To był trudny weekend dla Scuderii Ferrari HP, zakończony podwójnym DNF-em. Charles Leclerc i Lewis Hamilton nie zobaczyli dziś flagi w szachownicę na torze Interlagos. Monakijczyk odpadł z rywalizacji już na samym początku po kolizji z Kimim Antonellim, a Brytyjczyk zmuszony był wycofać się z powodu uszkodzeń samochodu na 37. okrążeniu.
Leclerc utrzymał trzecie miejsce po starcie, ale zamieszanie w pierwszych zakrętach szybko pokrzyżowało plany zespołu. Carlos Sainz uderzył w lewy bok bolidu Hamiltona, który następnie zahaczył o Franco Colapinto i stracił przednie skrzydło. Już na drugim okrążeniu na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa po wypadku Gabriela Bortoleto, a Hamilton zjechał do alei serwisowej, by wymienić opony i skrzydło. Uszkodzenia podłogi jego SF-25 okazały się jednak na tyle poważne, że kierowca stracił dużą część docisku.
Po wznowieniu wyścigu sytuacja Ferrari tylko się pogorszyła. W pierwszym zakręcie po restarcie Leclerc został uderzony przez Antonellego, którego wcześniej popchnął Oscar Piastri. Zderzenie uszkodziło zawieszenie z przodu po lewej stronie i zmusiło kierowcę do zatrzymania samochodu w czwartym zakręcie. Hamilton kontynuował jazdę na końcu stawki, jednak jego bolid był niestabilny i trudny do opanowania. Po kilku kolejnych zjazdach do boksów – m.in. na 14. okrążeniu po zestaw opon pośrednich – oraz karze pięciu sekund za kolizję z Colapinto, zespół ostatecznie zdecydował się wycofać samochód Brytyjczyka na 37. okrążeniu.
Lewis Hamilton nie krył rozczarowania po zakończeniu rywalizacji. Jak powiedział:
To był wyścig do zapomnienia. Po kontakcie na pierwszym okrążeniu uszkodzenia pozbawiły nas docisku i bardzo utrudniły prowadzenie tylnej osi. Mimo prób zespołu, by znaleźć jakieś rozwiązanie, brak konkurencyjności i kara czasowa sprawiły, że musieliśmy się poddać. To na pewno nie był sposób, w jaki chciałem zakończyć ten weekend, ale jak zawsze jestem wdzięczny brazylijskim kibicom za ich niesamowite wsparcie. Został nam ostatni odcinek sezonu i damy z siebie wszystko.
Podobnie komentował sytuację Charles Leclerc, który nie ukrywał frustracji z powodu przedwczesnego zakończenia wyścigu:
To wstyd kończyć z DNF-em. Byłem ofiarą incydentu między Kimim (Antonellim) a Oscarem (Piastrim), którzy zderzyli się i w efekcie uderzyli w mój samochód. To frustrujące, zwłaszcza że walczymy o drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Teraz będzie nam bardzo trudno utrzymać tę pozycję – musimy perfekcyjnie rozegrać trzy ostatnie weekendy sezonu, aby mieć na to szansę. Z drugiej strony, reakcja naszego zespołu, który całkowicie odwrócił sytuację między piątkiem a niedzielą, zasługuje na uznanie.
Team Principal Scuderii, Fred Vasseur, również nie ukrywał rozczarowania, choć starał się dostrzec pozytywne aspekty weekendu. Jak podkreślił:
Po takim popołudniu trzeba próbować znaleźć coś pozytywnego, choć jest to trudne przy podwójnym DNF-ie. W kwalifikacjach sprintu wypadliśmy nieźle, tempo w samym sprincie też było dobre, a Charles miał udane kwalifikacje. Niedziela była jednak wyjątkowo ciężka. Miałem wrażenie, że przynajmniej z Charlesem byliśmy w dobrej pozycji, ale zapłaciliśmy wysoką cenę za kolizję Antonellego z Piastrim. To dla nas bardzo surowe – Charles był na drugim miejscu i mógł walczyć o podium, a może nawet o zwycięstwo. Straciliśmy nie tylko punkty, ale też oddaliśmy je naszym rywalom. Lewis stracił ogromną ilość docisku – czy to po kolizji z Sainzem, czy gdy przednie skrzydło utknęło pod podłogą, czy też przez oba te zdarzenia. Miał dobre tempo, ale po dwóch incydentach nie da się wrócić do gry. Wycofanie było logiczne, bo brakowało mu sporo docisku. Wykonaliśmy karę i zakończyliśmy jazdę.
Zdaniem Vasseura, trudno wyciągać z tego weekendu daleko idące wnioski. Ferrari odbudowało się po trudnym piątku. Zespół zamierza teraz wrócić do Maranello i jak najlepiej przygotować się do ostatnich trzech weekendów sezonu.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment