Rynek samochodów kolekcjonerskich potrafi zaskakiwać, a czasem nawet brutalnie weryfikuje oczekiwania. Najnowszym przykładem jest Lamborghini Essenza SCV12 – ekstremalny model torowy, który według zapowiedzi miał być pewną inwestycją. Tymczasem jedna z jego sztuk może stracić nawet milion dolarów względem ceny zakupu, mimo niemal zerowego przebiegu.
Dom aukcyjny RM Sotheby’s przygotowuje się do sprzedaży egzemplarza numer 28 podczas aukcji w Monako. Samochód wykończono w połyskującym brązie z czarnymi akcentami i przejechał zaledwie 505 km. Gdy model trafiał na rynek, ceny startowały od około 2,2 mln euro. Teraz jednak szacowana wartość wynosi od 1,2 do 1,8 mln euro, co jasno pokazuje skalę potencjalnej straty.

Choć rozpiętość estymacji jest szeroka, nawet jej górna granica nie gwarantuje odzyskania pierwotnej kwoty. Problem – jak się okazuje – tkwi częściowo w samej koncepcji auta. To konstrukcja przeznaczona wyłącznie na tor, co znacząco ogranicza grono potencjalnych nabywców. Nawet bardzo zamożni kolekcjonerzy muszą liczyć się z logistyką: dostęp do torów, organizacja jazd czy transport takiego samochodu nie należą do prostych ani tanich.
Z drugiej strony trudno odmówić temu modelowi wyjątkowości. Lamborghini stworzyło Essenzę SCV12 jako swoiste pożegnanie z niezelektryfikowanymi silnikami V12. Pod maską pracuje 6,5-litrowa jednostka znana z Aventadora, tutaj rozwijająca aż 830 KM. To jeden z najbardziej ekstremalnych samochodów w historii marki, przynajmniej jeśli chodzi o osiągi i skupienie na jeździe torowej.
Konstrukcja również robi wrażenie. Auto opiera się na karbonowym monokoku spełniającym normy bezpieczeństwa FIA dla klasy Le Mans Hypercar i – jak podkreśla producent – jest o 20% sztywniejsze niż w modelu Lamborghini Huracán GT3 Evo. Aerodynamika została podporządkowana maksymalnemu dociskowi, czego najbardziej spektakularnym elementem jest ogromne tylne skrzydło mocowane bezpośrednio do nadwozia.

Co ciekawe, nie jest to odosobniony przypadek. W ofercie dealera Ferrari of Fort Lauderdale znajduje się czarny egzemplarz Essenzy SCV12 z minimalnym przebiegiem, wyceniony na 1 999 900 dolarów. To kolejny sygnał, że rynek wtórny nie traktuje tego modelu jako pewnej lokaty kapitału.
Wnioski są dość jednoznaczne. Nawet jeśli samochód jest skrajnie rzadki (powstało tylko 40 sztuk), oferuje imponujące osiągi i pochodzi od legendarnej marki, nie gwarantuje to wzrostu wartości. W tym przypadku ograniczona użyteczność i wąska grupa odbiorców okazują się silniejsze niż kolekcjonerski potencjał.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment