Pierwsze wyprodukowane produkcyjne Ferrari Enzo w historii, w dodatku należące do utytułowanego kierowcy Formuły 1 – Fernando Alonso – nie znalazło kupca na aukcji Monaco Car Auctions. I to pomimo idealnego stanu i niskiego przebiegu 4800 km.
Eksperci zgodnie oszacowali, że w drodze licytacji kultowy samochód może osiągnąć kwotę od 5 do 5,5 mln euro. Ostatecznie jednak 8. czerwca 2023 roku nikt nie wziął udziału w licytacji przy kwocie wywoławczej 4,2 mln euro, co również potwierdza wiadomość opublikowana na Twitterze na koncie Aston Martin F1 updates:
Fernando Alonso’s Ferrari Enzo found no buyer in Monaco
It was estimated between 5 and 5,5m euros
The auction began at 4.2 million euros but did not find a buyer
Therefore it was withdrawn from sale pic.twitter.com/cYlilIKHjC
— Aston Martin F1 updates (@startonpole) June 13, 2023
Enzo Alonso jest w klasycznym kolorze Rosso Corsa. Do pojazdu dołączono Czerwoną Księgę Ferrari Classiche, która stanowi certyfikat autentyczności potwierdzający, że samochód spełnia wszystkie oryginalne specyfikacje. Wskazuje również, że jest to Scocca nr 1 o przebiegu 4800 kilometrów. Hiszpan ścigał się dla zespołu Scuderia Ferrari w latach 2010-2014. Producent samochodów z kolei produkował model Enzo w latach 2002-2004. Oferta aukcyjna nie precyzuje, w jaki sposób wszedł w posiadanie tego niezwykłego egzemplarza supersamochodu.
Enzo charakteryzował się designem nawiązującym do bolidów Formuły 1. Wyposażony był w wolnossący 6-litrowy silnik V12 o mocy 660 KM przy 7800 obr./min, współpracujący z 6-biegową przekładnią zautomatyzowaną. Ferrari wyprodukowało zaledwie 400 egzemplarzy tego modelu.
Alonso nie jest jedynym kierowcą F1, który posiada Enzo. Ferrari zbudowało niestandardowy egzemplarz dla Michaela Schumachera jako prezent. Samochód miał specjalne akcenty, takie jak elektryczne szyby, zestaw stereo Bose, zaciski hamulcowe Rosso Scuderia oraz logo Schumachera na siedzeniach i progach drzwi. Miał nawet podpis kierowcy i autograf ówczesnego szefa – Luca di Montezemolo – na masce.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment