fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Indywidualne zwycięstwo i porażka zespołowa w otwierającym wyścigu WEK

Indywidualne zwycięstwo i porażka zespołowa w otwierającym wyścigu WEK

Wyścig otwierający sezon ACLeague WEK Multiclass Series już za nami. Nie był zbyt udany w ujęciu klasyfikacji zespołowej dla obu ekip ForzaItalia.pl eSports Team, startujących Lamborghini Huracanem GT3. Słabych wyników nie rekompensuje nawet zwycięstwo Lucjana Próchnicy w klasie GT3. Jego koledzy, walczący o wspólne punkty, dojechali do mety dopiero na pozycjach nr 11 (Luka) i 12 (Paweł Jarzębowski). Druga drużyna zebrała jeszcze mniej punktów z lokatami nr 10, 13 i 16, wywalczonymi przez odpowiednio: Patryka Pyrchle, mknbla i Adama Dubiela.

Słabym preludium do wyścigu była sesja kwalifikacyjna. Lucjan z czasem 1:33.733 wywalczył drugie miejsce, za to mocno poniżej oczekiwań i własnych możliwości pojechała reszta ekipy. Luka był dopiero 6. z czasem 1:34.367, Adam Dubiel – znany z bardzo solidnych występów w tej części rywalizacji – wykręcił 1:34.468, co mu dało 9. lokatę, przed 10. mknblem (1:34.575) i 11. Pawłem Jarzębowskim (1:34.594). Dobrego kółka nie złożył także Patryk Pyrchla – jego najszybsze okrążenie 1:34.723 dało mu dopiero 14. miejsce.

Mimo bardzo krótkiej prostej start-meta, Lucjanowi udało się wskoczyć na pierwsze miejsce. Bardzo pechowo wyścig rozpoczęli Luka i mknbl, którzy spadli na koniec stawki. Powtórkę z transmisji prowadzonej na żywo na kanale MotoGamesTV można obejrzeć na YouTubie. Relację dotychczas wyświetliło ponad 1000 użytkowników:

Poniższy wykres ilustruje pozycję każdego z naszych kierowców względem wszystkich okrążeń:

Wyścig podsumowali nasi kierowcy, startujący w Lamborghini Huracanach GT3, w tym Lucjan Próchnica:

Dobrego zły początek. Z godzinnej sesji treningowej zostało mi zaledwie 25 minut. Wszystko przez problemy techniczne. Już miałem wizję niestartowania. Po dołączeniu, wyjechałem z pełnym bakiem i szybko osiągnąłem czasy w okolicach 1:34.5, mimo skopanego na 0,3 s pierwszego sektora. W kwalifikacjach nie było źle, szkoda tylko, że na ostatniej szykanie, gdzie nic nie zyskałem, złapałem ścięcie i czas 1:33.5 został unieważniony. Na starcie miałem sporo szczęścia – lepiej wystartowałem od Jana Garbasa w Mercedesie. Początek pierwszego stintu był naprawdę słaby, kręciłem czasy co najwyżej dostateczne. Nie mogłem się skupić. Na szczęście obeszło się bez obcierek lub większych błędów. Potem było tylko lepiej. Na drugim stincie od razu kręciłem czasy w okolicach besta, tj. 1:34.4. DPi potrafiły namieszać, ale każdy jechał w tych samych warunkach. Momentami było ostro i musiałem odpuszczać linię wyścigową, bo chłopaki w mojej ocenie dużo ryzykowali. Ale w końcu to wyścig i tu niespecjalnie jest miejsce na odpuszczanie, niemniej jednak miejscami przydałoby więcej rozwagi. Szkoda, że chłopakom z zespołu się nie poszczęściło. Liczyłem, że z Luką będziemy jechać obok siebie. Równie dobrze on mógł pojechać mój wyścig. Dziękuję Plupiemu za świetny komentarz – spokój, dobrą dykcję, merytorykę, baczne śledzenie tego, co się dzieje na torze, liczne, naturalne pauzy, fajne tempo prowadzenia transmisji. Jestem pełen podziwu, tylko uciąć co najmniej o połowę “no i” i już w ogóle byłoby świetnie.

Patryk Pyrchla:

Pierwszy wyścig siedemnastego sezonu za nami. Po dość chaotycznym starcie z dalekiej pozycji (nieudane kwalifikacje), udało się zyskać kilka miejsc. Wiedząc, że tor w Montrealu nie pozwala na wiele jeśli chodzi o wyprzedzanie, skupiłem się na spokojnej, powtarzalnej jeździe u unikaniu błędów. Dodatkowo widząc zbliżające się samochody DPi na jednym z okrążeń, zdecydowałem się na wcześniejszy pitstop. Była to dobra decyzja – zyskałem jedną pozycję i zbliżyłem się do reszty stawki. Ostatnie kilka kółek to obrona pozycji przed swoim teamowym kolegą. Na szczęście nie usłyszałem przez radio „Paweł is faster then you”, więc mogliśmy trochę powalczyć i ostatecznie udało się z tej walki wyjść zwycięsko. Mimo dość odległego miejsca uważam wyścig za dobrą naukę, zwłaszcza jeśli chodzi o poruszanie się pomiędzy szybszymi samochodami DPi. Oczywiście też chciałbym z tego miejsca pogratulować Lucjanowi wygranej, to był naprawdę dobry wyścig z jego strony.

Luka:

Wyścig z tych do szybkiego zapomnienia. Nie wyszło nic, od kwalifikacji po wyścig. Jedyny plus Montrealu to Lucjan i jego magiczne tempo, które dało mu zwycięstwo. Jak widać Lambo w dobrych rękach czyni cuda. Miejmy nadzieję, że w następnej rundzie choć trochę zbliżymy się do naszego Capo di Tutti Capi.

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Materiały prasowe

Previous post
Z fabryki wyjechała ostatnia Huayra Roadster
Next post
Mick Schumacher mistrzem Formuły 2

No Comment

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
SHARE

Indywidualne zwycięstwo i porażka zespołowa w otwierającym wyścigu WEK