Lamborghini opóźnia swój pierwszy samochód elektryczny, a jego przyszłość wcale nie musi być zeroemisyjna. Stephan Winkelmann, prezes włoskiej marki zapowiedział, że projekt bazujący na koncepcie Lanzador może wcale nie być w pełni elektryczny, lecz hybrydowy typu plug-in.
Pierwotnie debiut seryjnej wersji Lanzadora planowany był na 2028 rok, ale już w grudniu 2024 roku ogłoszono przesunięcie premiery na 2029. Powodem miało być malejące zainteresowanie drogimi samochodami elektrycznymi, co obecnie znajduje potwierdzenie w słowach samego szefa Lamborghini. Jak powiedział w rozmowie z australijskim serwisem CarExpert:
Podjęliśmy jak dotąd dwie decyzje opierając się na fakcie, że krzywa akceptacji samochodów elektrycznych na całym świecie, nie tylko w naszym segmencie, wypłaszcza się – i tym bardziej dotyczy to naszego typu samochodów. Pierwsza decyzja to fakt, że następca Urusa również będzie hybrydą plug-in, a druga to przesunięcie premiery czwartego modelu.
Zatem nie tylko nowy SUV Urus, ale również pierwszy elektryk Lamborghini może obrać zupełnie inny kierunek, niż dotąd zapowiadano. Zapytany o to, czy Lanzador może jednak otrzymać napęd hybrydowy plug-in, Winkelmann nie wykluczył takiego scenariusza:
Musimy bardzo szybko zdecydować, w którą stronę pójdziemy, ale dziś wciąż… to możliwe, że będzie hybrydą plug-in. To coś, co nadal jest bardzo otwarte.
To dość radykalna zmiana stanowiska w porównaniu do wcześniejszych zapowiedzi. Jeszcze kilka lat temu marka deklarowała chęć poszerzenia swojej gamy o pojazd w pełni elektryczny. Proces elektryfikacji rozpoczął się od hybrydowego Revuelto, a następnie objął wersję SE modelu Urus. W tym roku do oferty dołączyło także Temerario.
Zdaniem Winkelmanna, kluczem do sukcesu nie jest bycie pionierem, tylko pojawienie się na rynku w odpowiednim momencie. Jak powiedział:
Powiedzieliśmy, że nie musimy być tam jako pierwsi, ale musimy się pojawić wtedy, gdy ludzie będą gotowi kupować takie samochody. Dla mnie to kluczowe dla sukcesu firmy takiej, jak nasza. Jesteśmy firmą napędzaną przez technologię, ale w niektórych kwestiach zawsze trzeba patrzeć na emocjonalną stronę ludzi, których to otacza – zwłaszcza drugiego właściciela… bo osiągi nie wynikają tylko z przyspieszenia czy prędkości maksymalnej, ale z emocji.
Mimo zmian w strategii elektryfikacji Lamborghini nie zamierza łatwo porzucić silników spalinowych. Marka aktywnie śledzi rozwój paliw syntetycznych licząc na to, że umożliwią one przedłużenie życia klasycznych napędów:
Jeśli paliwa zrównoważone rzeczywiście się pojawią, to będzie ogromna szansa, by utrzymać silniki spalinowe. Poza tym nagłówek powinien brzmieć: zachowamy je tak długo, jak to możliwe – przynajmniej w przypadku dwóch naszych supersamochodów.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
W 2026 roku przypada 150. rocznica narodzin Nicoli Romeo – postaci kluczowej dla historii włoskiej…
Szef Alfy Romeo Santo Ficili nie ma wątpliwości, że branża motoryzacyjna zmierza w kierunku elektryfikacji, jednak podkreśla,…
Rok 2026 ma dla Maserati wyjątkowe znaczenie – marka świętuje stulecie swojego ikonicznego logo –…
Alfa Romeo ogłosiła nawiązanie współpracy z Justine Henin Tennis Academy – szkołą tenisową założoną przez…
Kimera zaprezentowała wyjątkową wersję swojego modelu EVO38, nadając mu kultowe barwy Martini. Nowa odmiana o…
Francuska załoga Yohan Rossel i Arnaud Dunand sięgnęła po zwycięstwo w Rally Islas Canarias, piątej…