Wartość Ferrari Enzo niebotycznie wzrasta w erze nowoczesnych supersamochodów. Auto nazwane na cześć założyciela włoskiej marki z wierzgającym koniem w logo ma 6-litrowe, wolnossące V12. Dopiero co jeden z egzemplarzy Enzo z 2003 roku został sprzedany za 3,8 mln dolarów.
Wyprodukowano zaledwie 400 egzemplarzy Enzo w latach 2002-2004. Ta konkretna sztuka opuściła wrota fabryki w Maranello w 2003 roku i od tamtego czasu przejechała zaledwie 353 mil, czyli 568 kilometrów.
Auto pod względem wizualnym czerpało inspirację z bolidów F1 – widać to m.in. po szpiczastym przodzie. Enzo wyróżniało się aktywnymi układami aerodynamicznymi i kontrolą trakcji. Jednostka rozwijała 660 KM i 657 Nm maksymalnego momentu obrotowego, przekazywanego wyłącznie na tylną oś za pośrednictwem zautomatyzowanej przekładni F1. Zastosowanie włókna węglowego na szeroką skalę pozwoliło na uzyskanie niskiej masy własnej w okolicach 1500 kg.

Wyjątkowy charakter tego egzemplarza podkreśla jego kolor nadwozia Rosso Scuderia, który na pozór był rzadkością. Podobno tylko jedna sztuka z tak wykończoną karoserią znajduje się w USA. W dodatku przebieg nieprzekraczający 600 km jest jednym z niższych. Suma 3,8 mln dolarów jest najwyższą, jaką osiągnęło Enzo w ramach prywatnej transakcji. Na w drodze licytacji ostatnie wyprodukowane Enzo sprzedano za 6 mln dolarów. Pojazd wcześniej należał do papieża Jana Pawła II.
Wcześniej informowaliśmy o sprzedaży Enzo za 2,64 mln dolarów i ponad 2 mln dolarów.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment