Lamborghini od lat poszukuje sposobu na rozwinięcie swojej gamy modelowej, jednak najnowsze decyzje pokazują, że nie wszystkie pomysły przetrwają próbę czasu. Anulowanie projektu elektrycznego supersamochodu otworzyło drogę do zupełnie innej koncepcji, która – przynajmniej w założeniach – może być bliższa tradycji marki.
Przez blisko dwie dekady włoski producent analizował różne kierunki rozwoju. Jeszcze kilkanaście lat temu wydawało się, że firma zmierza w stronę luksusowego sedana, czego zapowiedzią był koncept Estoque z 2008 roku. Ostatecznie projekt ten został porzucony, a jego miejsce zajął SUV, który trafił na rynek jako Urus i okazał się ogromnym sukcesem sprzedażowym.
Obecnie gama marki obejmuje modele Temerario, Revuelto oraz Urus. Producent potwierdził wcześniej, że czwartym filarem oferty będzie w pełni elektryczny Lanzador, który miał zadebiutować jeszcze przed końcem dekady. Jednak – jak wynika z najnowszych informacji – projekt został skasowany w ubiegłym miesiącu, co zmusiło firmę do ponownego przemyślenia strategii.
Podczas wyścigu 12 Hours of Sebring szef Lamborghini Stephan Winkelmann odniósł się do przyszłości marki w rozmowie z Car and Driver. Jak wyjaśnił, firma przeanalizowała różne segmenty rynku, zanim podjęła decyzję o kierunku dalszego rozwoju. Stephan Winkelmann powiedział:
Kiedy analizowaliśmy pomysł czwartego modelu sprawdziliśmy wszystkie segmenty, w których nas nie ma, a także ich podsegmenty. Wykluczyliśmy małego SUV-a i wykluczyliśmy czterodrzwiowego sedana, ponieważ ten segment się kurczy. Jeśli sprzedaje się sedana, to niemal wyłącznie wersje z wydłużonym rozstawem osi, które nie wyglądają zbyt dobrze w przypadku naszych samochodów.
Szef marki wskazał również, że brakującym elementem w ofercie może być coś, co było fundamentem Lamborghini u samych początków działalności. Stephan Winkelmann dodał:
Tym, czego brakowało, lub czego wciąż brakuje, i co było na początku punktem wyjścia naszej firmy, jest gran turismo. Dlatego pomysł to dwudrzwiowe 2+2 gran turismo.
Powrót do koncepcji klasycznego GT wydaje się więc coraz bardziej prawdopodobny. Na razie nie ujawniono szczegółów technicznych ani harmonogramu potencjalnej premiery. Taki model miałby jednak sens rynkowy, zwłaszcza że konkurenci – jak Ferrari, Aston Martin czy Bentley – oferują już mocne, luksusowe coupe z układem siedzeń 2+2. Co ciekawe, Lamborghini rozważało podobny kierunek już wcześniej, prezentując w 2014 roku koncepcyjny model Asterion, choć był to samochód stricte dwuosobowy.
Na tym etapie trudno przesądzać, czy projekt rzeczywiście trafi do produkcji. Można jednak zauważyć, że odejście od elektrycznego supersamochodu nie oznacza braku ambicji rozwojowych, lecz raczej zmianę priorytetów. Zdaniem producenta powrót do idei gran turismo mógłby lepiej wpisywać się w DNA marki – choć ostateczna ocena tej strategii będzie należeć do rynku.
Autor: Tomasz Nowak
Zdjęcia: Materiały prasowe
No Comment