Ferrari pokazało hybrydowe F80. Następca LaFerrari legitymuje się mocą 1200 KM. Zamiast V12 ma jednostkę V6 twin-turbo – spokrewnioną z tą, wykorzystywaną przez wyścigowe 499P, które dwa razy z rzędu wygrało 24H of Le Mans. Sprint do setki trwa 2,15 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi ponad 350 km/h. Cena startuje z pułapu 3,9 mln dolarów.
Puryści motoryzacyjni mają powody do radości. Spośród trzech producentów odpowiedzialnych za opracowanie pojazdów określanych zbiorczo mianem świętej trójcy, dwóch zaprezentowało nowe wcielenie hipersamochodów. McLaren pokazał światu W1 (zastępujący P1), którego bezpośrednim rywalem jest właśnie F80. Do pełni szczęścia brakuje jedynie następcy Porsche 918.
Producent z Maranello zerwał z tradycją, bowiem wspólnym mianownikiem F50, Enzo i LaFerrari była jednostka V12. Co prawda F80 ma dwa razy mniej cylindrów, jednak sam silnik robi wrażenie swoimi parametrami i wyścigowym rodowodem. To F163CF, które w najnowszym wydaniu rozwija aż 900 KM i 850 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Nie obyło się bez elektryfikacji – zastosowano rozwiązanie podobne, co w SF90, czyli układ trzech jednostek elektrycznych. Dwie z nich zamontowano na przedniej osi. Rozwijają one 286 KM i ważą 61,5 kg, czyli o 14 kg mniej niż te znane ze wspomnianego SF90. Trzeci silnik zamontowano na tylnej osi i jest zdolny stale dostarczać moc 81 KM, do nawet 95 KM przy wykorzystaniu energii z hamowania. Tym samym Ferrari deklaruje, że łączna moc układu napędowego wynosi 1200 KM. Co ciekawe, to pierwszy hipersamochód ze stajni Maranello z napędem na obie osie.
Ferrari dostroiło działanie układu napędowego, aby osiągnąć odczucia podobne, co w jednostkach wolnossących. Ciekawym rozwiązaniem jest funkcja Boost Optimization opracowana z myślą o jeździe torowej. Po jej aktywacji samochód będzie analizować układ toru, aby optymalnie zarządzać mocą i finalnie przyczynić się do uzyskiwania lepszych czasów okrążeń.
Design F80 daje wskazówki co do tego, w jakim kierunku zmierza język projektowania marki – możemy spodziewać się, że czarny pasek stanie się wizytówką modeli nowej generacji nawiązując do motywu znanego z 365 GTB/4 Daytona. Kanciaste przednie błotniki zostały zaczerpnięte prosto z modelu F40. F80 osiąga imponującą siłę docisku 1000 kg przy prędkości zaledwie 250 km/h, co jest zasługą sprytnych elementów aerodynamicznych, w tym przedniego splittera, tylnego dyfuzora i aktywnego tylnego skrzydła.
Podobać się może nowy design kierownicy, który ma być kolejnym elementem stanowiącym wzorzec projektowy dla przyszłych modeli. Ergonomię i intuicyjną obsługę zapewniają staromodne przyciski – tym samym Ferrari zrezygnowało z dotykowych elementów sterowania zastosowanych m.in. w SF90 i 296.
F80 kosztuje około 3,9 miliona dolarów. Powstanie 799 egzemplarzy – to sporo więcej w porównaniu choćby do LaFerrari, których wyprodukowano 499 sztuk. Eksperci domniemają, że powstanie również F80 w wariancie Aperta.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
W 2026 roku przypada 150. rocznica narodzin Nicoli Romeo – postaci kluczowej dla historii włoskiej…
Szef Alfy Romeo Santo Ficili nie ma wątpliwości, że branża motoryzacyjna zmierza w kierunku elektryfikacji, jednak podkreśla,…
Rok 2026 ma dla Maserati wyjątkowe znaczenie – marka świętuje stulecie swojego ikonicznego logo –…
Alfa Romeo ogłosiła nawiązanie współpracy z Justine Henin Tennis Academy – szkołą tenisową założoną przez…
Kimera zaprezentowała wyjątkową wersję swojego modelu EVO38, nadając mu kultowe barwy Martini. Nowa odmiana o…
Francuska załoga Yohan Rossel i Arnaud Dunand sięgnęła po zwycięstwo w Rally Islas Canarias, piątej…