fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Turini czeka na Polaków. Oto relacja z pierwszej ręki…

Turini czeka na Polaków. Oto relacja z pierwszej ręki…

Historyczne Monte Carlo za chwilę finiszuje. Biorąc pod uwagę trudne warunki na trasie można spodziewać się jeszcze wielu niespodzianek…


Nawet od ubiegłej środy (26 stycznia) niektóre załogi rywalizują na trasie XIV Rallye Monte Carlo Historique. Wszystko za sprawą powrotu do tradycji i startu do zlotu gwiaździstego z pięciu różnych miast.

Najwcześniej, właśnie w środę 80 samochodów wyruszyło z marokańskiego Marrakeszu, w czwartek 98 załóg pożegnaliśmy w Warszawie, a 49 wystartowało z Glasgow, w piątek 34 auta rozpoczęły rywalizację w Barcelonie oraz 66 w Reims. W sobotnie popołudnie większość osiągnęła Monaco, cel pierwszego etapu.

"Dojazdówka to klasyczny test na wytrzymałość. W Polsce, czy w Niemczech nie ma jeszcze problemu, ale gdy wjeżdżamy do Francji i w Alpach rozpoczynają się bardzo kręte, wąskie drogi to żartów już nie ma. Po drodze mieliśmy także pierwszy test regularności czyli rodzaj odcinka specjalnego w rajdzie samochodów historycznych. Do Monaco dojechaliśmy więc już trochę zmęczeni. Ale właściwa rywalizacja rozpoczęła się dopiero w niedzielę. Do wtorkowego popołudnia przejechaliśmy kolejnych dziesięć testów. Wszystkie bardzo wymagające, a jeden o wyjątkowej długości ponad 66 kilometrów. W wielu miejscach na drodze śnieg, lód, a także tak zwany "czarny lód", bardzo zdradliwy i spotykany tutaj bardzo często na trasach położonych wysoko w górach. Bez opon z kolcami nie było najmniejszych szans na szybką i regularną jazdę. Te trudne warunki sprawiły jednak, że w naszym nie najmocniejszym przecież Fiacie 125p plasujemy się dość wysoko w klasyfikacji i z optymizmem patrzymy na trzy nocne próby, które pozostały nam do przejechania” –  opowiadał  Tomasz Jaskłowski, który wraz ze swoim pilotem Piotrem Bany zajmuje 43 miejsce wśród 259 sklasyfikowanych załóg.

Z polskich zawodników najwyżej, na 32 pozycji plasuje się duet braci Walentowiczów. Ze znanych kierowców Bruno Thiry zajmuje 5 miejsce. Bruno Saby jest 74, legendarny Rauno Aaltonen – 115, Jean Ragnotti – 159, a Ake Andersson dopiero 178. Aaltonen, Ragnotti i Saby to triumfatorzy Rajdu Monte Carlo w latach 1967, 1981 i 1988.
 
Po północy (00:30) wszyscy wystartują do trzech ostatnich testów na regularność, które przebiegają trasami słynnych oesów Rajdu Monte Carlo. Jeden z nich to próba Moulinet – La Bollene Vesubie przebiegająca przez słynną przełęcz Turini. Pozostałe dwie to także nocne odcinki w Alpach Nadmorskich. Tam właśnie dojdzie do ostatecznych rozstrzygnięć. Biorąc pod uwagę trudne warunki na trasie można spodziewać się jeszcze wielu niespodzianek.

"Bardzo dużo czarnego lodu. Zakładamy opony z kolcami" – informował przed nocnym etapem Tomasz Jaskłowski, który startuje w tym rajdzie już po raz siódmy i doświadczenie podpowiada mu taki wybór ogumienia.
 
Klasyfikacja rajdu po 9 TR:
1. Sala Mario/Torlasco Maurizio (Włochy) – Porsche 911
2. Raimondo Raffaello/Calegari Marco (Monako) – Mini Cooper
3. Juntgen Ernst/Muller Marcus (Niemcy) – Mercedes Benz 300 SE…

…32. Walentowicz Jerzy / Walentowicz Wojciech – Alfa Romeo 2000 GTV (1972)
43. Jaskłowski Tomasz / Bany Piotr – Polski Fiat 125p (1972)
73. Postawka Andrzej / Postawka Stanisław – Polski Fiat 125p (1976)
160. Burtan Artur / Kot Piotr – Fiat 128 Coupe (1975)
170. Cierliński Włodzimierz / Miller Jacek – Polski Fiat 125p (1977)
203. Baran Grzegorz / Wydra Marcin – Mercedes-Benz 280 CE (1977)
242. Mazur Jerzy / Storm Jacek – FSO Polonez (1978)

Wyniki XVI Rajdu Monte Carlo Samochodów Historycznych poznamy w środę (2 lutego) w godzinach popołudniowych.

Poprzedni wpis
Polak w nowym Ferrari! Uchylamy rąbka tajemnicy
Następny wpis
Forza Alfa! Poznajcie najbezpieczniejsze auto roku

Brak komentarzy

Skomentuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*

*

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Back
Udostępnij

Turini czeka na Polaków. Oto relacja z pierwszej ręki…