fbpx
Napisz do nas! redakcja@forzaitalia.pl

Pechowe otwarcie sezonu VCO w Bathurst

Pechowe otwarcie sezonu VCO w Bathurst

3 kiwetnia 2021 roku zespół ForzaItalia.pl eSports Team wystartował w wyścigu na torze Mount Panorama, otwierającym sezon The Sim Grid x VCO. Start z czwartej pozycji oznaczał wysokie ambicje. Jednak liczne przygody i końcowy wynik sprawiły, że to kolejny wyścig do zapomnienia. Ferrari 488 GT3 Evo w malowaniu tricolore dojechało dopiero na 27. lokacie do mety, zdobywając 4 punkty.

Wyścig otwierał Adam Dubiel, który zdołał przebić się o jedną pozycję. Z czwartego miejsca awansował na trzecie, po czym zjechał do alei serwisowej i przekazał samochód Wojtkowi Łukaszkowi. Ten ostatni zawodnik miał przed sobą trudne zadanie polegające na przejechaniu dwóch stintów z rzędu, bez zmiany ogumienia. Mimo paru przygód, pozycja Ferrari 488 GT3 Evo z numerem 500 po około 3 godzinach od startu wciąż była dość wysoka. Na siódmym miejscu z alei serwisowej wyjechał Paweł Jarzębowski.

Jadąc szósty, ze stratą 0,5 sekundy do poprzedzającego auta, tuż przed ostatnim zakrętem, nastąpiły problemy techniczne u Pawła, przez które wyrzuciło go z serwera. Jego auto cofnięto do alei serwisowej (niemal o całe okrążenie). Na domiar złego procedura powrotu do rywalizacji też okazała się bardzo czasochłonna. Ostatecznie zespół nr 500 stracił około 7 minut i spadł na 39. lokatę. Szanse na osiągnięcie satysfakcjonującego wyniku zostały po raz kolejny zaprzepaszczone. Dalsza część rywalizacji polegała na żmudnym odrabianiu strat i to nie tylko tych, poniesionych przez wspomniane problemy z połączeniem internetowym, ale i kolejnych popełnionych błędów. Jedynym kierowcą, który nie miał żadnych większych „potknięć” był Adam Dubiel. 

Powtórkę z transmisji można obejrzeć na kanale ForzaItaliapl eSports Team na YouTubie:

Tak prezentowało się tempo naszych zawodników, przy czym warto mieć na uwadze fakt, że warunki na torze mocno się mogły różnić zarówno w ujęciu temperatury, jak i natężenia ruchu:

Wypowiedzi kierowców

Adam Dubiel:

Trudno powiedzieć coś sensownego po kolejnym wyścigu w którym szanse na dobry wynik przepadają przez czynniki niezależne, tym razem problem z internetem. Myślę, że z tempem, którym dysponowaliśmy, nawet pomimo kilku błędów popełnionych przez chłopaków, powinniśmy skończyć ten wyścig spokojnie w pierwszej dziesiątce. Ze swojej dyspozycji w tym wyścigu jestem bardzo zadowolony, miałem bardzo dobre tempo i wystrzegałem się większych błędów. Całe zadowolenie przyćmiewa jednak niedosyt i rozgoryczenie ostatecznym wynikiem.

Paweł Jarzębowski:

Przebieg wyścigu zdecydowanie nie po mojej myśli. Najpierw, po rozpoczęciu jazdy popełniłem błąd w miejscu, w którym nigdy mi się to nie zdarza. Efektem tego błędu, były dość duże uszkodzenia auta, które w szybkich zakrętach nie chciało za bardzo skręcać. A później na deser, na tym samym stincie, rozłączyło mnie z serwerem. Mógłbym tutaj opisać jak się czułem, ale nie chcę używać niecenzuralnych słów. Kolejne stinty to też porażka. Błędy i duże uszkodzenia auta. Mam wrażenie, że im więcej trenuję, tym gorzej jadę. Korzystając z okazji, chciałem pogratulować chłopakom z DV1 TRITON Racing (split1). Panowie pokazali na co ich stać. Powodzenia w następnych rundach. A co do naszego teamu, to mam nadzieję, że w końcu uda nam się pojechać tak, jak potrafimy najlepiej, bo jak zwykle szansa na dobry wynik była, a wyszło jak zawsze.

Lucjan Próchnica:

Zdecydowanie jeden z moich najgorszych wyścigów. Podczas długodystansowej rywalizacji jednym z kluczowych elementów, niezbędnych do zwycięstwa, jest umiejętność wystrzegania się błędów. U mnie tego zabrakło. Gdybym jechał w pojedynkę, łatwo byłoby mi się z tym pogodzić, jednak tutaj wszyscy pracowaliśmy na wspólny wynik. I nie ma co owijać w bawełnę – strzeliłem nam w kolano kilkukrotnie. Podczas pierwszego stintu nie pomógł mi tłok oraz spore problemy z FPS-ami. Podczas drugiego stintu rozwaliłem się w trakcie dublowania Ferrari jadącego na 46. pozycji. Ostatni stint był najlepszy, ale nie obyło się bez kolizji. Nie popisałem się tempem, choć w końcówce były zadatki na niskie 2:02. Moją największą bolączką są problemy ze skupieniem i koncentracją podczas jazdy na monitorze – w headsecie VR nie miałem tego problemu, a na pewno nie występował z taką częstotliwością. Wciąż uczę się ACC jako symulatora i mam nadzieję, że wraz z kolejnymi wyścigami uda mi się osiągnąć taki komfort jazdy, jaki wypracowałem sobie w AC. Po raz kolejny jestem zaskoczony zachowaniem większości kierowców, którzy utrudniają manewry dublowania lub oddublowywania, nawet jeśli dysproporcja w tempie prezentowanym przez zawodników jest bardzo wyraźna.

Autor: Tomasz Nowak

Zdjęcia: Zrzuty ekranu z Assetto Corsy Competizione / Adam Dubiel

Previous post
Tak wygląda jazda F430 Scuderią Spider z perspektywy kierowcy
Next post
Nasze dwa Ferrari 488 GT3 Evo wystartują w 8-godzinnym wyścigu na Monzie w ramach sezonu RCI

No Comment

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Back
SHARE

Pechowe otwarcie sezonu VCO w Bathurst