Obchodzące ostatnio swoje 70-te urodziny Dauphine uważane jest za jeden z najważniejszych modeli w powojennej historii Renault. Praktyczny, całkiem przestronny jak na swój segment, a przede wszystkim tani samochód dla wielu Francuzów był przepustką do świata motoryzacji. Zaletą „delfina” był także jego opływowy, dość aerodynamiczny wygląd, którego współtwórcą był pracujący dla studia Carozzeria Ghia Luigi Segre. Jednak nie był to jedyny „włoski epizod” w historii tego modelu…
Romans z rozsądku
Pod koniec lat pięćdziesiątych Alfa Romeo, znana z produkcji luksusowych i sportowych aut, potrzebowała samochodu „dla ludu”, który pozwoliłby jej konkurować z Fiatem na włoskim rynku. Zamiast od zera projektować nowy model, zarząd włoskiej marki zwrócił się w stronę Francji, a dokładniej do kierownictwa Renault, które od kilku lat produkowało popularny (również licencyjnie) model Dauphine. W 1958 roku oba przedsiębiorstwa podpisały umowę zezwalającą na montaż owego samochodu we Włoszech. Umożliwiło to Alfie Romeo zapełnić linie produkcyjne, a Renault zyskało przyczółek na rynku włoskim. Ważnym celem tego przedsięwzięcia było też uniknięcie wysokich ceł importowych. Widok kompaktowych samochodów „plączących się” między nowymi Giuliettami na fabrycznym torze testowym był naprawdę jedyny w swoim rodzaju!
Czym różniła się włoska odmiana?
Pierwszy egzemplarz włoskiej „dauphinki” opuścił mediolańską fabrykę w Portello dnia 4 czerwca 1959 roku. Choć wydawać by się mogło, że samochód praktycznie w ogóle nie różni się od francuskiego pierwowzoru, Alfa Romeo zadbała o kilka zmian. W modelu zastosowano między innymi 12-woltowe układy elektryczne Magneti-Marelli, nowe odcienie lakierów i wzory tapicerek oraz lekko zmodyfikowane klosze lamp. Włoską wersję najłatwiej można jednak było odróżnić po charakterystycznych emblematach „Dauphine Alfa Romeo”. Konstrukcyjnie mało skomplikowany wóz napędzał czterocylindrowy silnik typu „Ventoux” wywodzący się jeszcze z generacji 4CV. Montowany za tylną osią motor o pojemności 845 cm³ rozwijał moc 26 KM, która w późniejszych odmianach wzrosła do 31 KM. W oficjalnych broszurach reklamowych wóz przedstawiany był jako środek transportu idealny do zatłoczonych centrów miast, który gwarantował niskie koszty eksploatacji. Brak drugiego bagażnika nadrabiała dodatkowa para drzwi, która poprawiała komfort podróży.
Alfa Romeo Ondine, czyli odrobina luksusu
W 1960 roku Renault zaprezentowało model Ondine będący lepiej wyposażoną, bardziej elegancką wersją Dauphine. Alfa Romeo nie pozostała dłużna i także wprowadziła ją do swojej oferty. Prócz czterobiegowej skrzyni, bogatsza odmiana zachęcała do zakupu o wiele bardziej zdobionym wnętrzem obitym w atrakcyjnie prezentującą się tapicerkę. Szczególną uwagę przyciągały jednak chromowane ozdoby, które dodawały autu sznytu małej limuzyny. Produkcja Alfy Romeo Ondine trwała dość krótko (1961–1962), co czyni ją dziś białym krukiem na rynku kolekcjonerskim.
Koniec współpracy i trudne dziedzictwo
Mimo wielkich nadziei partnerstwo obu marek od początku naznaczone było wzajemną podejrzliwością. Renault, intensywnie rozwijając ten model na rodzimym rynku, nie wyraziło zgody na jego głębszą modernizację we Włoszech, co skutecznie związało ręce inżynierom z Mediolanu. Choć współpraca zakończyła się definitywnie w 1964 roku, Alfa Romeo Dauphine oraz luksusowa Ondine pozostawiły trwały ślad w historii producenta. Samochody te, przez dekady spychane na margines i pogardliwie określane mianem „licencyjnych bękartów”, dziś odzyskują należny im szacunek w kręgach kolekcjonerskich. Stanowią fascynujący dowód na to, że Alfa Romeo potrafiła zaadaptować obcą myśl techniczną, nadając jej specyficzny, włoski charakter, który do dziś potrafi zachwycić detalami. Lukę po tej „ekonomicznej Alfie” wypełnił dopiero model Alfasud, który zadebiutował w 1972 roku.
Pomysł na nietypową Alfę
Dla współczesnego alfisty posiadanie Dauphine z logo Alfy Romeo to coś więcej niż tylko posiadanie rzadkiego klasyka. To klucz do zrozumienia nieoczywistego rozdziału w dziejach marki, w którym mediolański styl musiał zmierzyć się z twardymi realiami powojennej ekonomii. Na zlotach, obok ryczących silników Busso czy klasycznych Spiderów, te małe „delfiny” przypominają o czasach, gdy marka budowała swoją potęgę, nie bojąc się odważnych, a czasem wręcz ryzykownych sojuszy. Bez względu na to, czy postrzegamy je dziś jako rynkowe kuriozum, czy sprytny ruch biznesowy, Alfa Romeo Dauphine na zawsze pozostanie najbardziej „paryską” z włoskich dam.
Tekst: Marcin Zachariasz
Zdjęcia: Citymotors.to.it
W Heritage Hub otwarto kolejną odsłonę wystawy fotograficznej „Donne e motori? Gioie e basta” („Kobiety…
Sezon 2026 FIA World Endurance Championship rozpoczął się od oficjalnego Prologu na torze Autodromo Internazionale…
Maserati przygotowuje odświeżoną wersję swojego najmniejszego SUV-a Grecale, starając się wykorzystać moment słabości konkurencji. Włoska…
FIAT rozpoczął 2026 rok z wyraźnym wzrostem sprzedaży na rynku europejskim notując wyniki, które –…
Zespół Lancia Corse HF odniósł pierwsze zwycięstwo w Rajdowych Mistrzostwach Świata WRC, triumfując w kategorii…
Rynek samochodów kolekcjonerskich potrafi zaskakiwać, a czasem nawet brutalnie weryfikuje oczekiwania. Najnowszym przykładem jest Lamborghini…