W ostatni weekend miał miejsce niefortunny incydent z udziałem Charlesa Leclercka, który poprowadził na ojczystym torze Ferrari 312B3 w ramach Historycznego Grand Prix Monako. Kierowca F1 zespołu Scuderia Ferrari uderzył w barierę na zakręcie La Rascasse.
Okrążenie Charlesa z założenia miało być bardziej pokazowe – nie chodziło bowiem o próbę bicia rekordów. Kierowca wchodząc w zakręt nagle stracił przyczepność na tylnej osi, obróciło jego bolid, który następnie tyłem uderzył w bariery, co możemy obejrzeć na powtórce:
Na szczęście Leclerc nie ucierpiał. Początkowo sugerowano, że na dohamowaniu do zakrętu znajdowały się pozostałości oleju po poprzednich kolizjach. Jednak lider klasyfikacji kierowców Formuły 1 zrzucił winę na hamulce, o czym wspomniał podczas rozmowy z Jacky’em Ickxem:
Doszło do awarii hamulców. Hamowałem i najpierw pedał był twardy, a potem spadł na podłogę. Miałem szczęście, że stało się to w tym miejscu – gdzie indziej mogło to się skończyć znacznie gorzej.
Zakres uszkodzeń pojazdu jest niejasny, ale Leclerc był w stanie kontynuować nim jazdę. Z tyłu widoczny był biały dym. W padoku po raz kolejny zaczęły krążyć pogłoski, jakoby na pierwszym monakijskim kierowcy F1 ciążyła klątwa Monako. Zgodnie z kalendarzem Formuły 1, rywalizacja na torze ulicznym w Monako przypada na weekend 27-29 maja, przy czym tradycyjnie wyścig odbędzie się w niedzielę.
When you thought you already had all the bad luck of the world in Monaco and you lose the brakes into rascasse with one of the most iconic historical Ferrari Formula 1 car. 🙃🔫
— Charles Leclerc (@Charles_Leclerc) May 15, 2022
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Kadr z YouTube’a
No Comment