Ferrari czeka w ten weekend na dwa ważne występy. Formuła 1 wraca na Monzę, gdzie Scuderia Ferrari HP będzie ścigać się przed własną publicznością, natomiast FIA WEC po blisko dwóch miesiącach przerwy zawita na Circuit of the Americas w Teksasie. Dla włoskiego producenta oba wydarzenia mają dodatkowy kontekst: w Monzy przypominana będzie 30. rocznica pierwszego zwycięstwa Michaela Schumachera na tym torze w barwach Ferrari, a w Austin zespół będzie próbował odrobić część strat w klasyfikacji mistrzostw świata.
W Formule 1 będzie to 13. runda sezonu 2026. Monza pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych obiektów w kalendarzu – tor ma 5,793 km długości, długie proste i stosunkowo niewiele zakrętów, ale te, które się na nim znajdują, wymagają od samochodu odpowiedniego kompromisu między prędkością maksymalną, stabilnością podczas hamowania i trakcją. W przypadku tegorocznych samochodów dochodzi do tego znaczenie zarządzania energią. Aktywna aerodynamika pozwala ograniczać opór na prostych, a komponent elektryczny układu napędowego odgrywa znacznie większą rolę niż w poprzedniej generacji.
Ferrari zapowiada na Monzę zmodyfikowaną jednostkę napędową, przygotowaną w ramach możliwości rozwojowych przewidzianych przez ADUO. Charles Leclerc podkreśla jednak, że sama aktualizacja nie rozwiąże wszystkich problemów. Monegaszczyk przyznał, że charakterystyka toru nie jest teoretycznie idealna dla SF-26, choć zespół liczy na wykorzystanie jego mocnych stron.
Charles Leclerc powiedział:
Wiemy, że tutaj nie będzie łatwo, ponieważ teoretycznie nie jest to idealny tor dla naszego samochodu, ale liczymy na to, że będziemy w stanie wydobyć z niego to, co najlepsze. Nie mogę się doczekać, żeby wypróbować samochód na torze. To nie tylko nowy silnik, ale także kilka innych aktualizacji, które, mam nadzieję, mogą nam tutaj pomóc. Oczywiście nie możemy myśleć tylko o poprawkach, ponieważ aby wygrać, będziemy również potrzebować perfekcyjnego weekendu pod względem realizacji założeń. Wiemy, gdzie i jak możemy się poprawić, i jesteśmy zdeterminowani, żeby to zrobić. Będę w to wierzył, dopóki będzie to możliwe matematycznie, ponieważ znam możliwości naszego zespołu i całą pracę, którą wykonaliśmy razem. Zwycięstwo na Monzy sprawiłoby, że cała ciężka praca podczas tygodnia, w którym wszystko wchodzi na wyższy poziom, byłaby tego warta.
Drugim kierowcą Scuderii będzie Lewis Hamilton, dla którego będzie to drugi weekend Grand Prix Włoch w barwach Ferrari. Brytyjczyk zwraca uwagę przede wszystkim na znaczenie startu na Monzy w samochodzie włoskiego zespołu.
To najlepsze uczucie. To zaszczyt i przywilej przyjechać do Włoch, na tak kultowy wyścig, jako kierowca Ferrari. To drugi rok, w którym przeżywam ten wyjątkowy moment, i nie sądzę, żeby można było się do tego kiedykolwiek przyzwyczaić.
Tegoroczna impreza będzie miała dla Hamiltona jeszcze jeden wymiar. Ferrari przygotowało obchody związane z Michaelem Schumacherem, którego pierwsze zwycięstwo na Monzy w barwach Scuderii przypadło na 1996 rok. W tym sezonie mija 30 lat od tamtego triumfu, a samochody Leclerca i Hamiltona otrzymają specjalne malowanie inspirowane ówczesnym Ferrari F310.
Hamilton wspominał przy tej okazji swoją fascynację Schumacherem z czasów młodości:
Zawsze pamiętam Michaela w czerwonym samochodzie. Myślałem o tym, jak by to było być na jego miejscu, a dzisiaj mam przywilej tego doświadczać. Był wielkim liderem i przez całą swoją karierę wykonywał niesamowitą pracę. Miałem również przywilej ścigać się z nim w Formule 1, a to wiele dla mnie znaczyło. Każda, nawet najmniejsza poprawa pomaga. Kiedy wracam do fabryki, widzę, jak ciężko wszyscy pracują i jak dużo jest w nich entuzjazmu. Zespół wykonał ogromną pracę, wszyscy działają razem i nadal wprowadzają poprawki do samochodu. Wierzę, że ten zespół ma wszystko, czego potrzeba, aby wygrać. Ale ponieważ różnice w czołówce są tak małe, wszystko musi przebiegać zgodnie z planem już od pierwszego okrążenia piątkowego treningu.
Monza będzie także okazją do przypomnienia statystyk Ferrari związanych z włoskim Grand Prix. Scuderia ma na koncie 20 zwycięstw i 23 pole position w 76 startach w tym wyścigu. Łącznie Ferrari wystąpiło w 1134 Grand Prix Formuły 1, odnosząc 250 zwycięstw i zdobywając 254 pole position.
Weekend na Monzy rozpocznie się w piątek od dwóch sesji treningowych o 12:30 i 16:00 czasu CEST. Trzeci trening zaplanowano na sobotę na 12:30, kwalifikacje na 16:00, a niedzielny wyścig wystartuje o 15:00. Grand Prix Włoch będzie liczyło 53 okrążenia, czyli 306,72 km.
Równolegle Ferrari przygotowuje się do piątej rundy sezonu FIA World Endurance Championship. Po 56 dniach od poprzedniej rundy w São Paulo stawka WEC wraca do rywalizacji na Circuit of the Americas. W Teksasie pojawią się dwa fabryczne Ferrari 499P, oznaczone numerami 50 i 51, a także samochód numer 83 zespołu AF Corse. Sześciogodzinny Lone Star Le Mans rozpocznie się w niedzielę 6 września o 13:00 czasu lokalnego.
W poprzedniej rundzie w Interlagos załoga numer 51 w składzie Alessandro Pier Guidi, James Calado i Antonio Giovinazzi zajęła drugie miejsce. Było to trzecie podium Ferrari w sezonie, po drugim miejscu tej samej załogi w Imoli oraz trzeciej pozycji samochodu numer 50 w Spa-Francorchamps.
COTA ma dla Ferrari interesującą historię. W dwóch ostatnich edycjach samochody 499P zdobywały pole position – numer 51 w 2024 roku i numer 83 w 2025 roku. Samochód numer 83 wygrał wyścig w 2024 roku, natomiast rok później numer 50 z Fuoco, Moliną i Nielsenem finiszował drugi. Warunki podczas tych dwóch zawodów były jednak skrajnie różne: dwa lata temu tor był suchy i bardzo gorący, a w 2025 roku ponad dwie trzecie wyścigu odbyło się podczas intensywnych opadów.
Tegoroczny start będzie dla Ferrari okazją do poprawienia sytuacji w tabeli. Po czterech rundach producent zajmuje trzecie miejsce w klasyfikacji konstruktorów z 88 punktami, tracąc 44 punkty do lidera. Pier Guidi, Calado i Giovinazzi są czwarci w klasyfikacji kierowców z dorobkiem 57 punktów. Yifei Ye, Hanson i Kubica zajmują dziewiąte miejsce z 31 punktami, natomiast Fuoco, Molina i Nielsen są jedenaste z 29 punktami. Za zwycięstwo w amerykańskiej rundzie można otrzymać 25 punktów.
Kierowcy Ferrari spodziewają się w Teksasie wysokich temperatur, co może mieć duży wpływ na zużycie ogumienia. Antonio Fuoco powiedział:
Dobrze jest wrócić na tor po tak długiej przerwie, niemal dwóch miesiącach od wyścigu w Brazylii. Nasz samochód w przeszłości dobrze pasował do toru w Austin, więc z pewnością przystępujemy do Lone Star Le Mans z pewnością siebie. Będziemy chcieli jak najlepiej wykorzystać doświadczenie zdobyte na tym torze w ciągu ostatnich dwóch lat i zdobyć cenne punkty do klasyfikacji. Temperatury w Teksasie prawdopodobnie będą bardzo wysokie, dlatego zarządzanie oponami będzie kluczowym czynnikiem w osiągnięciu dobrego wyniku.
Miguel Molina zwrócił uwagę, że dla Ferrari rozpoczyna się druga część sezonu, której układ kalendarza będzie inny niż pierwotnie zakładano:
Wracamy do rywalizacji w Ameryce na torze, na którym w poprzednich sezonach Ferrari 499P pokazywało, że może walczyć o czołowe wyniki. Naszym celem w tym wyścigu jest utrzymanie tego poziomu, gdy wchodzimy w drugą część sezonu, która będzie nowym terytorium zarówno dla nas, jak i dla naszych rywali. Po Japonii po raz pierwszy będziemy ścigać się 499P w Barcelonie, a następnie zakończymy rok na Monzy. Musimy zachować koncentrację i perfekcyjnie zrealizować każdy element, aby osiągnąć najlepszy możliwy wynik.
Nicklas Nielsen mówił o swoich oczekiwaniach wobec COTA:
Nasz samochód w przeszłości bardzo dobrze spisywał się w Austin, a osobiście uważam, że COTA to fantastyczny tor do jazdy – bez wątpienia jeden z najlepszych w całym kalendarzu z perspektywy kierowcy. W ostatnich latach stawaliśmy tutaj na podium, zajmując trzecie i drugie miejsce, więc wracamy do Stanów Zjednoczonych z zamiarem pozostania konkurencyjnymi i marzeniem o zwycięstwie.
Alessandro Pier Guidi zaznaczył znaczenie punktów zdobytych w Teksasie:
W przeszłości osiągaliśmy dobre wyniki 499P w Austin, więc mamy nadzieję po raz kolejny pokazać, że możemy tutaj walczyć o świetny rezultat na tym wyjątkowym torze. W tej piątej rundzie sezonu ważne będzie zdobycie jak największej liczby punktów, aby pozostać w grze zarówno w klasyfikacji kierowców, jak i producentów.
James Calado podkreślił natomiast doświadczenie zdobyte przez Ferrari w różnych warunkach:
Do Lone Star Le Mans podchodzimy tak jak do każdego wyścigu, chcąc jako zespół zaprezentować się jak najlepiej pod każdym względem i osiągnąć najlepszy możliwy wynik. Samochody 499P do tej pory okazywały się konkurencyjne w Teksasie zarówno w kwalifikacjach, jak i w wyścigu. W ostatnich latach zdobyliśmy również doświadczenie na tym torze w bardzo różnych warunkach, od ekstremalnego upału po ulewny deszcz w 2025 roku. Wykorzystamy to doświadczenie i przystąpimy do amerykańskiej rundy z pewnością siebie.
Antonio Giovinazzi zwrócił uwagę na niewykorzystane dotąd możliwości załogi numer 51:
W 2024 roku nasza załoga zdobyła niezapomniane pole position na COTA, zanim została zmuszona do wycofania się z wyścigu, natomiast w ubiegłym roku zajęliśmy piąte miejsce po starcie z drugiej pozycji. Zawsze byliśmy konkurencyjni, ale z różnych powodów nie udało nam się wejść na najwyższy stopień podium. Mamy więc nadzieję na świetny wyścig i powrót z Ameryki z dużą zdobyczą cennych punktów do mistrzostw.
Antonello Coletta, Global Head of Endurance and Corse Clienti Ferrari, tak podsumował sytuację zespołu:
Wracamy na tor niemal dwa miesiące po Interlagos, gdzie osiągnęliśmy doskonałe drugie miejsce na torze, który generalnie jest bardzo wymagający dla 499P. Ten wynik pokazuje, że zespół nie pozostawia kamienia na kamieniu w swoich wysiłkach, aby pozostać w walce zarówno w klasyfikacji producentów, jak i kierowców. Teraz jedziemy do Austin z zamiarem pozostania wśród czołowych ekip na torze, na którym konsekwentnie osiągaliśmy bardzo dobre wyniki. Podczas naszej pierwszej wizyty w 2024 roku trójka z numeru 51 zdobyła pole position, a załoga numer 83 odniosła historyczne zwycięstwo, natomiast w ubiegłym roku Ferrari 499P numer 50 zdobyło kolejne pole position i ukończyło wyścig na drugim miejscu.
Ferdinando Cannizzo, Head of Endurance Race Cars, zwrócił uwagę na techniczne wymagania COTA:
COTA to bardzo wymagający, wszechstronny tor, który sprawdza każdy aspekt osiągów samochodu. Wymaga efektywności aerodynamicznej, stabilności podczas zmiany kierunku, dobrej trakcji i skrupulatnego zarządzania oponami. Rzeczywiście, oczekuje się szczególnie trudnych warunków pogodowych. Będziemy musieli zmierzyć się również z teksańskim upałem i wysokimi temperaturami toru, które zwiększają degradację opon i utrudniają wydobycie z nich najlepszych osiągów. Z drugiej strony wyniki dwóch poprzednich edycji potwierdzają, że 499P może być konkurencyjne na tym torze, nawet w bardzo różnych warunkach. Musimy jednak skupić się wyłącznie na teraźniejszości, efektywnie pracować od pierwszych sesji treningowych i przejechać czysty wyścig, z zamiarem maksymalizacji wyników obu samochodów.
Istotną zmianą w kalendarzu WEC jest również przesunięcie dwóch ostatnich rund sezonu. Zgodnie z nowym układem Barcelona i Monza zastąpią pierwotnie zaplanowane wyścigi w Katarze i Bahrajnie. Obie rundy będą miały po sześć godzin – Barcelona odbędzie się 18 października, a Monza 8 listopada.
Na COTA piątek 4 września będzie dniem dwóch 90-minutowych treningów, rozpoczynających się o 11:30 i 16:00 czasu lokalnego. W sobotę o 11:00 odbędzie się trzeci trening, a następnie kwalifikacje o 15:40 i Hyperpole o 16:00. Sześciogodzinny wyścig wystartuje w niedzielę 6 września o 13:00.
Ferrari przystępuje więc do weekendu z dwoma różnymi zadaniami. W Monzy liczyć się będą przede wszystkim wydajność SF-26 na bardzo szybkim torze i bezbłędna realizacja weekendu, natomiast w Teksasie kluczowe okażą się tempo 499P, praca z oponami i radzenie sobie z potencjalnie trudną pogodą. Oba wyścigi będą też sprawdzianem tego, czy dotychczasowe wyniki Ferrari pozwalają realnie myśleć o poprawie pozycji w klasyfikacjach mistrzostw.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment