Scuderia Ferrari zakończyła Grand Prix Meksyku z drugim miejscem Lewisa Hamiltona i czwartą pozycją Charlesa Leclerca. Dla włoskiego zespołu był to trzynasty finisz na podium w tym sezonie, a Brytyjczyk po raz siódmy stanął na podium w tegorocznych mistrzostwach. Ferrari zdobyło więcej punktów niż wszyscy rywale już w trzecim wyścigu z rzędu, umacniając się na drugim miejscu w klasyfikacji konstruktorów. Wynik mógł być jednak znacznie lepszy, gdyby kierowcy zespołu nie przeszkodzili sobie na pierwszym okrążeniu, ułatwiając Maxowi Verstappenowi drogę do zwycięstwa. Na trzecim miejscu dojechał Kimi Antonelli, zapewniając sobie tytuł mistrza świata F1 2026.
Hamilton ruszał z pierwszego, a Leclerc z trzeciego pola, obaj na miękkich oponach. Start był udany dla obu kierowców Ferrari, którzy szybko znaleźli się na dwóch czołowych pozycjach. Sytuacja zmieniła się w zakręcie numer cztery, gdy Monakijczyk zaatakował zespołowego partnera. Ich walka pozwoliła Verstappenowi wyprzedzić Hamiltona, a Leclerckowi przyniosła pięciosekundową karę. Kierowca Ferrari odbył ją podczas postoju na 27. okrążeniu, przy okazji zmieniając opony na pośrednie. Verstappen zjechał do alei serwisowej w tym samym momencie i wrócił na tor przed Leclerkiem. Hamilton zaliczył postój okrążenie później.
Po pierwszej serii pit stopów kierowcy Ferrari awansowali w klasyfikacji. Gdy na 44. okrążeniu Antonelli również zmienił opony, Leclerc i Hamilton zajmowali odpowiednio drugie i trzecie miejsce, za Verstappenem. Chwilę później wyścig przerwał wypadek Valtteriego Bottasa. Po wyjeździe samochodu bezpieczeństwa i czerwonej fladze rywalizację wznowiono na pozostałe 25 okrążeń. Leclerc ruszał z drugiej pozycji, a Hamilton z trzeciej. Brytyjczyk szybko wyprzedził kolegę z zespołu, a ten zablokował koła w pierwszym zakręcie uszkadzając powierzchnię opon. Silne wibracje utrudniły mu dalszą jazdę i prawdopodobnie kosztowały go miejsce na podium.
Kolejny samochód bezpieczeństwa pojawił się na torze na 60. okrążeniu po kolizji Arvida Lindblada z Oscarem Piastrim. Po wznowieniu rywalizacji kolejność na czele nie uległa już zmianie. Verstappen wygrał, Hamilton finiszował drugi, a trzecie miejsce zajął Kimi Antonelli, który przypieczętował zdobycie mistrzostwa świata kierowców. Leclerc zakończył wyścig na czwartej pozycji.
Hamilton podkreślał, że tempo Ferrari dawało nadzieję na więcej. Brytyjczyk pogratulował Antonellemu tytułu i ocenił występ zespołu:
Przede wszystkim gratulacje dla Kimiego za zdobycie mistrzostwa świata. To ogromne osiągnięcie, na które zasłużył i cieszę się z jego sukcesu oraz sukcesu jego zespołu. Jeśli chodzi o nas, dobrze było zobaczyć, jakie mieliśmy dziś tempo. Wszyscy ciężko pracowali nad poprawą samochodu i widzimy postępy na torze, co napawa optymizmem. Zdobyliśmy sporo punktów, ale chciałem osiągnąć więcej i czułem, że mieliśmy tempo pozwalające wygrać. Wspólnie przeanalizujemy wyścig, ustalimy, co trzeba zrobić lepiej i wykorzystamy te wnioski w przyszły weekend.
Leclerc również pogratulował nowemu mistrzowi, ale nie ukrywał rozczarowania własnym wynikiem.
Bardzo się cieszę z sukcesu Kimiego. Jest bardzo młody, a osiągnął coś niesamowitego. Ten tytuł jest w pełni zasłużony. Jeśli chodzi o nasz wyścig, nie uzyskaliśmy dziś wyniku, na jaki liczyliśmy. Zasłużenie otrzymałem karę, którą odbyłem podczas postoju i omówimy to jako zespół, żeby w przyszłości uniknąć podobnych sytuacji. Ogólnie nasze tempo na pierwszym przejeździe było naprawdę mocne. Po restarcie, po mniej przyczepnej stronie toru, miałem problemy, a później pojawiło się spłaszczenie opony, przez co bardzo trudno było mi odpierać ataki Lando (Norrisa) przez resztę wyścigu. Wyciągniemy z tego wnioski i wrócimy silniejsi jako zespół.
Szef Ferrari Fred Vasseur także pogratulował Antonellemu i Mercedesowi zaznaczając, że młody kierowca prezentował wysoki poziom od początku sezonu. Nie krył jednak frustracji z powodu utraconej szansy na zwycięstwo.
Z naszej strony dzisiejszy wynik jest bardzo trudny do zaakceptowania, ponieważ wykonaliśmy ogromną pracę i w ciągu ostatnich kilku rund zrobiliśmy duży krok naprzód pod względem czystych osiągów. Dziś po raz kolejny zdobyliśmy więcej punktów niż nasi najbliżsi rywale. To był jednak trudny wyścig, a patrząc na to, co wydarzyło się na pierwszym okrążeniu zawsze oczekuję, że wszyscy będą okazywać szacunek marce, zespołowi, naszym partnerom, a przede wszystkim dwóm tysiącom ludzi pracujących dla nas w fabryce. Wkładają oni ogromny wysiłek w naszą pracę, działając dzień i noc, aby poprawiać samochód i przygotowywać ulepszenia na wyścigi. Dlatego tak trudno pogodzić się z utratą zwycięstwa w takich okolicznościach. Prowadziliśmy w Meksyku na dwóch pierwszych pozycjach i w takiej sytuacji trzeba maksymalnie wykorzystać okazję. Omówimy to, co się wydarzyło wewnątrz zespołu i dopilnujemy, żeby na przyszłość wszystko było jasne. Teraz jedziemy do São Paulo, gdzie spróbujemy wygrać, a fakt, że kolejny wyścig odbędzie się tak szybko jest pod tym względem dobrą wiadomością.
Kolejną rundą mistrzostw będzie Grand Prix São Paulo w Brazylii, które zakończy serię trzech wyścigów w obu Amerykach.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment