fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Ferrucio czy Enzo cz.2

Ferrucio czy Enzo cz.2

Ferrari Dino

Sant Agata już za mną, zostawiając bardzo mocne wrażenia. Chyba zdążę jeszcze zahaczyć o Maranello. Nie mam dużo czasu, ale przecież  nie odpuszczę!

Wtaczając się do Maranello nie jesteś w stanie pomylić tego miasta z żadnym innym. Dumnie powiewające flagi z Cavallino Rampante są na każdym roku. Co chwilę delektuję się dźwiękiem V8-ki, która powoduje drżenie szyb. Na miejscowych nie robi to wrażenia, w końcu to codzienność. Próbuję chociaż na chwilę posmakować tej atmosfery, legendarnego miasta, gdzie Enzo Ferrari stworzył najbardziej rozpoznawalną dzisiaj włoską markę motoryzacyjną.
Dojeżdżam do Galleria Ferrari na 20 minut przed jej zamknięciem. Nie będzie łatwo, już wiem, że nie zobaczę wszystkiego na spokojnie, nie uda się posmakować bogactwa tego muzeum tak jak miało to miejsce w Sant Agacie.

 

IMG 8861

 

Co jest pierwszym elementem w muzeum Ferrari ? Oczywiście sklep z gadżetami! Nie da się obojętnie przejść obok tego ołtarza współczesnej konsumpcji. Pamiętam trafny komentarz jednego z dziennikarzy magazynu EVO: nie wymyślono jeszcze produktu nie świecie, którego nie dałoby się sprzedać ze znaczkiem Ferrari. Coś w tym jest, ale dzisiaj nie czas na takie zakupy.
Pierwsza ekspozycja to oczywiście Formuła 1. Historyczne bolidy, ekspozycja wyścigowych silników – to musi być na pierwszym miejscu. F1 bez Ferrari dla wielu mogłaby nie istnieć. Ł»aden z eksponowanych silników nie jest tu przypadkowo, ma swoją listę osiągnięć, najczęściej opisane Campionato del Mondo F1  – mistrzostwo świata F1. Obok bolidów F1-87 czy F1 156-85 mamy kolekcję kasków kierowców z danego okresu, kombinezonów  czy wyścigowych butów. Każdy element w gablocie nosi ślady walki torowej, przez co wygląda wiarygodnie.

 

Galleria Ferrari

 

Dalej eksponowane są auta wyścigowe, tym razem 512M i 350 Can Am. Kolejne bezkompromisowe konstrukcje, które przez lata udowadniały, że Scuderia Ferrari to nie był klub spotkań towarzyskich.

 

IMG 8822

Zwieńczeniem sekcji wyścigowej jest sala dedykowana osiągnięciom F1. Bolidy z ostatnich lat zaprezentowane jak na ołtarzu. Nad nimi wiele ekranów, na których prezentowany jest bardzo dynamicznie i emocjonalnie zmontowany klip. Pokazuje esencję tego czym Ferrari jest i nadal chce być – liderem sportu motorowego. Fragmenty historycznych wyścigów, najważniejsi kierowcy – bohaterowie Ferrari. Całość zwieńczona jest cytatem Luci di Montezelomo „Noi no vendiamo automobili, vendaiom un sogno”. Podziwiając teledysk mamy za plecami ścianę trofeów zdobytych na wszelkich wyścigach. Panuje atmosfera wzniosłości, ogromnej dumy i pewności siebie.

 

IMG 8831

Zaglądam na chwilę do tajemniczej kabiny. Przede mną ekran dotykowy z wyborem aut F1 czy też 599 FXX. Wybieram F1 z czasów szalonych silników V12 i jazda! W tym momencie miażdży mnie dźwięk silnika, który wkręca się na obroty, zmiana biegów, kolejna i kolejna, uderzenia powodują dreszcze i właściwie można już w tym momencie umierać. Gdzie może być mi lepiej!? W kabinie pozostaję kilka minut…
Dobra, obudź się, jeszcze jedno piętro a zaraz zamykają – próbuję się zmotywować do dalszego zwiedzania. Na piętrze znajduję auta klasy GT. Nie brakuje tutaj Dino, F40, 599, 458 czy też na pierwszy rzut oka dziwnego stylistycznie modelu 166 Aeroflux. Można delektować się długo tylko – kurczę – nie ma czasu!

Galleria Ferrari
Cześć piętra poświęcona jest kierowcom F1, gladiatorom, którzy jeździli w czasach, kiedy jeden błąd kosztował życie. Obok takich legend jak Fangio czy Hawthorne, mamy także obecny skład Scuderii – Alonso i Massa. Czy dorównają kiedyś swoim poprzednikom? Poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko!
Czas uciekać. Po drodze widzę jeszcze hołd oddany legendarnemu lakierowi Ferrari Rosso. Czy wiecie, że próbka tego lakieru została wysłana na Marsa?

IMG 8851

IMG 8844

Schodzę na dół. Nie da się wyjść z muzeum nie przechodząc przez sklep. Udaje mi się jednak oprzeć pokusie. Galleria Ferrari otoczona jest sklepami już nieoficjalnymi, gdzie także można obkupić się modelami czy ubraniami w jedynych słusznych barwach. Jazda próbna Ferrari? Ł»aden problem. Wystarczy przejść 50 metrów,  gdzie czeka California. Nie, nie dzisiaj. Wystarczy tego.

Galleria Ferrari jest skonstruowana tak, aby na każdym kroku serce biło coraz mocniej. Czuć tutaj bogactwo historyczne marki oraz przepych, z jakim wszystko jest zaaranżowane. Ekspozycja jest fascynująca i regularnie odświeżana, jednak nie wiem, czy jej charakter do końca mi odpowiada. Dużo jest gadżetów i multimedialnych dodatków. Ferrari to imperium, dla wielu nabiera wymiaru religijnego, wystarczy obejrzeć sobie relację z wyścigu F1 na torze Monza – zobaczcie jak reagują kibice – to są fanatycy!

Galleria Ferrari

W pewnym momencie czuję, jakby mnie to rozpraszało i nie mogę w pełni docenić konstrukcji i kunsztu włoskich inżynierów. Zaczynam lepiej rozumieć zabawny cytat „Chcesz być kimś – kupujesz Ferrari, jesteś kimś – kupujesz Lamborghini”. W Museo Lamborghini nic mnie nie rozpraszało, było tam cicho, wręcz sterylnie, a dzikie byczki prezentowały się dumnie będąc w gotowości do ostrej jazdy w każdej chwili. Niczego nie musiały udowadniać. No cóż, może po prostu w Galleria Ferrari ciągle myślałem o 350 GT, które nadal uznaję za najciekawsze auto z obydwóch miejsc… Cóż, trzeba tu wrócić, na spokojnie posmakować tych miejsc. W kwestii muzeów jednak Lamborghini – Ferrari 1:0.

Tekst i zdjęcia: Jakub Strzemżalski

Poprzedni wpis
Spada Codatronca Monza
Następny wpis
Bemowo znowu opanują klasyki

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Ferrucio czy Enzo cz.2