Ferrari Amalfi ma być – zdaniem producenta – przykładem tak zwanej „sprezzatury”, czyli sztuki niewymuszonej elegancji. Za tą wizualną lekkością kryje się jednak wysoce techniczny i złożony proces projektowy, w którym estetyka musi iść w parze z rygorystycznymi wymaganiami inżynieryjnymi i homologacyjnymi.
Nowa berlinetta z centralnie umieszczonym silnikiem V8 z przodu została zaprojektowana w Ferrari Centro Stile w Maranello. Zespół stylistów kierowany przez Flavio Manzoniego, jako punkt wyjścia przyjął elegancję proporcje Ferrari Roma, nadając nowemu modelowi wyraźnie bardziej zdecydowany charakter. Producent podkreśla, że Amalfi nie jest prostą ewolucją Romy, lecz próbą reinterpretacji jej stylistycznych fundamentów w bardziej odważnej formie.
Proces projektowy – jak opisuje Ferrari – był nieustannym dialogiem między wieloma zespołami. Styliści współpracowali zarówno z modelarzami wirtualnymi i fizycznymi, jak i z ekspertami od kolorów oraz wykończeń wnętrza. Równolegle w projekt zaangażowane były działy odpowiedzialne za zarządzanie techniczne oraz aerodynamikę – co pokazuje, że finalna forma nadwozia nie jest wyłącznie efektem estetycznych decyzji, lecz kompromisem pomiędzy wyglądem, osiągami i regulacjami.
Ferrari przekonuje, że efektem tej współpracy jest projekt, który łączy piękno, elegancję i oryginalność, a jednocześnie spełnia wszystkie wymogi techniczne i prawne. Według producenta Amalfi stanowi syntezę wysokich osiągów, funkcjonalności układu 2+ oraz dopracowanej estetyki, choć jak zawsze w przypadku podobnych deklaracji, ich realną wartość zweryfikuje dopiero kontakt z samochodem – zarówno na drodze, jak i poza marketingowym kontekstem.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment