Pomimo swojej reputacji bezkompromisowego auta o sportowym zacięciu, Lancia Delta S4 Stradale jest dobrym samochodem nawet na dłuższą podróż. Przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć oglądając materiał Henry’ego Catchpole’a zrealizowanego na poczet Hagerty.
W celu uzyskania homologacji rajdowej producenci byli zobowiązani do przekształcenia swoich pojazdów na wersje dopuszczone do ruchu ulicznego. I tak oto powstała legendarna Lancia Delta S4 Stradale. Jest ona znacznie rzadsza niż inne homologowane samochody specjalne z powodu rzekomego oszustwa ze strony Lancii – uważa się, że wyprodukowano tylko 70 lub 80 egzemplarzy tego samochodu zamiast około 200.
Można jednak całkowicie zrozumieć, dlaczego Lancia mogła poczuć potrzebę nagięcia zasad. Auto dzieli jedynie osłonę chłodnicy, przednią szybę i tylne światła z seryjnymi Deltami. Tymczasem podwozie z ramą przestrzenną i zamontowany pośrodku silnik pochodzą z modelu, który zyskał brutalną reputację jednego z najszybszych samochodów rajdowych swoich czasów, a także jednego z pojazdów, które przyczyniły się do „chwalebnego” upadku rajdów Grupy B.
Pomimo swojej przerażającej reputacji, Henry Catchpole ujawnia w nowym filmie od Hagerty, że Delta S4 Stradale jest zaskakująco cywilizowana patrząc z perspektywy kierowcy. Nawet z 1,8-litrowym silnikiem z turbodoładowaniem i doładowaniem, wytwarza on 300 KM. Chociaż jednostka zapewnia mnóstwo mocy, otwarty dyferencjał z przodu oznacza, że ma tendencję do bezpiecznej podsterowności.
Jednak tym, co naprawdę przyczynia się do ucywilizowania tego samochodu, jest jego wnętrze. Jak na samochód, który został zbudowany w mniejszej liczbie niż było to wymagane, i który zaprojektowano przede wszystkim jako niezbędny wydatek dla zespołu rajdowego, nie sprawia wrażenia, jakby złożono go w ostatniej chwili. We wnętrzu jest głośno, słychać skrzypienie i grzechotanie, ale same fotele są bardzo wygodne. Wnętrze jest pokryte Alcantarą.
Swoją przygodę z tym wyjątkowym autem Catchpole podsumował tymi słowami:
W porównaniu z innymi samochodami drogowymi z homologacją Grupy B myślę, że ten musi być – nie, nie najładniejszy – ale najbardziej niezwykły. To ciekawy, ale dość urzekający koktajl motorsportu i komfortu. Myślę, że można sobie wyobrazić odbycie nim przyzwoitej podróży.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment