fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

1., 2. i 9. miejsca dla ForzaItalia.pl eSports Team w otwierającej rundzie

1., 2. i 9. miejsca dla ForzaItalia.pl eSports Team w otwierającej rundzie

Świetny debiut ma za sobą ekipa ForzaItalia.pl eSports Team w sezonie GT3 organizowanym przez ACLeague w symulatorze Assetto Corsa. Ferrari 488 GT3 we włoskich barwach zajęły 1., 2. i 9. miejsce – autorami tego sukcesu są – odpowiednio: Luka, Abra i Lucjan.

Kwalifikacje

W sesji kwalifikacyjnej z czasem 1:45.762 czwarte miejsce zajął Luka, a tuż za nim uplasował się Abra, wolniejszy o zaledwie 0,023 sekundy. Dziewiąty był Lucjan Próchnica, który na pokonanie okrążenia potrzebował 1:45.870 minuty. 

Wyścig

O ile ci dwaj pierwsi zawodnicy awansowali dość znacząco w trakcie trwania całej sesji, o tyle Lucjan utrzymał swoją pozycję, a właściwie… wywalczył po sporych stratach poniesionych we wczesnej fazie rywalizacji. W międzyczasie z przodu nudził się Luka, a Abra niemal całe 60 minut spędził trzymając się na ogonie Huracana GT3, którego zdołał wyprzedzić tuż przed końcem, po pit stopie. 

Niestety Luka nie trenował zjazdów do alei serwisowej lub… robił to nieudolnie. W każdym razie wydawało mu się niemal do ostatniej minuty wyścigu, że należy hamować przed drugą białą linią, a nie pierwszą. I był w błędzie. Nałożona została na niego kara przejazdu przez aleję serwisową za przekroczenie prędkości w strefie ograniczenia do 80 km/h, którą odbył na najwcześniejszym możliwym okrążeniu, ale również i ostatnim. Każdy ma prawo popełniać błędy i zrobił, co mógł, odbywając karę. 

Wykres z pozycją naszych zawodników względem każdego okrążenia znajdziecie poniżej:

Powtórka

Powtórkę wyścigu znajdziecie na YouTubie:

Klasyfikacja generalna

Zespół ForzaItalia.pl eSports Team zajmuje pierwszą lokatę z dorobkiem 409 punktów i przewagą 81 „oczek” nad Together Esports Racing w Astonach Martinach i 85 punktów nad trzecią ekipą Actina Pact Black w Lamborghini.

Wypowiedzi

Luka:

Pierwszego wyścigu w nowym sezonie nie mogę zaliczyć do udanych. Kwalifikacje znowu poszły słabo. Dopiero na ostatnim okrążeniu wyszarpałem czwarte miejsce, ale osiągnięty czas był o 0,3 sekundy gorszy od możliwości auta. Sklejenie dobrego kółka dałoby pole position. Na starcie masa szczęścia – Jakub Charkot oraz Damian Lempart, startujący z pierwszej linii, za szybko ruszyli zaliczając falstart. Taka pomyłka kosztuje przejazd przez aleję serwisową, co dla mnie oznaczało awans o 2 pozycje, i to bez walki. Znajdujący się na 3. miejscu kolega Pimpeek też popsuł start, co pozwoliło mi wyprzedzić go na dojeździe do pierwszego zakrętu. Na drugim okrążeniu Jakub i Damian zjechali odbyć karę, a ja wskoczyłem na czoło wyścigu. Nie mając przed sobą nikogo mogłem spokojnie jechać swoje i systematycznie powiększałem przewagę nad resztą stawki.

Praktycznie do końca wyścigu walczyłem tylko sam ze sobą. Utrzymanie koncentracji w takich warunkach to nie lada wyzwanie. Przed ostatnim okrążeniem zjechałem do pitu zaliczyć obowiązkową dolewkę paliwa i popełniłem najgłupszy błąd z możliwych. Mając ponad dziewięć sekund przewagi nad drugim w stawce Abrą, zbyt szybko wjechałem do alei serwisowej. Pomyliłem linie wyznaczające limit prędkości. Za taki błąd naliczana jest dodatkowa kara przejazdu przez aleję serwisową. Niestety następne okrążenie było ostatnim w wyścigu. Pomimo zjechania do pitlane i próby odbycia kary, jadąc aleją serwisową przekroczyłem linię mety i skończyłem teoretycznie na najwyższym stopniu podium. Organizatorzy nie przewidzieli takiej sytuacji w regulaminie i na jej rozstrzygnięcie musimy chwilę poczekać. Szkoda byłoby przez taki błąd stracić zwycięstwo, ze swojej strony zrobiłem wszystko, co było możliwe, ale ostateczna decyzja należy do sędziów. Na plus mogę zaliczyć swoje solidne tempo oraz postawę chłopaków. Druga pozycja Abry to lepiej niż dobrze, a solidne 9. miejsce Lucjana plus pokaz jego kunsztu wyścigowego podczas walki z Mateuszem Tyszkiewiczem to coś, co daje kopa przed następnymi rundami. Razem z Lucjanem i Abrą, udowodniliśmy niedowiarkom, że tym razem tak łatwo skóry nie sprzedamy.

Abra:

Na początek gratulacje dla Luki –  wykonał świetną pracę w całym wyścigu, włącznie z kwalifikacjami. W moim przypadku kluczem do sukcesu okazała się decyzja o ilości dolewanego paliwa. Dzięki minimalnie krótszemu postojowi wyprzedziłem Pimpka w pit lane i wyjechałem na drugiej pozycji. Uważam, że naprawdę genialnie zaczęliśmy. Już w pierwszym wyścigu zrobiliśmy coś, co nie udało nam się przez cały poprzedni sezon – wygraliśmy wyścig. Pamiętajmy jednak, że mieliśmy też trochę szczęścia, ale taki jest motorsport. Daliśmy z siebie wszystko w wyścigu i koniec końców zasłużyliśmy na ten dublet. To są ważne punkty, które będą decydujące na koniec sezonu, bo często tytuły rozstrzygały się bardzo małą różnicą „oczek”. Przed wyścigiem chcieliśmy wszyscy ukończyć w pierwszej dziesiątce i to nam się udało. Jestem dumny z formy zespołu. Mam nadzieję, że na Silverstone również pokażemy się z dobrej strony.

Lucjan:

Gdybym nieco inaczej przejechał trzeci zakręt, najprawdopodobniej wysunąłbym się na 6. miejsce, a wtedy mógłbym podgonić Abrę. Niestety musiałem odpuścić gaz, a nawet przyhamować ze względu na kontakt dwóch zawodników przede mną. Oczami wyobraźni widziałem Ferrari Łukaszka uderzające we mnie. W czwartym zakręcie zrobił się straszny młyn, przypuszczono na mnie idiotyczny atak po wewnętrznej – Lexus wykorzystał moje Ferrari jako bandę. Jechałem na ósmej pozycji, by wkrótce wysunąć się na siódmą lokatę. Ale zepsułem dohamowanie do zakrętu nr 10, uderzając w Kacpra Smirnowa – nawet nie próbowałem atakować, nieco opóźniłem hamowanie, a z mojej perspektywy kierowca SCG przedwcześnie dohamował. Jechałem jedenasty i niemal nieustannie broniłem się przed Tyszkiewiczem, który był szybszy w ostatnim sektorze i na prostej. Wyścig mógł się potoczyć znacznie gorzej, co i tak jest słabym pocieszeniem, bo mentalnie przygotowuję się na kary za incydenty – tych niestety nie udało mi się uniknąć. Najbardziej szkoda kontaktu z SCG i to nie przez pryzmat własnej straty, bo to samo w sobie było zasłużoną karą, ale ze względu na potencjalnie szkody, jakie wyrządziłem. Moje 488 również straciło efektywność aerodynamiczną, a mimo to najszybsze okrążenie było niewiele gorsze od najlepszego Luki. Tuż po minięciu linii mety skończyło mi się paliwo! Spisali się za to moi koledzy z zespołu, za co należą się im gratulacje. Zaś mój procesor średnio dawał radę… 

Przy czym o ostatecznych wynikach zdecyduje komisja sędziowska, zważywszy na sytuację z Luką. Szkoda, że do tego doszło, bo po raz kolejny skłaniam się ku negatywnym refleksjom na temat simracingu w polskim wydaniu, który tak ochoczo promujemy. Ale ma on i swoją ciemną stronę. Mimo bicia piany liczę na sprawiedliwy werdykt. Przy okazji szacuneczek należy się za świetny komentarz Julio Massy. Przyjemnie się słucha – dobra dykcja, tempo wypowiedzi i merytoryczne podejście. 

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Zrzuty ekranu z Assetto Corsy / Luka

Fiat Chrysler Automobiles
Poprzedni wpis
FCA sprzedał w Europie 946 600 samochodów. Udział w rynku wyniósł 6%
Następny wpis
Lancia Delta HF Integrale Evoluzione sprzedana za 107 520 dolarów

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
Udostępnij

1., 2. i 9. miejsca dla ForzaItalia.pl eSports Team w otwierającej rundzie