Końcówka roku była trudna i bardzo zajęta, na szczęście zbliżała się przerwa świąteczna więc nadchodził upragniony wypoczynek. Jednak gdy przez moje kanały w social mediach przewinęła się informacja o ciekawej wystawie w muzeum Autoworld w Brukseli, zacząłem się szybko rozglądać za biletami. Udało się, jadę za tydzień. Ale skoro już mam być w Belgii, to warto zajrzeć jeszcze do Lier…
Piątek rano, kawa na lotnisku Chopina i w drogę. Lot z przesiadką, wyciszenie na pokładzie samolotu, chwila drzemki, niezobowiązująca lektura. Przydadzą się dwa dni z dala od obowiązków służbowych, trzeba trochę zresetować głowę po intensywnych tygodniach.
Na miejscu wita mnie sam Guy. Skontaktowałem się z nim mailowo kilka dni wcześniej, a on z entuzjazmem zaprosił mnie do swojej siedziby. Otwiera przede mną drzwi do kolekcji… i życzy dobrej zabawy. On wraca chwilowo do swoich zajęć, a ja mogę swobodnie węszyć po wszystkich zakamarkach jego królestwa.
Guy specjalizuje się w budowie historycznych rajdówek Abartha. Na podnośnikach widać kilka projektów, a w halach mnóstwo różnych ciekawych aut, więc duże dziecko zaczęło się szwendać po terenie i przyglądać kolejnym egzemplarzom.
Abarthy dominują, ale różnorodność pojazdów jest ogromna. Szybko moją uwagę przykuła Alfa Giulia przygotowania do rajdów na regularność. Oczywiście momentalnie zacząłem porównywać pewne detale ze swoim autem – zabawne jest, jak wiele szczegółów dostrzega się dopiero na etapie posiadania konkretnego modelu. Nagle sprawdzenie, jak jest zamontowany znaczek na klapie, ile zostało miejsca w nadkolach, jakie rozmiary opon są założone jest takie oczywiste i koniecznie! Giulia stoi przy ścianie zastawionej regałami z wszelkimi możliwymi silnikami. Jestem tutaj ledwie 10 minut, a już mnie głowa rozbolała od tej różnorodności.
Oglądam się za siebie, a tutaj piękne Ferrari 208 GT4 Dino. Baby Ferrari, świetny klimat auta, czyste linie, klasyczny środek, ręka Gandiniego, jeździłbym – cudowne!
Spaceruję dalej – Abarthy A112, busy serwisowe Alfa Romeo, Fiat 2300 przygotowany pod rajdy bardziej terenowe (sic!). Lancie Delty Integrale ciężko zliczyć, aż w końcu zatrzymuję się na dłużej w jednej alejce. Obok siebie znajduję 4 sztuki Fiata 2300 coupe, w tym dwie repliki wersji Abarth. Nie ukrywam, intryguje mnie to auto od dłuższego czasu i koniecznie chciałem je poznać bliżej. Guy używa jednego z nich do rajdów na regularność, polecam obejrzeć film z jego udziałem.
Przy Fiatach kręcę się długo, wtedy podchodzi do mnie Guy i rozmawiamy sobie nt. 2300 Coupe. Fiat ma rzędową 6-tkę pod maską i kolektor dolotowy z dwoma podwójnymi gaźnikami. W sumie czemu nie dorzucić trzeciego, żeby każdy cylinder miał swój kawałek gaźnika? Takie rozwiązanie było w wersji Abarth. Guy dorabia takie kolektory jak trzeba ale twierdzi, że to jednak zbędna modyfikacja. Mocy dużo nie przybywa, a wyregulowanie tego bardzo się komplikuje. Przymierzam się do 2300 Coupe i znowu zdecydowanie czuję, że jeździłbym nim – dużo. W międzyczasie Guy odbiera telefon od klienta z Polski, który potrzebuje części do 131 Abarth 🙂
Siadamy przy kawie i dyskutujemy dalej. Udało się zgłębić trochę dalej historię 2300 coupe i wersji Abarth. Lżejsza o 300 kg od seryjnej pobiła rekord na Torze Monza. Kierowcy fabryczni przejechali dystans 10 000 km ze średnią prędkością 180 km/h!!! Na koniec odkupuję od Guya książkę o różnych wersjach tego auta – przyda się do kolekcji. Wystarczy wrażeń na jeden dzień, idę na wieczorny spacer po Lier, a potem spać.
Rano transfer do Brukseli i od razu kierunek Autoworld. Już na wejściu wita mnie Lambo więc wiem, że będzie dobrze. Czasowa wystawa, na którą się wybrałem, nosi nazwę Italian Car Passion.
Zebrane na niej auta pochodzą głównie z prywatnych belgijskich kolekcji i muszę powiedzieć, że od razu jestem pod wrażeniem. Słowa wstępu do katalogu pisze Luis de Fabribeckers, szef designu Touring Supperleggera. Podkreśla, co łączy wielu projektantów i inżynierów we Włoszech – pasja do samochodów i do la dolce vita. Widać to na każdym kroku spacerując pośród zgromadzonych pojazdów, które reprezentują najciekawsze modele z lat 50., 60. oraz te startujące w wyścigach drogowych. Centralna część wystawy jest zaaranżowana w stylu włoskiego miasteczka, a organizatorzy postarali się o detale i klimat miejsca. Naturalnie najciekawsze są auta – już od wejścia moje ulubione Lamborghini 350 GT, a w centralnym punkcie „miasteczka” najnowsze wcielenie Disco Volante. Oparta na 8C Competizione, w zielono złotej kolorystyce ze złotymi akcentami widzę po raz pierwszy na żywo. Długo krążę przy tym aucie i jestem zachwycony. Obok, dla porównania, oryginalne wcielenie.
Największe wrażenie na wystawie robią na mnie Fiaty. Nie pierwsze lepsze, tylko trzy wersje 8V – Zagato, Ghia oraz najpiękniejszy wg mnie Vignale. Kolejne doświadczenie zobaczenia czegoś pierwszy raz na żywo. Nie wiem, czy wiedziałem wcześniej o istnieniu wersji Vignale, ale wystarczy spojrzeć na tę boczna linię, żeby się zakochać.
Oddzielna sala mieści kilka współczesnych egzotyków. Lamborghini Veneo Roadster, LaFerrari, Maserati MC12 w wersji Stradale Centenario (specjalna wersja na 100-lecie marki), cudownie szalone Bugatti EB110. Veneo straszy wizualnie, ale jakoś nie przyciąga mnie na dłużej. Dużo tutaj agresji w liniach oraz wyolbrzymionych nadkolach. LaFerrari podpięte jest do prądu, w końcu to też hybryda, chociaż tutaj niekoniecznie chodzi o ekologię 😉
Kolejnym zaskoczeniem dla mnie jest Fiat 1100 TV Allemano. Turyńska carrozeria (istniała w latach 1928-1965) stworzyła trzy takie auta. Tutaj prezentuje się w pięknym bordowym kolorze, bardzo eleganckie auto. Egzemplarz po 5-letniej renowacji jest częstym gościem różnych konkursów elegancji.
Oddzielną ekspozycję ma Lamborghini, które jest partnerem wystawy. Na swoim stoisku pokazują jednak głównie współczesne modele. Miura zaparkowana jest piętro wyżej razem z klasykami, a 350 GT wita od wejścia.
Na dobrą sprawę o każdym z wystawionych aut należałoby napisać osobny artykuł, wrażeń tutaj aż za wiele. Ale nie ma się co dziwić, skoro w jednym miejscu mamy takie auta, jak m.in. Cisitalia 202MM, Alfa Romeo Giulia TZ2, Maserati Ghibli Coupe, Bugatti EB110, Lancia Aurelia B24 Spider, Alfa Romeo 6C 2600 Coupe Pininfarina…
Na wystawie jest dużo rzadkich, limitowanych egzemplarzy, budowanych przez najlepsze warsztaty pod indywidualne zamówienia, a prawie wszystko pochodzi z prywatnych kolekcji. Tak, to był najlepszy możliwy pomysł na spędzenie dnia w Brukseli, to była najlepsza wystawa motoryzacyjna, jaką odwiedziłem do tej pory. Czuję się zrelaksowany, można wracać do Warszawy.
Maserati świętuje ważny moment w rozwoju swojego programu klasyków. Dział Maserati Classiche wydał właśnie setny…
Nowe wcielenie hybrydowego supersamochodu z Sant’Agata Bolognese dopiero zaczyna trafiać do pierwszych klientów, a już…
W Heritage Hub otwarto kolejną odsłonę wystawy fotograficznej „Donne e motori? Gioie e basta” („Kobiety…
Sezon 2026 FIA World Endurance Championship rozpoczął się od oficjalnego Prologu na torze Autodromo Internazionale…
Maserati przygotowuje odświeżoną wersję swojego najmniejszego SUV-a Grecale, starając się wykorzystać moment słabości konkurencji. Włoska…
FIAT rozpoczął 2026 rok z wyraźnym wzrostem sprzedaży na rynku europejskim notując wyniki, które –…
Zobacz komentarze
A było więcej przy okazji wypytać Guy'a o tego f2300 'offroad". To replika f2300 startującego w Rajdzie Kenii , bodajże w 1963 r. p.s. Świetna wycieczka, fajna relacja. Pozdrawiam
O replikę offroadu zapytam kolejnym razem, za dużo wrażeń było ;) ale ciekawostka niemała dzięki!