Ferrari Luce jeszcze nie trafiło do klientów, a zainteresowanie elektrycznym modelem miało już osiągnąć poziom zakładany na pierwszy rok sprzedaży. Według doniesień „Financial Times” na samochód zdecydowało się niespełna 500 osób z całego świata, przy czym szczególnie duży popyt pochodzi z Chin.
Ferrari nie ujawniło oficjalnie planowanej wielkości produkcji Luce. „Financial Times” powołując się na dwie osoby znające sprawę podał jednak, że celem na pierwszy rok było sprzedanie nieco mniej niż 500 egzemplarzy. Liczba ta miała zostać osiągnięta już około dwóch miesięcy po prezentacji samochodu.
Wynik dotyczy zamówień z całego świata. Dla porównania Ferrari sprzedało globalnie 13 640 samochodów w 2025 roku, dlatego około 500 egzemplarzy Luce odpowiadałoby mniej więcej 3-4% rocznego wolumenu marki. Producent nie publikuje szczegółowych wyników poszczególnych modeli.
Według raportu ważnym źródłem zamówień są Chiny, gdzie samochody elektryczne mają już znaczący udział w rynku nowych aut. Pozytywne reakcje miały również napływać od przedsiębiorców z amerykańskiego sektora technologicznego. Nie podano, jak zamówienia rozkładają się pomiędzy poszczególne państwa. Oznacza to, że tylko część z niespełna 500 samochodów trafi do Stanów Zjednoczonych, a udział Chin może być wyraźnie większy niż w przypadku pozostałych rynków.

Pierwszoroczny cel ma być jedynie początkiem. Zgodnie z informacjami przytoczonymi przez „Financial Times” Ferrari zakłada w dłuższej perspektywie sprzedaż około 600 egzemplarzy Luce rocznie do 2030 roku. Łącznie w ciągu kolejnych kilku lat do klientów mogłoby trafić około 2500 samochodów.
Takie plany pokazują, że Luce nie ma zostać modelem masowym nawet w skali Ferrari. Producent przyjmuje ostrożne założenia, mimo że elektryczny układ napędowy oraz nadwozie zaprojektowane z myślą o szerszym zastosowaniu mogłyby teoretycznie przyciągnąć nowych odbiorców. Skalę projektu ogranicza również cena. Podstawowa wersja Ferrari Luce ma kosztować ponad 600 000 dolarów (ok. 2 277 720 zł), zanim klient zacznie wybierać dodatkowe wyposażenie i elementy personalizacji.
Tak wysoka kwota pozycjonuje elektryczne Ferrari wśród najbardziej ekskluzywnych modeli marki. Luce ma więc pełnić przede wszystkim rolę technologicznej wizytówki, a nie samochodu, który znacząco zwiększy całkowitą sprzedaż producenta z Maranello. Stylistyka Luce wzbudziła spore emocje po premierze. Za projekt odpowiadał Jony Ive, znany przede wszystkim z wieloletniej pracy przy produktach Apple, a nietypowa forma samochodu wyraźnie odcina się od klasycznych modeli Ferrari.
Pierwsze dane o zainteresowaniu sugerują jednak, że dyskusje wokół wyglądu nie zniechęciły najzamożniejszych klientów. Jeżeli informacje „Financial Times” się potwierdzą, Ferrari już na początku zabezpieczyło popyt wystarczający do realizacji ostrożnie zaplanowanej produkcji.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment