dwóch legendarnych trolli), plażą Reynisfjara, znaną z czarnego piasku, czy cyplem Dyrholaey, który najprawdopodobniej powstał na skutek podwodnej erupcji wulkanicznej jakieś 80 000 lat temu.
Z trybem jazdy ustawiony na Terra (żwir), Urusy ruszyły na podbój bezdroży. Lamborghini były w stanie pokonać szlak biegnący poniżej cypla Hjorleifshofdi, w dół morza i w kierunku lodowca Kotlujokull. To była istna demonstracja właściwości terenowych.
Podróż kontynuowano przez pokryte mchem tereny w rejonie wulkanu Laki, laguny lodowcowej Fjallsárlón, na południowym krańcu Vatnajökull i dalej do kolejnej i równie niezwykłej laguny Jökulsárlón. Ostatecznie konwój dotarł do stolicy Reykjaviku, politycznego, kulturalnego i gospodarczego serca wyspy, powracając do cywilizacji po pokonaniu tak wielu kilometrów w dzikiej naturze, której spokój zaburzały jedynie ryki potężnych jednostek superSUV-ów.
Lamborghini Urus dysponuje 4-litrowym silnikiem twin turbo V8 o mocy 650 KM i 850 Nm maksmylanego momentu obrotowego. Jest w stanie rozpędzić się ze startu zatrzymanego do 100 km/h w czasie 3,6 sekundy. Po kolejnych 9,2 sekundy na prędkościomierzu pojawi się trzycyfrowa liczba z dwójką z przodu (12,8 s od 0-200 km/h). Prędkość maksymalna wynosi 305 km/h. Biegami żongluje automat o 8 przełożeniach współpracujący z napędem na obie osie. Producent obiecuje natychmiastową reakcję na każde muśnięcie pedału gazu.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
Ferrari przygotowuje bardziej bezkompromisową odmianę modelu 12Cilindri. Prototyp sfotografowany podczas prób drogowych w pobliżu fabryki…
Ferrari Purosangue zadebiutowało we wrześniu 2022 roku – co oznacza, że zbliża się do czwartej…
Automobili Lamborghini zamknęło pierwsze półrocze 2026 roku przychodem na poziomie 1,74 mld euro, co oznacza…
Maserati opracowało i opatentowało system symulujący działanie tradycyjnej skrzyni biegów w samochodzie elektrycznym. Choć włoska…
Lamborghini Temerario GT3 odniosło debiutanckie zwycięstwo w wyścigu długodystansowym. Załoga zespołu Pfaff Motorsports z numerem…
Milano AutoClassica – targi samochodów klasycznych i sportowych organizowane przez spółkę Emac, zmieniają formułę. Szesnasta edycja…