Ferrari opuszcza Grand Prix Miami z szóstym i ósmym miejscem, co – jak podkreśla zespół – nie oddaje realnego potencjału modelu SF-26. Włoska ekipa przywiozła na ten weekend pierwszy pakiet poprawek aerodynamicznych w sezonie, który – zdaniem producenta – miał przynieść zauważalny wzrost osiągów. Sam wyścig okazał się jednak pełen incydentów i zmiennych okoliczności, które utrudniły wykorzystanie możliwości samochodu.
Charles Leclerc przez długi czas prezentował bardzo solidne tempo. Startując z trzeciego pola wykorzystał zamieszanie między rywalami i objął prowadzenie już na początku rywalizacji. Nawet po neutralizacji wywołanej wypadkami utrzymywał się w czołówce, a po pit stopie skutecznie przebijał się przez stawkę. Seria wyprzedzeń pozwoliła mu wrócić do walki o podium, jednak pojedynek z Maxem Verstappenem kosztował go cenne sekundy. To otworzyło drogę Oscarowi Piastriemu, który zbliżył się do Ferrari w końcówce wyścigu. Na dwa okrążenia przed metą Australijczyk przypuścił atak, a Leclerc – broniąc się – popełnił błąd i uderzył w bariery. Mimo to ukończył wyścig na szóstej pozycji. Ale po doliczeniu 20-sekundowej kary za wielokrotne opuszczanie toru bez uzasadnionej przyczyny, Monakijczyk spadł na P8, a Hamilton awansował na P6.
Lewis Hamilton również walczył o dobry wynik, ale jego wyścig został poważnie zakłócony już na pierwszym okrążeniu. Kolizja z Franco Colapinto doprowadziła do uszkodzenia podłogi i bocznej części samochodu, co przełożyło się na utracony docisk aerodynamiczny i ograniczone tempo. Mimo problemów Brytyjczyk utrzymywał się w punktowanej strefie przez większość rywalizacji i ostatecznie finiszował tuż za swoim zespołowym partnerem.
Zespół nie ukrywa, że rezultat pozostawia niedosyt, zwłaszcza w kontekście tempa widocznego w trakcie weekendu. Jednocześnie Ferrari wskazuje na pewne pozytywne elementy – dobre starty oraz poprawki, które zadziałały zgodnie z oczekiwaniami i zwiększyły osiągi samochodu. Teraz uwaga przenosi się na kolejny wyścig w Kanadzie, gdzie ekipa będzie chciała przełożyć potencjał na wynik.
Charles Leclerc przyznał po wyścigu:
Start i cały wyścig układały się dobrze i walczyliśmy o podium. Na końcu niestety popełniłem błąd, który kosztował mnie kilka pozycji. To moja wina i dopilnuję, żeby to się nie powtórzyło. Wykorzystamy czas przed kolejnym wyścigiem w Kanadzie, aby przeanalizować wszystko i zrobić krok naprzód.
Lewis Hamilton zwrócił uwagę na wpływ incydentu z pierwszego okrążenia. Jak powiedział Brytyjczyk:
Dzisiejszy wyścig został zdeterminowany przez to, co wydarzyło się na pierwszym okrążeniu, a przy uszkodzeniach, których doznałem siódme miejsce było najlepszym możliwym wynikiem. Ogólnie był to trudny weekend, ale uważam, że mamy dobry samochód i są pewne pozytywy. Musimy dalej naciskać, zarówno w fabryce, jak i na torze, aby poprawiać osiągi i zmniejszać stratę.
Szef zespołu Fred Vasseur również podkreślił mieszany charakter niedzielnego występu. Stwierdził:
To był wymagający niedzielny wyścig po obu stronach garażu. W przypadku Lewisa chodziło głównie o zarządzanie uszkodzeniami z pierwszego okrążenia, co oznaczało walkę z przegrzewaniem i konieczność częstego odpuszczania gazu, żeby dowieźć samochód do mety. Jeśli chodzi o Charlesa tempo w czystym powietrzu było bardzo dobre i walczyliśmy w czołówce. Różnica w osiągach między momentem, gdy prowadził, a późniejszą fazą wyścigu była duża i musimy to przeanalizować, ponieważ podobny obraz widzieliśmy już w sobotnim sprincie. Mimo to są też pozytywy: dobre starty i poprawki, które zadziałały zgodnie z oczekiwaniami. Wiemy nad czym musimy pracować – nad powtarzalnością, jazdą w tłoku i maksymalnym wykorzystaniem potencjału pakietu.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment