Kategorie: Fiat

Fiatem Tipo na wakacje


Przed Fiatem Tipo stoi niełatwe zadanie. Ma być samochodem, który zapewni swoim właścicielom odpowiedni poziom funkcjonalności i komfortu podczas codziennych dojazdów do pracy, sklepu czy szkoły. Taki sposób eksploatacji starałem się zasymulować w pierwszej części testu. Przed opisywanym autem będzie jednak jeszcze jedno wyzwanie – wyjazdy wakacyjne. Nad Bałtyk, do Białki, a może nawet aż do Chorwacji. Jak się w nich sprawdzi? Postaramy się przekonać podczas podróży nad polskie morze – w okolice Łeby. Na wyjazd postanawiamy zabrać tylko aparaty analogowe. Tak na wszelki wypadek, gdyby trzeba było pojazdowi dodać trochę charakteru.

Fiat twierdzi, że Tipo może pochwalić się największym bagażnikiem w klasie. 440 litrów to o 25 litrów więcej, niż w podobnie wycenianej Skodzie Rapid Spaceback. To też znacznie więcej niż w typowych kompaktach – Focusie, Golfie czy Giuliettcie. Nasz nie za duży bagaż mieści się w bagażniku Fiata bez najmniejszego problemu. Wsiadamy i jedziemy. Przed nami ostatni przejazd przez miasto w godzinach popołudniowego szczytu. Kolejne czerwone światła nam nie przeszkadzają – w myślach widzimy już pustą plażę i słyszymy mewy. Krótki dojazd do autostrady i już nic nie stanie nam na przeszkodzie.

Do pokonania mamy ponad czterysta kilometrów. W miejscach, gdzie warunki na to pozwalają, jadę z tempomatem nastawionym na 170 km/h. Silnik 1.4 turbo nie ma problemów z utrzymaniem takiej prędkości. Poziom wyciszenia kabiny też jest dobry. Szum powietrza i ryk silnika nie przeszkadzają w prowadzeniu rozmowy bez podnoszenia głosu i w słuchaniu spokojnej muzyki. Przy takiej prędkości jednak lepiej nie wyświetlać sobie chwilowego spalania.

Dojeżdżamy w końcu na miejsce. Przed samym domem drogę przecina nam stado saren, kilka metrów dalej spotykamy zająca. W ich oczach na widok jadącego nocą polną drogą Tipo, odbija się bardziej zdziwienie niż strach. Szybki rzut oka na domki, w których spędzimy weekend. Na dokładniejsze oględziny przyjdzie czas jutro. Jeszcze tylko, z dziennikarskiego obowiązku, spoglądam na statystyki naszej podróży: trasę z Łodzi do Sasina pokonaliśmy ze średnią prędkością dokładnie 100 km/h przy spalaniu równo 10,0 l/100 km. Gdyby zależało mi na takich okrągłych liczbach, to na pewno nie udałoby mi się ich osiągnąć. Nie jest to niestety wynik godny pochwały. Podobnym zużyciem paliwa legitymował się Twin Spark w mojej Alfie, a jest on uważany za silnik bardzo paliwożerny.

Główny cel na następny dzień? Pojechać Tipo na plażę Stilo. Niestety, nie da się tu zbliżyć samochodem do plaży. Szkoda, nie będzie ładnych zdjęć naszego bohatera z morzem, parawanem i dmuchaną piłką. Wspaniały jest jednak spokój, jaki o tej porze roku panuje nad Bałtykiem. Śmierdzące frytami budy są pozamykane, nigdzie nie słychać disco polo i co najważniejsze – prawie nie ma ludzi. W takich warunkach pobyt na pięknej plaży to czysta rozkosz. Z planu zbudowania zamku z piasku rezygnujemy przez zimny wiatr. Kolejny motyw na zdjęcia odpadł. Zmarznięci po spacerze po wydmach chętnie wsiadamy do całkiem przytulnego wnętrza naszego pojazdu.

Województwo Pomorskie może pochwalić się wieloma ciekawymi drogami. Pofałdowana rzeźba terenu zmusiła wytyczających trasy inżynierów do narysowania sporej ilości przyjemnych zakrętów. Za kierownicą Tipo można czerpać z jazdy po tych drogach wiele radości. Precyzyjnie działający układ kierowniczy ma wiele do powiedzenia o zachowaniu przednich kół. Łatwo jest oszacować zapas przyczepności. Ma też miłe, bezpośrednie przełożenie. Tipo to oczywiście jednak nie Ferrari w owczej skórze. Zachwyty nad jego prowadzeniem piszę pamiętając, w jakiej klasie jest on sprzedawany. W porównaniu z Hyundaiem i30 czy Octavią II jest znacznie lepiej. Nie jest to jednak konkurent np. dla Giulietty. Choć w produkcie z Turynu dobrze można wyczuć granice przyczepności, to jeśli ją przekroczymy, nie czeka już na nas nic ciekawego. Wachlarz możliwości kontroli samochodu jest znacznie ograniczony. Mimo wszystko to, że Tipo potrafi tak zaangażować kierowcę w prowadzenie, jest dla mnie największym pozytywnym zaskoczeniem podczas tego testu. W tej klasie prezentuje się naprawdę wyśmienicie.

Niestety, wszystko co dobre kiedyś się kończy. Niedziela to ostatni dzień naszych mini wakacji nad morzem. Odwiedzamy ruchome wydmy, wmawiamy sobie, że podana w jednej z knajp ryba jeszcze niedawno pływała i wyruszamy w drogę powrotną. Tym razem kierujemy się do Warszawy. Z jednej strony martwimy się, że trasa nie przebiegnie tak gładko, jak dwa dni wcześniej. Z drugiej, będzie okazja sprawdzić wóz na jednej z dróg o bardzo nadszarpniętej opinii – krajowej dziesiątce. Jest niedzielny wieczór, nie powinno być tak źle. Byle tylko nie otrzymać dodatkowych zdjęć z wyjazdu opatrzonych notką o prędkości i prośbą o wskazanie kierującego.

Na papierze możliwości silnika 1.4 z turbo nie wyglądają zbyt ciekawie. 120 koni powinno zapewnić samochodowi jedynie poprawną dynamikę. Pojazd dostarcza jednak więcej, niż oczekiwałem. Wyprzedzanie jest łatwe i często nie ma nawet potrzeby redukować niżej niż na piątkę. Nie narzekam. Trochę rozprasza mnie tylko radio. Czasem przestaje mu się podobać mój pendrive i wtedy, albo przekopuje sparowany telefon w poszukiwaniu muzyki, albo bardzo cicho włącza jakąś stację radiową. Coś jest nie tak. Moja jazda jest dynamiczna, ale nie grożąca utratą prawa jazdy. Spalanie? 7,1 l/100 km. Nie tak źle.

Przed północą dojeżdżamy do celu. Oddajemy kluczyki kolejnemu redaktorowi, jednocześnie przepraszając za trzymanie go na jawie do tak późnej pory. Trochę smutno rozstawać się z Tipo. Myślałem, że będzie nudnym, źle wykonanym toczydłem. Okazało się, że ma charakter, potrafi dać przyjemność z prowadzenia i jest bardzo solidnie wykonane. Nie dziwi mnie już, że samochody te rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Fiat zawsze był dobry w produkcji prostych, przystępnych, ale niepozbawionych charakteru samochodów. Myślę, że nowe Tipo pokazuje, że Fiat po latach zagubienia wraca na właściwe dla siebie tory.

Tekst i zdjęcia: Piotr Krasiński (Fotopatologia.pl)

Ostatnie wpisy

Ferrari zadowolone z krytyki elektrycznego Luce. „To bardzo cieszy”

Zaprezentowany pod koniec maja model Ferrari Luce, pierwszy w pełni elektryczny samochód w historii włoskiej…

19 godzin temu

Manual nie dla Lamborghini. Włoska marka nie widzi potrzeby zmian

W obliczu niedawnej prezentacji przez Ferrari modelu 12Cilindri Manuale, która wykorzystuje symulowany układ zmiany przełożeń,…

19 godzin temu

Pięć lat po premierze EVO37. Kimera zaprezentowała przyszłość marki w Goodwood

Pięć lat po debiucie modelu EVO37 podczas Goodwood Festival of Speed włoska marka Kimera Automobili powróciła…

2 dni temu

Alfa Romeo i Subsonica rozwijają współpracę. Marka zapewni flotę na letnie tournée

Alfa Romeo zacieśnia współpracę z włoskim zespołem Subsonica. Producent objął rolę oficjalnego partnera mobilności podczas…

2 dni temu

Nie opóźnienie, lecz zmiana planów. Przyszłość Giulii i Stelvio stanęła pod znakiem zapytania

Nowa wewnętrzna prezentacja koncernu Stellantis, nakreślająca strategię rozwoju marki w Europie do 2030 roku, przynosi…

3 dni temu

15 tysięcy kilometrów przez Azję i Europę. Maserati podsumowuje transkontynentalny Grand Tour

Jubileuszowa ekspedycja Maserati zorganizowana w ramach obchodów stulecia istnienia marki dobiegła końca. Konwój składający się…

3 dni temu