Kategorie: Fiat

Remont 500-tki część VIII – ostatnia


Nadeszła długo oczekiwana część remontu – ta najprzyjemniejsza – składanie. Z każdą chwilą było widać zbliżający się koniec projektu.

Na początek montaż instalacji elektrycznej i wyposażenia. Wcześniej wiązka elektryczna była sprawdzona i oczyszczona, a łączenia konektorów z przewodami zostały zalutowane. Nowe przewody o grubszym przekroju znalazły miejsce w oświetleniu reflektorów.

Pora na test: oświetlenie działa, ale z małym błędem podłączeniowym kierunkowskazów. Włączając dźwignię w lewo migały prawe – szybkie przełożenie przewodów i problem rozwiązany.

Następnym krokiem był montaż linek w tunelu, zawieszenia, układu kierowniczego i hamulcowego. To duża przyjemność zakładać nowe lub odnowione, czyste części. 

Środek otrzymał nowe wygłuszenia i podsufitkę. Teraz można już było założyć wykładzinę, przykręcić fotele i zamontować detale wyposażenia wnętrza, w tym prowadnice szyb bocznych i mechanizm ich podnoszenia, wstawić szyby oraz przykręcić boczki.

Środek gotowy.

Ostatnią wymagającą najwięcej wysiłku pracą było zamontowanie silnika.

Czarowanie i namowy, aby sam wskoczył do komory, nie przyniosły rezultatów – trzeba był napiąć muskuły i zmierzyć się z wyzwaniem. Montaż przy odrobinie sprytu da się przeprowadzić samodzielnie.

Teraz już z górki, tak jak w rozmowie na temat dojazdu do pracy z filmu „Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz”: pokrywa silnika, zderzaki, montaż kół; podnosimy całość, wyjmujemy kobyłki; montaż zbiornika paliwa, benzyna nalana i pierwsze odpalenie. Jest dobrze, cykają dwa cylindry.

Patrzę na zegarek, a tu 3:30 w nocy. Ogoliłem się, zjadłem śniadanie i poszedłem spać, bo za trzy godziny pobudka do pracy.

Nastał dzień pierwszej jazdy

 

Najpierw powolutku, bo silnik na dotarciu, poza tym brak mu było jeszcze wigoru. Konie musiały się ułożyć i nabrać mocy, ale z każdym kilometrem było lepiej.

Powrót do garażu na lewarek w celu sprawdzenia zawieszenia, które ułożyło się pod obciążeniem i trzeba było dokręcić parę śrub i nakrętek.

I to już koniec, poszło całkiem szybko – dziewięć miesięcy regularnej, codziennej (a właściwie conocnej) pracy. Zmęczenie dało się odczuć, ale satysfakcja z ukończonego dzieła powodowała, że szybko się o nim zapominało. Postanowiłem, że koniec z kupowaniem gratów i remontami. Przeszło mi po odespaniu zarwanych nocy.

Podziękowanie – należy się w pierwszej kolejności mojej Justynie za wyrozumiałość –  za to, że więcej czasu spędzałem w garażu, niż w domu.

Dzięki też dla wszystkich, którzy pomagali w zdobyciu części, pracach blacharsko-lakierniczych i tych, którzy dopingowali widząc dobry kierunek prac.

Zdjęcia i tekst: Maciej Słupecki

Cały cykl:

Ostatnie wpisy

Miura SV świętuje 55. urodziny. Finałowa odsłona motoryzacyjnej ikony

W 1971 roku zadebiutowała Lamborghini Miura SV – najbardziej zaawansowana technicznie odmiana pierwszej generacji tego…

2 godziny temu

Rajd Finlandii sprawdzianem dla Lancii Ypsilon Rally2 HF Integrale. Zespół zebrał ważne dane

Rajd Finlandii ponownie potwierdził status jednej z najbardziej wymagających rund w kalendarzu Rajdowych Mistrzostw Świata…

2 godziny temu

FIAT wyraźnie rośnie w Europie. Polska wśród najszybciej rozwijających się rynków

FIAT zakończył pierwsze półrocze 2026 roku z wyraźnym wzrostem sprzedaży na rynku europejskim. Jak poinformował…

1 dzień temu

Mocny kwartał Ferrari. Producent chwali wyniki i liczy na dalszy wzrost dzięki personalizacji

Ferrari zakończyło drugi kwartał 2026 roku wyraźnym wzrostem przychodów oraz zysków. Bezpośrednią konsekwencją tych wyników…

1 dzień temu

Nowy włoski supersamochód z V12 i ręczną skrzynią. Hołd dla twórcy Ferrari F40

Krótko po rynkowym debiucie marki Silvestri Automobili zaprezentowano jej pierwszy model: MN 40 Tributo. Ten…

4 dni temu

Ferrari Luce to sprzedażowy sukces. Cel na pierwszy rok osiągnięty po 2 miesiącach

Ferrari Luce jeszcze nie trafiło do klientów, a zainteresowanie elektrycznym modelem miało już osiągnąć poziom…

4 dni temu