Scuderia Ferrari zakończyła weekend wyścigowy w Kanadzie z dorobkiem 37 punktów, z czego 30 zdobyto w niedzielnym Grand Prix. Na torze imienia Gillesa Villeneuve’a Lewis Hamilton finiszował na drugim miejscu, sięgając po swoje drugie podium w sezonie za kierownicą SF-26. Dla włoskiego zespołu było to już czwarte podium w pięciu ostatnich wyścigach i zarazem 840. podium w historii Ferrari.
Brytyjczyk ustąpił jedynie zwycięzcy wyścigu. Występ Lewisa był jednym z najmocniejszych momentów weekendu dla stajni z Maranello. Z kolei Charles Leclerc po trudniejszych dniach i starcie z ósmego pola zdołał przebić się na czwarte miejsce, dokładając cenne punkty do dorobku zespołu.
Początek wyścigu odbywał się na śliskiej nawierzchni, a obaj kierowcy Ferrari ruszali na używanych miękkich oponach. Hamilton bardzo dobrze wystartował i już w pierwszych zakrętach wyprzedził Oscara Piastriego, podczas gdy Leclerc uporał się z Isackiem Hadjarem. Strategia dotycząca ogumienia okazała się trafiona – gdy kierowcy korzystający wcześniej z opon przejściowych zaczęli zjeżdżać po slicki, Hamilton awansował na trzecie miejsce, a Leclerc – na piąte.
W dalszej części rywalizacji Hamilton stracił pozycję na rzecz Maxa Verstappena, ale utrzymywał mocne tempo. Leclerc również prezentował się solidnie podczas pierwszego stintu. Kluczowy moment nastąpił na 31. okrążeniu, gdy podczas neutralizacji Virtual Safety Car oba Ferrari zjechały po średnie opony, na których dojechały już do mety. Hamilton utrzymał trzecią pozycję, natomiast Leclerc chwilowo oddał czwarte miejsce Hadjarowi, by odzyskać je dziewięć okrążeń później po zdecydowanym manewrze wyprzedzania.
Końcówka należała jednak do Hamiltona. Brytyjczyk wyraźnie przyspieszył i pięć okrążeń przed metą wyprzedził Verstappena, zapewniając sobie drugą lokatę.
Lewis Hamilton podkreślał po wyścigu, że od początku weekendu dobrze czuł się w samochodzie. Brytyjczyk zwrócił też uwagę na postępy zespołu i atmosferę panującą w Ferrari:
To był naprawdę pozytywny weekend po mojej stronie. Czułem jedność z samochodem już od pierwszych okrążeń w treningach i choć kwalifikacje nie potoczyły się do końca po naszej myśli, tempo było. Dzisiejszy wynik jest dowodem pracy wykonanej zarówno tutaj na torze, jak i w fabryce, dlatego wielkie „grazie” dla wszystkich zaangażowanych. Jestem naprawdę wdzięczny za sposób, w jaki zespół mnie wspierał i przyjął od pierwszego dnia. To wiele znaczy. Wyjazd z tak dużą zdobyczą punktową jest ważny i mamy wiele pozytywów, które możemy zabrać ze sobą dalej. Walka z Maxem była intensywna i sprawiała przyjemność, właśnie dlatego się ścigamy, a to pokazuje postęp, jaki robimy. Poprawki, które przywieźliśmy do Miami, działały dobrze i będziemy dalej budować na tym rozpędzie oraz skupiać się na dalszej drodze.
Znacznie bardziej stonowany był Charles Leclerc, który przyznał, że przez cały weekend miał problemy z odnalezieniem odpowiednich ustawień samochodu i pracy opon. Monakijczyk zapowiedział jednak, że zamierza dokładnie przeanalizować dane swojego zespołowego partnera:
To był dla mnie trudny weekend. Już od pierwszego treningu nie miałem odpowiedniego wyczucia samochodu i miałem problem z wprowadzeniem opon w odpowiednie okno pracy. Lewis z kolei miał świetny weekend w tym samym samochodzie, więc muszę przeanalizować jego dane i zrozumieć, co zrobił inaczej, żeby wszystko działało. Przed nami mój domowy wyścig w Monako. Nie mogę się doczekać ścigania tam i mam nadzieję, że nasz samochód da nam przewagę na tym torze.
Szef zespołu Fred Vasseur ocenił weekend jako udany, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że konkurenci przywieźli do Montrealu nowe poprawki, podczas gdy Ferrari nie zdecydowało się na aktualizacje.
Ogólnie rzecz biorąc, był to mocny weekend dla zespołu, a wynik odzwierciedla pracę, jaką wszyscy wykonali. Lewis był konkurencyjny przez cały weekend – od pierwszego okrążenia w treningu aż po ostatnie okrążenie wyścigu. Od razu poczuł pewność w samochodzie, a w tych bardzo zimnych warunkach i przy niskiej przyczepności pewność siebie jest kluczowa, by budować temperaturę opon i regularnie wydobywać osiągi. Po stronie Charlesa było nieco trudniej, ponieważ w przeciwieństwie do zespołowego partnera nigdy od początku weekendu nie czuł się całkowicie komfortowo w samochodzie. Mimo to wykonał dziś bardzo dobrą pracę, wracając na czwarte miejsce i zdobywając ważne punkty dla zespołu. Spodziewaliśmy się trudnego weekendu w Montrealu, ponieważ kilku naszych rywali przywiozło poprawki, podczas gdy my tego nie zrobiliśmy, dlatego ten wynik jest zdecydowanie zachęcający.
Ferrari opuszcza więc Kanadę z umiarkowanym optymizmem. W zespole podkreśla się postęp osiągnięty zarówno na torze, jak i w fabryce w Maranello, choć kolejne tygodnie mają pokazać, czy forma z Montrealu okaże się trwała. Następnym przystankiem w kalendarzu będzie Grand Prix Monako – domowy wyścig Leclerca i jeden z najbardziej prestiżowych weekendów sezonu Formuły 1.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
Włoskie Pagani, kojarzone przede wszystkim z supersamochodami Zonda i Huayra, rozwija działalność wykraczającą daleko poza…
Fiat zapowiedział szeroko zakrojoną ofensywę produktową, która ma zostać zrealizowana w ramach strategii „Sunny Road…
Alfa Romeo zakończyła właśnie sesję testową modelu Giulia Quadrifoglio Luna Rossa na legendarnym torze testowym…
We Florencji otwarto wystawę „The Sculptors of Speed and the Dream of Leonardo da Vinci”,…
Lamborghini Automobili poinformowało o sukcesie jednego ze swoich najbardziej kultowych modeli podczas tegorocznego konkursu elegancji…
Alfa Romeo rozwija program Classiche i uruchamia dwie nowe usługi skierowane do kolekcjonerów historycznych modeli…