Czy można zamknąć wspomnienie gorącego, toskańskiego popołudnia w bryle samochodu? Projektanci Alfy Romeo w latach sześćdziesiątych udowodnili, że tak. Przedstawiamy Alfę Romeo GT 1300 Junior „Scalino” w najbardziej ikonicznym malowaniu tamtej ery – Giallo Ocra. To nie jest zwykły żółty. To barwa, która stała się synonimem włoskiego stylu lat 60. i 70.
Więcej niż lakier
W świecie zdominowanym przez klasyczną czerwień Rosso Alfa, kolor Giallo Ocra był prawdziwą deklaracją. Wybierali go ci, którzy nie musieli niczego udowadniać na torze, bo ich styl życia sam w sobie był wyścigiem po piękno. W słońcu wpada w złote tony, a w cieniu staje się bardziej ziemisty. Co jeśli połączymy ją z czarnym, skórzanym wnętrzem, dekorami z prawdziwego drewna i ponadczasowym designem Bertone? Odpowiedź jest tylko jedna – otrzymamy nie tylko samochód, lecz prawdziwe dzieło sztuki. Podobnego zdania był też ówczesny dział marketingu Alfy Romeo, który bardzo często prezentował na zdjęciach oraz folderach reklamowych model GT Junior w właśnie tej barwie.

Projekt mistrza
Taką właśnie konfiguracją obdarzona została smukła Alfa Romeo 1300 GT Junior z kolekcji House of Classics. Wyprodukowany w 1969 roku egzemplarz jest istną kwintesencją włoskiego stylu, który, mimo upływu lat, wciąż jest jak toskańskie czerwone wino. Model ten z dumą nosi przydomek Scalino, który odnosi się głównie do jego przedniej części nadwozia. Charakterystyczny „schodek” w okolicach maski to detal, który od lat elektryzuje zakochanych w klasyce Alfisti. Można nawet pokusić się o stwierdzenie, że jest to podpis Giorgetto Giugiaro, który, projektując auto dla studia Bertone, stworzył jedną z najczystszych form w historii motoryzacji.

Więcej niż jazda
Choć model 1300 Junior nie był najmocniejszą z rynkowych odmian filigranowego coupé, w rzeczywistości oferował wszystko to, co jego mocniejsi bracia. Czterocylindrowy silnik Twin Cam, będący legendarną jednostką z dwoma wałkami rozrządu, uwielbia wysokie obroty. Ważąca niewiele ponad 900 kilogramów konstrukcja sprawia, że nawet przy fabrycznej mocy 88 KM, auto prowadzi się z lekkością, o której współczesne samochody mogą tylko pomarzyć. Jego prędkość maksymalna w granicach 165-170 km/h mówi już sama za siebie. Klimatu minionych lat dopełniają też precyzyjnie wykonane detale. Kierownica z drewnianym wieńcem i trzema maleńkimi przyciskami klaksonu, zestaw dwóch wpatrujących się w kierowcę zegarów, czy nawet zapach oryginalnych materiałów wnętrza, to elementy, dzięki którym jazda Juniorem nie jest rozpatrywana w kategorii codziennego obowiązku.

Samochód dla indywidualisty?
Urokowi zgrabnej Alfy nie można było się oprzeć. Za jej sterami od lat pokazywały się mniej, jak i bardziej znane osobistości – osoby ze świata sportu, muzyki jak i kina. Należała do nich także Luciana Paluzzi, którą wielu może kojarzyć z roli Fiony Volpe w filmie „Thunderball”. W 1965 roku zdjęcie włoskiej aktorki pozującej przy czerwonej Alfie Romeo Giulia Sprint GTA Stradale zagościło na okładce lubianego magazynu „Auto Italiana”. Odmianę Veloce, którą fabrycznie znakowano emblematem czterolistnej koniczyny, używał też niezapomniany włoski piosenkarz, utalentowany kompozytor Luigi Tenco. Niestety, był to również ostatni w jego stanowczo zbyt krótkim życiu samochód. W czasach PRL-u, na polskim „podwórku” najbardziej znanym właścicielem specjalnie przygotowanych do sportu Scalino był Lelio Lattari. Związany z Polską kierowca rajdowy i wyścigowy przez lata stawiał na włoską myśl techniczną. To właśnie na tych samochodach wywalczył on liczne sukcesy w polskich rajdach na przełomie lat 60. i 70. Kultowy odcień o kodzie AR 109 po latach zagościł też na w pełni odrestaurowanym egzemplarzu wyczynowej Alfy Romeo 1600 Corsa, którą niegdyś startował kierowca wyścigowy Jochen Rindt. Do dziś jest on narodowym bohaterem w Austrii, człowiekiem-żywiołem, którego styl jazdy był tak samo wyrazisty, jak jego późniejszy wpływ na Formułę 1.

Ciekawostka zza żelaznej kurtyny
Choć zetknięcie się oko w oko ze sportową Alfą było w czasach PRL-u do nie lada świętem, jeden z egzemplarzy modelu GT 1300 Junior (również w kolorze Giallo Ocra!) zagrał swoją epizodyczną, bo zaledwie kilkusekundową rolę w kultowej komedii pt. „Nie lubię poniedziałku” (reż. Tadeusz Chmielewski) z 1971 roku. W momencie, gdy Francesco Romanelli (Kazimierz Witkiewicz), włoski biznesmen odwiedzający stolicę w sprawach handlowych, wjeżdża z impetem czerwonym Triumphem do warsztatu blacharsko-lakierniczego. Wprawne oko zauważy, że przez parę sekund w tle widać żółtą sztukę Alfy Romeo. Włoska maszyna zaparkowana jest w równie „doborowym” towarzystwie. Wokół niej stoją bowiem Austiny Mini, MG 1100, a nawet Renault 8 w słynnej barwie Bleu Gordini. Czyżby twórcy filmu chcieli nadać całej produkcji delikatny powiew zachodu? A może żółta Alfa pojawiła się tam zupełnym przypadkiem? Na ten moment pozostanie to słodką tajemnicą pracujących przy filmie osób…

Legenda czeka na nowego konesera
Alfa Romeo GT 1300 Junior to coś więcej niż „baby-supercar”. To bilet do świata, w którym luksus oznaczał odwagę bycia innym. Choć nie jest tak oczywisty jak wyścigowa czerwień, Giallo Ocra nie jest jednak kolorem dla każdego. To wybór dla konesera, który potrafi docenić kunszt Giugiaro i charakterystykę 1,3-litrowego silnika Twin Cam. Wśród zagorzałych Alfisti, egzemplarze w oryginalnym odcieniu Ochry są jednymi z najbardziej pożądanych. To kolor „z duszą”, który dodaje autu autentyczności i szlachetnego charakteru, zachowując swój wigor nawet po upływie 57 lat.
Tekst: Marcin Zachariasz
Zdjęcia: House of Classics, http://www.media.stellantis.com/
No Comment