fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

O 19:00 startujemy w 24-godzinnym wyścigu na Kyalami

O 19:00 startujemy w 24-godzinnym wyścigu na Kyalami

Dwie załogi w Ferrari 488 GT3 Evo – nr 500 i nr 501 – wystartują dziś o 19:00 w 24-godzinnym międzynarodowym wyścigu na serwerze PRO, organizowanym przez RCI (Racing Club International). Obie reprezentują zespół ForzaItalia.pl eSports Team i składają się ledwie z 3 kierowców. W najlepszym scenariuszu pokonają ponad 800 okrążeń 4,2-kilometrowego toru Kyalami, w RPA.

W sesji kwalifikacyjnej, ekipa nr 501 zajęła wysokie 4. miejsce, co jest zasługą Pawła Jarzębowskiego – przewrotnie można powiedzieć, że zrobił dobrze swoim kolegom z zespołu, czyli Mateuszowi Książkowi i Patrykowi Pyrchli. Nieco gorzej spisał się Adam Dubiel w Ferrari nr 500, który zgarnął 10. lokatę. Razem z nim w zespole jadą Lucjan Próchnica i Łukasz Szakoła. 

Za dopracowanie ustawienia pojazdu odpowiada Łukasz, który miał trudne zadanie znalezienia złotego środka tak, aby Ferrari dobrze prowadziło się w deszczu, a jeszcze lepiej na suchym. Adam wyszedł z propozycją podzielenia stintów. Kolejnym krokiem było ujęcie w rozpisce godzin czuwania dla każdego kierowcy. Chodzi o to, aby zawsze w obrębie każdej z ekip były obecne dwie osoby. W razie wystąpienia problemów technicznych po stronie kierowcy, takie rozwiązanie umożliwi zminimalizowanie strat, poprzez skrócenie czasu potrzebnego na przesiadkę. W ostatnim etapie wszyscy startujący podzielili się ze sobą numerami telefonów. Tak na wszelki wypadek. Ostatecznie tak prezentuje się nasza tabelka (emoji ze środkowym palcem to nawiązanie do włoskiej rzeźby – przy tym pomniku zostało obfotografowane zakamuflowane Maserati MC20):

Sporo emocji wzbudzał podział wariantów między kierowcami. Do tego stopnia, że ekipa #500 ma za sobą kolejny epizod rodem z hiszpańskich telenoweli. Były kłótnie, bluzgi, zdrady, plot twisty i wiele innych. Ostatecznie jednak udało się podołać tej próbie.

Na przestrzeni ostatnich 2 tygodni obserwowaliśmy narodziny nowego streamera. A także jego rychły upadek. Mowa o Łukaszu, który po wielogodzinnych eksperymentach w pocie czoła po prostu zrezygnował z tej roli. Nie podzieli losu PewDiePie. A szkoda, bo jego radiowy głos szybciej pozwoliłby zrealizować cele zespołu. 

W każdym razie za pośrednictwem oficjalnego konta ForzaItalia.pl eSports Team na YouTubie streamować będzie Lucjan. I to jak na ironię, bo to gość z najgorszym sprzętem, który musi się zadowalać 60 klatkami na sekundę, jak dobrze pójdzie. Na ratunek jednak przyszedł laptop oraz oprogramowanie, a konkretniej wtyczka o nazwie NDI do OBS, pozwalająca odciążyć komputer gamingowy i umożliwiająca transmitowanie obrazu ze sprzętu streamingowego wyłącznie za pomocą oprogramowania. 

Przestrzegamy, że na streamie mogą padać słowa niecenzuralne – ciężko powstrzymać emocję, gdy w wyniku cudzego błędu lub lekkomyślnych decyzji, tracimy ogrom czasu:

Wypowiedziami przed wyścigiem podzielili się kierowcy, w tym Adam Dubiel (#500):

Jestem podekscytowany nadchodzącą rundą sezonu. Będzie to nasz pierwszy start w tak długim wyścigu, do którego przygotowania wyglądają zgoła inaczej niż do wyścigów sprinterskich, bo obejmują głównie prace nad regularnością i tempem na długich przejazdach z pełnym bakiem i ustawieniami samochodu, aby możliwie zwiększyć jego możliwości na mokrej nawierzchni, nie tracąc tempa na suchym. Jest to istotne ze względu bardzo wysokie prawdopodobieństwo wystąpienia opadów w trakcie wyścigu. Start z 10. miejsca nie stawia nas w wymarzonej sytuacji, ale wyścig jest tak długi, że nie powinno mieć to wielkiego wpływu na ostateczny wynik. Dużo ważniejsze będzie trzymanie możliwie szybkiego, ale i równego tempa i niepopełnianie błędów. Przez 24 godziny rywalizacji może wydarzyć się dosłownie wszystko i już nie mogę się doczekać startu.

Lucjan Próchnica (#500):

Mam mieszane odczucia. Z jednej strony od dawna chciałem wziąć udział w 24-godzinnym wyścigu, z drugiej zaś moje morale są niskie z dwóch względów: ustawienia samochodu, który nijak mi nie leży oraz wariantu drugiego, który jest kpnią z mojego biorytmu. Dodatkowo ubolewam nad tym, że wciąż nie zdołałem kupić nowego kompa ze względu na niesprzyjającą sytuację na rynku, przez co zmuszony jestem jechać na monitorze, a nie w VR-ach. Niemniej, po cichu liczę, że będę w wyścig równie wkręcony, co w przypadku 12-godzinnego Bathurst i wszystkie przeciwności losu zejdą na dalszy plan.

Łukasz Szakoła (#500):

Pierwszy wyścig 24-godzinny przed nami. Biorąc pod uwagę specyfikę tego rodzaju eventów, już samo jego ukończenie będzie dla mnie satysfakcjonujące. Tempo, którym dysponujemy pozwala myśleć o czołowych lokatach, ale już w poprzednich, krótszych rundach przekonaliśmy się ile niespodzianek może nas czekać. Od problemów technicznych po kolizje na torze. Każda taka przygoda będzie kosztowała sporą stratę czasową. W przypadku wyścigów Endurance, pierwsze skrzypce odgrywa szczęście i miejmy nadzieję, że jego nam dzisiaj nie zabraknie.

Paweł Jarzębowski (#501):

To pierwszy w mojej karierze simracingowej tak długi wyścig. Do tej pory naszym największym wyzwaniem zespołowym była 12-godzinna rywalizacja na Bathurst. Teraz czekają nas 24 godziny ścigania, najprawdopodobniej w różnych warunkach atmosferycznych. Kwalifikacje do wyścigu poszły naprawdę dobrze i mam nadzieję, że nasza wywalczona pozycja startowa pozwoli uniknąć przygód na pierwszych okrążeniach, gdzie jest jeszcze duży tłok. Cieszę się, że z udziału, ale z drugiej strony już jestem zmęczony na samą myśl, bo mi przypada większość nocnych stintów. Ze względu na długość wyścigu nie łudzę się, że uda nam się uniknąć jakichkolwiek błędów, ale mam nadzieję, że chociaż sprzętowo, nikomu z nas nie przydarzy się przykra niespodzianka, nikogo z nas nie rozłączy z serwerem podczas jazdy i będziemy mogli spokojnie robić to, co do nas należy.

Mateusz Książek (#501):

Przed nami spore wyzwanie. Obie załogi jadą w trzyosobowych składach. Logistycznie jest to z pewnością dużo trudniejsze niż jazda w pięciu, ale w ten sposób każdy członek zespołu będzie musiał wykazać się absolutnie pełnym zaangażowaniem, co stanowi dodatkową motywację do przyłożenia się do tej rundy. W trakcie wyścigu sporo rzeczy może się wydarzyć i zapewne większość z nich się wydarzy, biorąc więc pod uwagę choćby to jak wąskie mamy okno strategiczne, można uznać za pewnik, że w trakcie 24 godzin rywalizacji nie uśniemy z nudów.

Patryk Pyrchla (#501):

Odkąd wszedłem w świat simracingu, zawsze gdzieś z tyłu głowy chodziła za mną myśl o wystartowaniu w 24-godzinnym wyścigu. W końcu ten czas nadszedł i już w sobotę czeka nas 24h of Kyalami. Z jednej strony podekscytowanie, a z drugiej delikatny stres na samą myśl o spędzeniu za kierownicą tylu godzin i próbie utrzymania najwyższej koncentracji. Sam tor jest w mojej ocenie niezwykle wymagający, niedający nawet na chwilę odpocząć kierowcy. Dodatkowo zmienne warunki pogodowe, nocna jazda i 40 zawodników na gridzie będzie powodować, że przez cały czas będzie trzeba dostosowywać się do sytuacji na torze. Niemniej jednak jestem pozytywnie nastawiony i mam nadzieję, że wraz z kolegami z zespołu uda się dojechać do mety bez większych przygód.

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Materiały prasowe

Previous post
Sebastian Vettel sprzedaje swoją kolekcję samochodów, w tym 5 Ferrari
Next post
Giulia drugim najbardziej niezawodnym autem klasy średniej według Auto Zeitung i GTU

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
SHARE

O 19:00 startujemy w 24-godzinnym wyścigu na Kyalami